Sejm wybrał w piątek nowych członków Krajowej Rady Sądownictwa. Za kandydaturami 15 sędziów zagłosowało 235 posłów. Posłowie Prawa i Sprawiedliwości nie wzięli udziału w głosowaniu. Wśród wybranych znalazło się 13 sędziów wskazanych przez koalicję rządową, zgłoszony przez PiS i kojarzony z aferą hejterską Łukasz Piebiak oraz proponowany przez Kondederację neosędzia z Opola Łukasz Zawadzki.
- Znam akta afery hejterskiej. Po zapoznaniu się z nimi i wiedząc, co się tam znajduje, polecam lekturę wszystkim, którzy wskazali pana Łukasza Piebiaka do Krajowej Rady Sądownictwa - powiedział w programie "Tak jest" w TVN24 sędzia Sądu Najwyższego dr hab. Piotr Prusinowski.
- Polecam tę lekturę, bo myślę, że po niej każdy z nich, jeśli kieruje się tymi samymi wartościami, co ja, zapewne by się zaczerwienił, że taką decyzję podjął - stwierdził.
Prusinowski zwrócił uwagę, że w ciągu swojej 30-letniej kariery sędziego widział wiele rzeczy mniej lub bardziej podłych. - Natomiast te akta robią wrażenie. Zadziwiająca jest dla mnie decyzja o wystawieniu takiej kandydatury w roli osoby, która ma stać na straży niezawisłości sądownictwa, gdy swoim działaniem robił wszystko, aby pokazać, że zmierza w odwrotnym kierunku - dodał.
Przymusiński: Piebiak w ogólnie nie powinien być sędzią
Prezes stowarzyszenia sędziów polskich "Iustitia" Bartłomiej Przymusiński zwrócił uwagę, że "pewnym skrótem jest powiedzenie, że wybrani sędziowie to byli kandydaci określonych ugrupowań". - Ta trzynastka to są osoby wskazane przez samych sędziów - zwrócił uwagę.
- Ale w tej beczce miodu jest łyżka dziegciu polegająca na tym, że są tam też dwie osoby z dołu tabeli: Łukasz Piebiak i drugi kandydat wskazany przez Konfederację - podkreślił.
Przymusiński ocenił, że Polska zmaga się z "niewydolnym" systemem odpowiedzialności sędziów. - Jest tak dlatego, że o uchyleniu immunitetu może zdecydować tylko izba, w której większości są tak zwani neosędziowie w Sądzie Najwyższym. Tutaj mamy ślepą uliczkę, ale mam nadzieję, że w procesie naprawiania wymiaru sprawiedliwości, jeżeli dokonujemy krok po kroku postępów, przyjdzie i czas na naprawdę systemu odpowiedzialności dyscyplinarnej sędziów - dodał.
Prusinowski: Izba powstała po to, żeby chronić osoby takie jak Łukasz Piebiak
Prokuratura Okręgowa w Warszawie skierowała do Sądu Najwyższego wniosek o podjęcie uchwały w sprawie zezwolenia na pociągnięcie do odpowiedzialności karnej Łukasza Piebiaka, ale Izba Odpowiedzialności Zawodowej Sądu Najwyższego nadal nie rozpatrzyła tego wniosku.
Prusinowski powiedział, że nie wierzy, aby miało w Izbie dojść do "jakiegokolwiek postępu w zakresie merytorycznego rozpoznania tego wniosku". - Już nawet nie marzę, żeby rozpoznał to niezależny sąd, że nie będzie się kierował jakimś interesem - przyznał.
- Ta Izba powstała właśnie po to, żeby chronić osoby takie jak Łukasz Piebiak, przed możliwością rozpoznania czegoś, co dla każdego, kto przeczyta te akta, tam są dokumenty czarno na białym mówiące o tym, że jego zachowanie, delikatnie mówiąc, było niegodne - powiedział.
Sędzia Sądu Najwyższego przekazał, że aby doszło do jakiegokolwiek wniosku procesowego związanego z uchyleniem immunitetu, musiałoby dojść do rozpoznania w Izbie Odpowiedzialności Zawodowej. - Ta Izba nie jest nastawiona na to, żeby cokolwiek merytorycznie w sprawie sędziego Piebiaka dokonać - dodał.
Przymusiński: ta sytuacja pokazuje, jak duży jest problem z naprawieniem sądownictwa
Krajowa Rada Sądownictwa w 2021 roku zarekomendowała nominację Piebiaka do Naczelnego Sądu Administracyjnego, ale decyzji w tej sprawie nie podjął ani wcześniejszy prezydent Andrzej Duda, ani obecny Karol Nawrocki.
Prezes stowarzyszenia sędziów polskich "Iustitia" zapytany o możliwą decyzję Nawrockiego, powiedział: - Ta cała sytuacja pokazuje, jak duży jest problem z naprawieniem wymiaru sprawiedliwości i realną odpowiedzialnością sędziów, nie tylko Łukasza Piebiaka, ale również Jakuba I., który z kolei ma mieć zarzut za prowadzenie pojazdu pod wpływem alkoholu.
- Od kilkunastu miesięcy nie jest możliwe uchylenie mu immunitetu. To wszystko są pytania do prezydenta, czy pozwala na to, żeby symbolicznie w jego pałacu chowały się takie osoby - stwierdził.
Przymusiński dodał, że "brak zgody Nawrockiego na uporządkowanie sytuacji w Sądzie Najwyższym (…) oznacza, że nie jest możliwa realna odpowiedzialność osób noszących togę sędziowską za pospolite czyny".
- To sytuacja nie do pomyślenia w państwie prawa. Mam nadzieję, że Krajowa Rada Sądownictwa w odnowionym składzie, która będzie znowuż bezpiecznikiem państwa prawa, będzie pokazywała jak ważne jest naprawienie systemu odpowiedzialności dyscyplinarnej sędziów - dodał.