Jednak Gowin nie będzie miał łatwo. Marszałek Sejmu Bronisław Komorowski wolałby, żeby tematu zapłodnienia pozaustrojowego nie ruszać przed wyborami prezydenckimi. - Będę rozmawiał na ten temat z panem marszałkiem przed weekendem - zapowiada Gowin.
I zdradza, że będzie też naciskał na nowe władze swojego klubu, aby zgodziły się na utworzenie komisji bioetycznej, w której posłowie różnych ugrupowań mogliby wypracować kompromis na temat ustawy o in vitro.
PiS poprze, ale najpierw chce rozliczenia afer
Projekt Gowina ma w Sejmie największe poparcie. Poseł Platformy może liczyć na poparcie PiS - gdyż jak mówi poseł Adam Hofman - projekt posła PO ma więcej zwolenników niż ten, który przygotował Bolesław Piecha, a który całkowicie zakazuje in vitro (za projektem Gowina głosowałoby też PSL i konserwatywna część PO).
Hofman zastrzega jednak: - To ważna sprawa. Wolałbym jednak poczekać do czasu aż zostaną rozliczone afery z udziałem ludzi Platformy.
Poseł PiS dodaje, że choć nie podejrzewa Gowina o działanie na polityczne zlecenie, niektórzy mogą odnieść wrażenie, że wychodzi z tym tematem teraz, aby przykryć nieprzyjemne dla PO sprawy.
Sam Gowin przyznaje, że teraz jest dobry moment, aby uchwalić ustawę o in vitro. Ponieważ uwagę społeczeństwa i polityków zaprzątają afery, służby specjalne, lobbing i podsłuchy.
Źródło: Polska