Firmy od jednorękich bandytów kontratakują

 
Właściciele automatów do gier donoszą na państwowych urzędników
Źródło zdj. gł.: sxc.hu
Właściciele automatów do gier skarżą się prokuraturze na państwowych urzędników. Zarzucają im m.in., że bezprawnie rekwirowanie tzw. jednorękich bandytów - pisze "Rzeczpospolita".

35 zawiadomień do prokuratury złożyła spółka Fortuna, jedna z największych w Polsce firm zarządzających automatami o niskich wygranych. Zarzuca szefom 34 z 50 urzędów celnych oraz nadzorującej rynek hazardowy Annie Cendrowskiej z Ministerstwa Finansów m.in. przekroczenie uprawnień.

Zdaniem spółki, urzędnicy podczas kontroli w salonach nie mieli prawa rekwirować automatów, które wzbudziły ich wątpliwości, bo na przykład podejrzewali, że mogły zostać przerobione tak, by dawały szansę wyższej wygranej niż dopuszcza to prawo.

– Nie mieli takich uprawnień, tymczasem z użytku wyłączono kilkadziesiąt maszyn – twierdzi mecenas Witold Powichrowski, pełnomocnik prawny Fortuny. I dodaje, że zgodnie z przepisami mogą zdecydować o tym tylko uprawnione jednostki naukowo-badawcze, np. niektóre politechniki.

Wzmożone kontrole

W lutym pytałem wiceministra finansów i szefa Służby Celnej Jacka Kapicę, czy celnikom są stawiane zarzuty w związku z różnymi akcjami zajmowania automatów. Potwierdził Sławomir Siwy, przewodniczący Związku Zawodowego Celnicy PL.

W trzech przypadkach prokuratury zdecydowały się wszcząć śledztwa. Postępowania w sprawie przekroczenia uprawnień przez funkcjonariuszy urzędu celnego, w tym ich szefów, toczą się w prokuraturach w Gdyni, Iławie i Tczewie.

– W lutym pytałem wiceministra finansów i szefa Służby Celnej Jacka Kapicę, czy celnikom są stawiane zarzuty w związku z różnymi akcjami zajmowania automatów. Potwierdził – mówi Sławomir Siwy, przewodniczący Związku Zawodowego Celnicy PL.

Kontrole salonów z automatami do gier wzmożono pod koniec 2009 r., po wybuchu afery hazardowej. Jedna z największych takich akcji miała miejsce w listopadzie ub. roku. Funkcjonariusze Centralnego Biura Śledczego i Urzędu Kontroli Skarbowej weszli do 47 firm (w tym Fortuny) zarządzających jednorękimi bandytami. Zabezpieczyli m.in. dokumentację finansową.

CBŚ i UKS działały na zlecenie białostockiej Prokuratury Apelacyjnej, która prowadzi śledztwo w sprawie nieprawidłowości, do jakich ma dochodzić na rynku automatów do gier. W ramach tego postępowania na początku 2009 r. w 13 województwach zabezpieczono ponad 300 tzw. jednorękich bandytów.

Ministerstwo Finansów nie skomentowało sprawy.

Źródło: "Rzeczpospolita"

Czytaj także: