Zakątek nurogęsi urządzono między Czerniakowską a basenem Portu Czerniakowskiego, w miejscu gdzie pred laty stały baraki straży miejskiej.
- W ramach inwestycji uporządkowaliśmy teren, zdemontowaliśmy przeszkody w postaci resztek ogrodzenia i siatek grodzących teren, zutylizowaliśmy kilkadziesiąt ton betonu fundamentowego, gruzu, niszczejących pozostałości teletechniki i odpadów. Posadziliśmy wiele roślin, postawiliśmy małą architekturę w postaci ławek, siedzisk, ław i altany oraz tablice edukacyjne - opisuje Jan Piotrowski, pełnomocnik prezydenta Warszawy ds. Wisły. I dodaje, że w zakątku posadzono 46 drzew, krzewy, byliny i 14 tysięcy roślin cebulowych, założono łąki kwietne i polany.
Nurogęsi z wikliny, ekologiczna brama
Do zakątka zaprasza wyjątkowa brama, wykonana z pni, konarów i gałęzi. Kawałek dalej widać wiklinowe rzeźby przedstawiające samicę nurogęsi z charakterystycznym czubem na głowie i podążające za nią pisklaki. Obie instalacje są dziełem artysty Jana Sajdaka.
O słynne ptaki zadbano tu nie tylko na poziomie symbolicznym. - Usunęliśmy potencjalne przeszkody na odcinku przemierzanym przez nurogęsi. Kaczki ten ostatni etap swojej wędrówki pokonują w błyskawicznym tempie, aby jak najszybciej wskoczyć z nabrzeża do basenu portowego, gdzie pisklaki, pod okiem matki, sprawdzają swoje umiejętności pływackie - opowiada Piotrowski.
Pisklęta nurogęsi wykluwają się w pobliżu akwenów Łazienek Królewskich. Po pewnym czasie matka z młodymi ruszają lądem w stronę Wisły. Mają do pokonania między innymi sześć pasów Wisłostrady. Zdarzało się, że podróże kończyły się tragicznie, pod kołami samochodów. W ostatnich latach ptakom asystują pracownicy Zarządu Zieleni i wolontariusze. Z pomocą strażników miejskich wstrzymywany jest ruch na arterii, by nurogęsi bezpiecznie dotarły do celu.
Altana i ścieżka ze zrębków
W zakątku znalazło się także miejsce na altanę ze stołem i siedzeniami (ściany są drewniane i wiklinowe). Jest także ścieżka sprawnościowa dla dzieci wykonana z pni drzew. - Całość została zrealizowana tak, by jak najmniej ingerować w obecną już w tym miejscu roślinność, która zajęła ten teren w ostatnich latach - zapewnił pełnomocnik.
Między atrakcjami wije się ścieżka wykonana ze zrębków. Wybór takiej nawierzchni może budzić pewne wątpliwości, z wózkiem lub na wózku nie sposób się nie niej poruszać. - To przemyślana decyzja. Wypadkowa doświadczeń zebranych z wielu miejsc i mocno naturalnego podejścia do procesu inwestycyjnego. W procesie użytkowania zrębki się utwardzają. Mieszają z ziemią i tworzą naturalny przedept, przetestowaliśmy to już w różnych miejscach - broni decyzji Jan Piotrowski.
Dlaczego nie ścieżka z nawierzchni mineralnej, jak te w najbliższej okolicy? - To już technologia, która wymaga istotnej ingerencji w grunt, a nam bardzo zależało na jak najbardziej naturalnej przestrzeni - argumentuje. I dodaje, że zarówno ścieżki, jak i wspomniana brama pochodzą z materiałów pozyskiwanych podczas zabiegów pielęgnacyjnych drzew lub przy ich wycince.
Pawilon zostanie na wizualizacjach
Projektantem i wykonawcą zakątka była firma Kępka Architektura Krajobrazu. Przestrzeń powstała dzięki dwóm projektom z budżetu obywatelskiego: Przywróćmy naturę - Zakątek Nurogęsi i edukacji przyrodniczej oraz 2050 drzew dla Warszawy. Całość kosztowała 684 tysiące złotych.
Dekadę temu planowano, że w tym miejscu stanie pawilon z zielonym dachem, o czym pisaliśmy szerzej na tvnwarszawa.pl. Koncepcja prawdopodobnie pozostanie w szufladzie.
- Inwestycja nigdy nie została przyjęta do realizacji i wydaje się, że obecne minimalistyczne i niskobudżetowe podejście do tego terenu bardziej odpowiada potrzebom miasta, w którym ludzie i przyroda wciąż uczą się współistnieć. W dobie zmian klimatycznych renaturalizacja terenów częściowo przekształconych i zaniedbanych, to w naszej ocenie jedyny słuszny kierunek - podsumowuje Jan Piotrowski.
Obecnie jedyną większą inwestycją planowaną w rejonie Portu Czerniakowskiego jest budynek bosmanatu.