Dron spadł na jednostkę wojskową. "Raczej zabawka"

Żandarmeria Wojskowa
Ośrodek Radioelektroniczny w Przasnysz
Placówka Żandarmerii Wojskowej w Przasnyszu prowadzi dochodzenie w sprawie bezzałogowego statku powietrznego, który 28 stycznia spadł na teren tamtejszej jednostki wojskowej - przekazał tvn24.pl rzecznik Komendanta Głównego Żandarmerii Wojskowej. Jak podkreślił, maszyna " nie wyrządziła żadnych szkód".

Chodzi o 2 Ośrodek Radioelektroniczny w Przasnyszu. Jest to specjalistyczna jednostka rozpoznania i walki radioelektronicznej. Zajmuje się ona pozyskiwaniem informacji oraz monitoruje przestrzeń radiową na obszarze północno-wschodniej Polski, w tym na newralgicznym przesmyku suwalskim.

- Ze wstępnych ustaleń wynika, że był to dron-zabawka, pozbawiony karty pamięci i karty SIM - podał rzecznik Komendanta Głównego Żandarmerii Wojskowej płk Paweł Durka.

Poinformował też o następnych krokach Żandarmerii. "Trwają czynności procesowe - m.in. powołany zostanie biegły, w celu wydania szczegółowej opinii na temat tego obiektu" - przekazał. "Dochodzenie na tej moment prowadzone jest w sprawie o czyn z art. 212 ust. 1, pkt 1, lit a ustawy Prawo lotnicze" - napisał rzecznik. Jest to artykuł mówiący o naruszeniu przepisów dotyczących ruchu lotniczego podczas wykonywania lotu statkiem powietrznym, za co grozi do pięciu lat pozbawienia wolności.

Po sprawdzeniu obiektu stwierdzono, że nie zawierał on "żadnych urządzeń niezbędnych do obserwacji czy do sczytywania jakichkolwiek danych" - przekazał z kolei rzecznik MON Janusz Sejmej. - Nie było to w żaden sposób jakiekolwiek zagrożenie dla tej jednostki, a raczej zabawka, która uciekła komuś z mieszkańców - podkreślił.

Informację jako pierwsze podało Radio Zet. "Dron spadł na bazę, około 70 metrów od magazynu uzbrojenia" - przekazało, powołując się na swoje źródła.

Źródło: Google Maps

Opracował Mikołaj Gątkiewicz /lulu

Czytaj także: