Decyzję prezydenta o wecie tłumaczył we wpisie w mediach społecznościowych rzecznik głowy państwa Rafał Leśkiewicz. "Decyzja została podjęta z troski o bezpieczeństwo obywateli i skuteczność państwa w walce z najgroźniejszą przestępczością" - napisał na platformie X.
"Przyjęcie pojedynczych rozwiązań korzystnych, nie jest wystarczającą przesłanką do podpisania ustawy. Nowe przepisy mogłyby bowiem utrudniać prowadzenie postępowań karnych, co byłoby sprzeczne z interesem obywateli i obowiązkiem państwa do zapewnienia im bezpieczeństwa" - dodał.
Jak wskazał Leśkiewicz, "poważne uwagi wobec ustawy zgłaszały także środowiska prokuratorskie, wskazując, że wprowadzane zmiany rodzą wysokie ryzyko chaosu proceduralnego".
Chodzi o ustawę przyjętą 27 lutego 2026 r. o zmianie ustawy Kodeks postępowania karnego oraz niektórych innych ustaw. Obszerna reforma miała m.in. skłonić sądy do bardziej roztropnego sięgania po tymczasowy areszt - ten najsurowszy, izolacyjny środek zapobiegawczy.
Co zawiera zawetowana ustawa?
Ministerstwo Sprawiedliwości jeszcze przed wetem podkreślało, że nowela zawiera nowe, odmienne podejście do możliwości stosowania tymczasowego aresztowania z powodu tzw. surowości kary. Górna granica kary pozbawienia wolności - rozumiana jako surowa - miała zostać podniesiona z 8 do 10 lat. Jednocześnie okres stosowania aresztu na podstawie tego przepisu do czasu wydania wyroku przez sąd I instancji nie mógłby przekroczyć 12 miesięcy.
Nowela zakładała powrót do przepisów sprzed czasów rządów PiS, zgodnie z którymi "tymczasowe aresztowanie nie może być stosowane, jeżeli przestępstwo zagrożone jest karą pozbawienia wolności nieprzekraczającą 2 lat". Granica ta była obniżona do kary roku pozbawienia wolności.
Kolejna zmiana dotyczyła obecnej możliwości wykorzystania w postępowaniu karnym tzw. nielegalnych dowodów. Zawarty w noweli przepis wskazywał, że "niedopuszczalne jest przeprowadzenie i wykorzystanie dowodu uzyskanego do celów postępowania karnego za pomocą czynu zabronionego", chyba że został on uzyskany "w związku z pełnieniem przez funkcjonariusza publicznego obowiązków służbowych w wyniku: zabójstwa, umyślnego spowodowania uszczerbku na zdrowiu lub pozbawienia wolności".
Nowela zakładała także w sposób jednoznaczny, że "wykorzystanie dowodu uzyskanego podczas stosowania kontroli operacyjnej może nastąpić wyłącznie w postępowaniu karnym w sprawie o przestępstwo lub przestępstwo skarbowe, w stosunku do którego jest dopuszczalne stosowanie takiej kontroli przez jakikolwiek uprawniony organ".
Inne z licznych zmian dotyczyły m.in.: kwestii związanych z systemem europejskiego nakazu aresztowania (ENA), wykorzystania dowodów, poufności kontaktów podejrzanego z obrońcą, a także terminów na wnoszenie apelacji, gwarancji prawa do obrony już na wczesnym etapie sprawy oraz zwiększenia decyzyjności sądów poprzez ograniczenie decyzyjności prokuratorów.
W odniesieniu do uprawnienia prokuratury - polegającego na możliwości zarządzenia ekshumacji - dopisano na przykład, że "na postanowienie w przedmiocie wyjęcia zwłok z grobu przysługuje zażalenie osobom najbliższym zmarłego", choć nie będzie ono wstrzymywało czynności. Z kolei przesłuchania osób, w tym podejrzanych, które nie ukończyły 18 lat, miały być utrwalane za pomocą urządzenia rejestrującego obraz i dźwięk.
Krytyka projektu
Na etapie prac Sejmu wiceminister sprawiedliwości Arkadiusz Myrcha mówił, że nowelizacja jest "jedną z największych, jak nie największą, kompleksową reformą postępowania karnego od momentu wprowadzenia Kodeksu postępowania karnego w 1997 r."
W opinii sformułowanej w związku z nowelizacją podczas prac na etapie Senatu Związek Zawodowy Prokuratorów i Pracowników Prokuratury wskazywał, że "jest rzeczą wysoce ryzykowną, a nawet niebezpieczną dla funkcjonowania służb specjalnych i obronności państwa, aby wprowadzać nowe przepisy, czyniące poważne trudności w stosowaniu działań operacyjno-rozpoznawczych w tym kontroli operacyjnej".
"Szczególnie teraz, gdy Polska mierzy się z poważnymi zagrożeniami zza wschodniej granicy i musi skutecznie walczyć ze szpiegostwem, dezinformacją i sabotażem" - zaznaczali prokuratorscy związkowcy.
Zmiany na etapie prac legislacyjnych krytykował klub PiS. - Projekt cofa wymiar sprawiedliwości o całe lata, niczego nie usprawnia i nie przyspiesza, jest to projekt bezradności państwa wobec przestępców - oceniał w styczniu w Sejmie Marcin Warchoł z tej partii. Jak dodawał, poprzez takie zmiany "odbieramy narzędzia sądom i prokuraturze".
Opracowała Aleksandra Sapeta /tok
Źródło: PAP
Źródło zdjęcia głównego: Leszek Szymański/PAP