Po czterech latach pełnoskalowej wojny Rosji z Ukrainą Kreml nie ustaje w wysiłkach propagandowych.
- Duża część Polaków kupiła rosyjską propagandę, przefiltrowaną przez część naszych polityków czy propagandystów, która sprowadza się do tego, że to nie nasza wojna - mówił w "Kropce nad i" TVN24 Jerzy Marek Nowakowski, publicysta, były ambasador RP na Łotwie i w Armenii.
Jak tłumaczył Jerzy Marek Nowakowski, propaganda rosyjska nie polega na mówieniu, że Rosja jest świetna, tylko na "sączeniu" różnych wiadomości, które mają wpływać na opinię publiczną.
- To jest rzeczywiście ogromny sukces tych rosyjskich trolli, tej propagandy, i to jest, niestety, taka niezgodność słów z czynami. Słyszę polityków, którzy deklarują, że w kwestiach bezpieczeństwa Rzeczpospolitej to my się dogadujemy i mówimy wspólnym głosem, a następnie w drugim zdaniu słyszę, że Niemcy to wróg. Chyba komuś się kierunki naprawdę pomyliły - skomentował drugi gość programu, gen. Roman Polko, były dowódca jednostki specjalnej GROM.
Krytycznie na temat Niemiec wypowiadał się ostatnio m.in. prezes PiS Jarosław Kaczyński >>>
SAFE zły dla Polski? "Kompletny absurd"
Gen. Roman Polko zaznaczył, że nie rozumie, dlaczego PiS jest przeciwny unijnemu programowi SAFE. Polega on na zaciągnięciu nisko oprocentowanych pożyczek na sfinansowanie zakupów uzbrojenia.
- No, może jest tutaj taki gen, żeby kupować tylko w samych Stanach Zjednoczonych. Tak, mamy F-35 ze Stanów Zjednoczonych, mamy HIMARS-y, Abramsy... Dobrze, że mamy to uzbrojenie z tamtego kierunku, no ale musimy też produkować własne - tłumaczył wojskowy. Jak przekonywał, program SAFE może sfinansować uzbrojenie i jego krajową produkcję taniej niż alternatywne rozwiązania.
Z kolei w ocenie Jerzego Marka Nowakowskiego sprzeciw wobec SAFE "to kompletny absurd". - Ja się obawiam, że są dwie rzeczy. Jedna to jest ideologia, niestety. Im gorzej, tym lepiej. To są pieniądze, które nie tylko pomogą w kwestii amunicji. To jest kilkaset miliardów złotych włożonych w ogólny rozwój naszej gospodarki. I druga rzecz: to są pieniądze na budowanie wspólnych programów europejskich. Potrzebujemy ich jak tlenu, dlatego że w pewnych dziedzinach Europa rzeczywiście nie posiada zdolności i pojedynczy kraj tego nie zrobi - podsumował były dyplomata.
Autorka/Autor: Filip Czerwiński /lulu
Źródło: TVN24
Źródło zdjęcia głównego: TVN24