Kiedy zakończy się kryzys na granicy? "Mamy przed sobą dwie ewentualności"

granica białoruś (14.11.2021)
Marek Menkiszak o jednym z warunków zakończenia przez Łukaszenkę kryzysu migracyjnego
Źródło: TVN24

Prezydent Białorusi Alaksandr Łukaszenka przestanie wysyłać migrantów na polską granicę wtedy, gdy uzyska to, czego chce, lub wówczas, gdy koszty tego działania będą wyższe niż potencjalne korzyści – ocenił w rozmowie z TVN24 Marek Menkiszak, kierownik Zespołu Rosyjskiego Ośrodka Studiów Wschodnich. Według niego "wszystko pomiędzy będzie prowadzić do kontynuacji tej operacji hybrydowej". 

Pytany o to, kiedy Alaksandr Łukaszenka zaprzestanie swych działań, Marek Menkiszak wymienił dwie możliwości. - Po pierwsze, kiedy uzyska to, czego chce. A jest to kilka rzeczy. Uznanie swojej legitymacji jako prezydenta Białorusi i nawiązania bezpośredniego dialogu politycznego. (…) Zablokowanie poważnych sankcji, przede wszystkim gospodarczych wobec Białorusi. (…) Stopniowe zniesienie sankcji wobec Białorusi, a jeszcze lepiej, zaoferowanie wsparcia gospodarczego i zaprzestanie wspierania społeczeństwa obywatelskiego na Białorusi. To oczywiście jest najtrudniejszy i najdalej idący postulat - wymieniał.  

OGLĄDAJ TVN24 W INTERNECIE W TVN24 GO

- Drugą możliwością, gdy Łukaszenka i jego poplecznicy mogą rozważyć wstrzymanie czy ograniczenie tej operacji, jest to, kiedy koszty tego działania będę wyższe niż potencjalne korzyści. Krótko mówiąc, sankcje i działania gospodarcze wobec Białorusi będą na tyle poważne ze strony państw Unii Europejskiej i Stanów Zjednoczonych, że będą groziły załamaniem gospodarczym na Białorusi i będą pośrednio uderzały też w Rosję, która nie jest zainteresowana takim scenariuszem - tłumaczył.

- Mamy przed sobą dwie ewentualności. Wszystko, co jest pomiędzy, czyli niewielkie ustępstwa wobec Łukaszenki albo niewielkie sankcje wobec Białorusi, tak naprawdę będą prowadzić do kontynuacji tej operacji hybrydowej - ocenił.

Zachód obawia się eskalacji

Ekspert OSW uważa, że "kluczowe państwa zachodnie obawiają się możliwości dalszej eskalacji tego kryzysu". - To nie jest tylko kwestia tego, że mamy falę sztucznie wywołanej migracji. Tu chodzi o to, że Łukaszenka w sposób otwarty zagroził, że migranci otrzymają broń do ręki i że powstanie gorąca, militarna faza konfliktu - tłumaczył.

- Jest obawa przed tym, że służby białoruskie użyją broni zza pleców migrantów przeciwko polskim funkcjonariuszom, prowokując konflikt graniczny i wywołując kryzys, który może dalej eskalować. To jest scenariusz, który powoduje, że w Berlinie, ale też w innych europejskich stolicach, podejmowane są wysiłki w celu zmniejszenia napięcia, niedopuszczenia do tej eskalacji - zauważył.

Jak jednak dodał, "problemem jest to, że druga strona to widzi i uznaje, że taktyka zastraszania jest skuteczna i w związku z tym nie ma powodu, dla którego miałaby się wycofywać z kontynuowania tej operacji".

Policjanci na przejściu granicznym w Kuźnicy
Policjanci na przejściu granicznym w Kuźnicy
Źródło: MSWiA

"Rosja pokazuje Zachodowi, że trzeba z nią rozmawiać"

Pytany o udział Rosji w kryzysie migracyjnym, gość TVN24 zwrócił uwagę, iż "nie mamy twardych dowodów, że Rosja wszystko zaplanowała i Łukaszenka jest tylko realizatorem". - To jest raczej tak, że ten pomysł powstał w konsultacjach. Wiemy, że na wielu szczeblach (…) zarówno przed, jak i w trakcie tego kryzysu odbywały się bardzo intensywne konsultacje, również jawnie, na tematy strategii polityki pogranicznej - powiedział.

- Rosyjskie służby specjalne prawdopodobnie udzielają wsparcia służbom białoruskim za granicą w organizacji kanałów przerzutowych. Służby białoruskie są zbyt słabe na to, żeby to robić. Nie mają takich środków i zasobów - zauważył. Według eksperta kluczowe są jednak "interesy". - Interes Rosji i reżimu białoruskiego jest tu zbieżny. Rosja chce wymusić uznanie i dialog z białoruskim reżimem, żeby sankcje nie były zaostrzane - ocenił.

rozmowa 2
Udział Rosji w kryzysie migracyjnym. Marek Menkiszak: ten pomysł powstał w konsultacjach
Źródło: TVN24

Poza tym - dodał analityk - "Rosja stawia się w centrum jako swoisty pośrednik polityczny". - Rosja zwiększa swoje znaczenie polityczne. Rosja pokazuje Zachodowi, że trzeba z nią rozmawiać, że droga sankcji i presji jest nieskuteczna, że potrafi organizować kolejne problemy, grozić Zachodowi i trzeba z nią negocjować - mówił Menkiszak.

Łukaszenka i Putin "liczyli na głębokie podziały"

Zdaniem gościa TVN24 Rosja i Białoruś w polskiej granicy widzą także granicę Unii Europejskiej i NATO. - Zarówno Łukaszenka, jak i Putin, nie spodziewali się chyba aż tak twardego oporu ze strony polskiej. Spodziewali się, że nastąpi kryzys humanitarny, który może sparaliżować odpowiedź ze strony polskiej, i zapewne nie liczyli na taki poziom solidarności po stronie instytucji europejskich, państw europejskich i Stanów Zjednoczonych wobec tego kryzysu - zauważył.

- Liczyli na głębokie podziały i chaos polityczny wewnątrz Polski. Liczyli na głębokie podziały wewnątrz Unii Europejskiej i NATO w kwestii radzenia sobie z tym wyzwaniem. Liczyli na odruchy humanitarne i odwoływanie się do praw człowieka i że to sprawi, że państwa zachodnie będą bezradne wobec tego kryzysu - powiedział. Jak dodał, "wydaje się, że Rosja i Białoruś trochę uważają, że na razie to nie jest tak skuteczne jak na to liczyły, ale wniosek jaki wyciągają jest taki, że należy kontynuować presję".

Stan wyjątkowy na wschodniej granicy
Stan wyjątkowy na wschodniej granicy
Źródło: PAP
Czytaj także: