Kierowcy autobusów wygrywają w sądach. "Nie poczuwałem się do końca do winy"

TVN24 | Polska

Autor:
Łukasz
Wieczorek
Źródło:
TVN24
TVN24Sąd zdecydował ws. mandatów za łamanie obostrzeń

Policja chciała ukarać kierowców, bo wieźli więcej osób, niż zakładał wprowadzony limit. Pracownicy Miejskiego Przedsiębiorstwa Komunikacyjnego we Wrocławiu mandatów nie przyjęli. Jak tłumaczą, są od kierowania, a nie liczenia ludzi. Sprawa trafiła do sądu, a teraz zapadła decyzja. Materiał magazynu "Polska i Świat".

Był kwiecień, a pan Andrzej w trasie z pasażerami. Tym razem kurs był nieco inny, bo z nieplanowanym przystankiem. - Policja zatrzymała autobus. Kazała zjechać na zatokę – relacjonuje Andrzej Miłuszkiewicz, kierowca MPK. Do środka weszły dwie policjantki i zaczęły liczenie. To był początek pandemii, a w komunikacji miejskiej limity pasażerów.

- W trakcie kontroli też był moment, że pasażerowie wyszli z przystanku i weszli do autobusu – opowiada kierowca. Po przeliczeniu okazało się, że pasażerów jest za dużo. - Od razu było też stwierdzenie, że sprawa nie skończy się mandatowo, tylko od razu wnioskiem do sądu – dodaje Andrzej Miłuszkiewicz.

Rozporządzenia nieskuteczne

Podobnych spraw było siedem. - Za każdym razem przeprowadzenie tego procesu, liczenie co przystanek, a przypomnę, że na jednej linii może być 50 przystanków, spowodowałoby, że kierowca musiałby być matematykiem czy księgowym, a nie prowadzącym pojazd kierowcą – mówi prezes Miejskiego Przedsiębiorstwa Komunikacyjnego we Wrocławiu Krzysztof Balawejder.

OGLĄDAJ NA ŻYWO W TVN24 GO

Kierowcy MPK nie przyjmowali mandatów za łamanie obostrzeńTVN24

Prezes MPK liczył, że kierowcy wygrają w sądzie. Zalecił pracownikom, by nie przyjmowali mandatów. Zapewnił, że pomoże prawnik. - Z siedmiu spraw wszystkie zakończyły się sukcesem. Z siedmiu wypadków, w pięciu nasi kierowcy zostali uniewinnieni, a w dwóch wypadkach sprawy zostały umorzone wobec braku przestępstwa – mówi Krzysztof Balawejder.

Upraszczając, funkcjonariusze nie zawsze odpowiednio policzyli zajęte miejsca. Po drugie kierowcy nie mają jak egzekwować prawa. - Sądy w swoich ustnych uzasadnieniach zwracały również uwagę na fakt, że artykuł 54 Kodeksu wykroczeń, który stanowił podstawę do wystąpienia przez policję o ukaranie, tak naprawdę odwołuje się do przepisów porządkowych, które mają rangę ustawy. Przepisy porządkowe ustanowione rozporządzeniem takiej rangi niestety nie mają – wyjaśnia prawniczka Małgorzata Ludwik.

"Kierowca musi skupić się na bezpieczeństwie"

Od środy prosimy o komentarz wrocławską policję, nie otrzymaliśmy odpowiedzi. Sprawy nie chce komentować też komenda główna. - Liczba pasażerów, którą mogliśmy wpuszczać do autobusu, była ograniczona. Ja te ograniczenia rozumiem, natomiast od samego początku sprzeciwiałem się sytuacji, w której obowiązek egzekwowania tego przepisu spoczywa na naszych kierowcach – komentuje Krzysztof Balawejder.

- Nie poczuwałem się od początku do winy ze względu na to, że kierowca musi skupić się na bezpieczeństwie przewozu pasażerów – mówi kierowca MPK. Pan Andrzej odetchnął z ulgą, kary nie będzie. Może teraz spokojnie liczyć przejechane kilometry.

Autor:Łukasz Wieczorek 

Źródło: TVN24

Źródło zdjęcia głównego: TVN24