Od pewnego czasu pojawiają się doniesienia o planach redukcji obecności wojsk amerykańskich w Europie, w tym o anulowaniu rotacyjnego przemieszczenia czterech tysięcy amerykańskich żołnierzy do Polski.
Do tych informacji odniósł się w poniedziałek premier Donald Tusk, który w poniedziałek wziął udział w uroczystości podpisania umowy na budowę trzeciego na świecie oraz jedynego w Europie Autoryzowanego Centrum Serwisowego silników amerykańskich czołgów Abrams w Dęblinie.
- Nie jest polską rolą recenzować nowe strategie, inny typ dyplomacji [USA - red.] - powiedział premier. - Ale naszą rolą jest przypominać, że macie tutaj przyjaciela. Macie tutaj wyłącznie przyjaciół nad Wisłą, macie najbardziej lojalnego sojusznika. Warto o tym pamiętać, bo lepszego sojusznika Ameryka nigdzie nie znajdzie - podkreślił Tusk.
Relacje z USA "wyjęte z wewnętrznych sporów"
- Na Polskę sojusznicy, w tym przede wszystkim Stany Zjednoczone, mogą zawsze liczyć. Mogą liczyć dzisiaj i będą mogły liczyć w przyszłości. Jestem absolutnie przekonany, że te partnerskie relacje, nigdy na kolanach, zawsze z podniesioną głową, są doceniane po obu stronach Atlantyku - przekonywał Tusk.
Podkreślił, że w Polsce "od kilkudziesięciu lat" udaje się relacje z USA wyjąć z "politycznych utarczek i sporów". - Jestem o tym przekonany, że wszystkie osoby odpowiedzialne za bezpieczeństwo Polski i za bezpieczne i mądre sojusze, że wszystkie te osoby zrozumieją, jak to jest ważne, aby ten konsensus utrzymać - powiedział premier.
"Szacunek i przewidywalność"
Tusk podkreślił, że nie ma alternatywy dla przyjaźni i współpracy polsko-amerykańskiej i europejsko-amerykańskiej. - Zadaniem nas wszystkich bez wyjątku jest dbałość o to, aby współpraca transatlantycka, niezależnie od różnych politycznych zmiennych, przetrwała ten trudny okres - mówił. Zaznaczył, że Polska będzie zawsze oczekiwała tego samego, co sama prezentuje wobec najbliższych sojuszników - szacunku i przewidywalności. Dodał, że liczy, iż współpraca z USA zawsze będzie oparta "na takich stabilnych przesłankach". - Oczekujemy tego od naszych sojuszników, nie za darmo. Oczekujemy tego od naszych sojuszników, ponieważ nikt w Europie, nikt w NATO nie inwestuje tak dużo we własne i wspólne bezpieczeństwo jak Polska - podkreślił.
Szef MON: to zasługuje na szczerą rozmowę
O relacjach polsko-amerykańskich mówił też w Dęblinie minister obrony Władysław Kosiniak-Kamysz. Przyznał, że "trudno być zaskakiwanym przez tych, którym się najbardziej ufa i najwięcej się powierzyło". - Wierzę, że wszystkie niedomówienia, bardziej szum medialny, zostaną w najbliższych dniach wyjaśnione - podkreślił.
- Rozumiejąc proces reorganizacji obecności wojsk amerykańskich w Europie, oczekujemy takiego współdziałania, jak nasze wspólne zaangażowanie w budowę bezpieczeństwa Europy, Stanów Zjednoczonych i całego świata - powiedział Kosiniak-Kamysz.
Zaznaczył, że "reorganizacja nie może się odbywać kosztem największego sojusznika Stanów Zjednoczonych w Europie". - Przykłady zarówno wspólnych inwestycji, zakupów, budowy miejsca dla żołnierzy amerykańskich, za którego pobyt każdego z nich inwestujemy około 15 tysięcy dolarów rocznie. To nas odróżnia od innych państw europejskich. (...) To zasługuje też na szczerą rozmowę pomiędzy przyjaciółmi, zawsze ta szczerość jest podstawą dobrych relacji między sojusznikami - mówił.
Przypomniał, że Polska jest jednym z największych odbiorców amerykańskiego uzbrojenia, w tym czołgów Abrams czy śmigłowców Apache. - Ponad 50 miliardów dolarów to suma zakupów, którą realizujemy w Stanach Zjednoczonych. (...) To wszystko wielka inwestycja w polsko-amerykański sojusz na rzecz rozwoju gospodarczego i budowy bezpieczeństwa - powiedział. Dodał, że "to zasługuje na szacunek z każdej ze stron".
Skąd doniesienia o redukcji sił USA?
Doniesienia o zmniejszeniu liczby amerykańskich żołnierzy w Europie pojawiają się od pewnego czasu. Na początku maja USA ogłosiły, że wycofają pięć tysięcy żołnierzy z Niemiec.
W zeszłym tygodniu Reuters poinformował, powołując się na dwóch amerykańskich urzędników, że Pentagon anulował plany rotacyjnego przemieszczenia 4 tysięcy amerykańskich żołnierzy do Polski. Z kolei decyzja szefa Pentagonu Pete'a Hegsetha o wstrzymaniu planowanej rotacji amerykańskiej brygady pancernej ma być częścią serii ruchów mających zredukować liczbę sił USA w Europie - podała telewizja CNN.
Polski rząd zapewnia jednak, że liczba amerykańskich żołnierzy w Polsce się nie zmniejszy. Szef MON mówił w zeszły piątek, że "nie ma żadnych decyzji ograniczających obecność sił i środków amerykańskich w Polsce". - Polska na swoim terytorium ma zarówno stałą, jak i rotacyjną obecność wojsk amerykańskich - zaznaczył Władysław Kosiniak-Kamysz. Dodał, że polski rząd jest "w stałym kontakcie z głównodowodzącymi siłami amerykańskimi w Europie", a "rotacje, które następują, nie zmieniają strategii polityki państwa polskiego".
Także premier Donald Tusk w piątek uspokajał w tej sprawie. Zaznaczył, że "spodziewaliśmy się od wielu, wielu miesięcy pewnych decyzji dotyczących Europy". - Nasz sojusznik najważniejszy, najbliższy, Stany Zjednoczone od lat właściwie zapowiadały pewną korektę w ich polityce, większe zainteresowanie innymi teatrami - wskazał