Prezydent Karol Nawrocki w miniony piątek zdecydował o odebraniu Wołodymyrowi Zełenskiemu Orderu Orła Białego. To odpowiedź na decyzję prezydenta Ukrainy o nadaniu ukraińskiej jednostce wojskowej imienia "Bohaterów UPA". W sobotę Zełenski poinformował, że odesłał Nawrockiemu order.
Były ambasador Polski w Ukrainie Bartosz Cichocki ocenił w poniedziałek w programie "Tak jest" w TVN24, że odebranie Orderu Orła Białego "paraliżuje, być może na zawsze, komunikację między prezydentami Polski i Ukrainy". - I obie strony powinny sobie zdać sprawę, że Karol Nawrocki u nas jest na długo i Wołodymyr Zełenski tam jest na długo. Mówimy o młodych politykach, którzy, jak się nic nie stanie, to będą jeszcze rządzili - dodał.
Zdaniem Cichockiego należy "uzbroić się w odwagę polityczną, rozumiejąc, że będą koszty domowe po obu stronach" i "nie eskalować" sporu.
- Uważajmy, co mówimy i próbujmy - apelował Cichocki. - Może premier z premierem, może minister obrony z ministrem obrony. Te kanały [komunikacji - red.] nie zostały wysadzone w powietrze, choć decyzja o dekrecie UPA dotyczy wojsk specjalnych i [Władysław] Kosiniak-Kamysz będzie miał kłopoty - mówił.
Cichocki: te słowa zostaną zapamiętane
W reakcji na odebranie Zełenskiemu Orderu Orła Białego polskich odznaczeń państwowych zrzekli się: minister spraw zagranicznych Ukrainy Andrij Sybiha, szef Biura Prezydenta Ukrainy Kyryło Budanow, jego zastępca Ihor Żowkwa oraz ambasador Ukrainy w Polsce Wasyl Bodnar. Polskie odznaczenia oddali także byli prezydenci Ukrainy.
- Jeżeli dzisiaj je odsyłają, mówię o Ukraińcach, tych, którzy zostali odznaczeni, to historia chyba sprawdziła, że nie byli godni tego, żeby te ordery były nadane - komentował w telewizji wPolsce24 szef kancelarii prezydenta Zbigniew Bogucki.
Cichocki ocenił w TVN24, że "niestety ten kryzys, w przeciwieństwie do innych, rozlewa się ze szczebla politycznego na urzędniczy". Dodał, że to "bardzo niedobrze, dlatego że (...) zawęża się pole manewru dla dyplomacji".
- Pamiętam czasy ostrego sporu wokół zakazu ekshumacji na Ukrainie za czasów prezydenta Andrzeja Dudy i prezydenta Petro Poroszenki. Wtedy urzędnicy wysokiego szczebla ze sobą cały czas rozmawiali. Oni nie wchodzili bezpośrednio w ten spór - zauważył.
Według byłego ambasadora Polski w Ukrainie "dzisiaj minister Budanow, czy minister Sybiha, czy niestety też ambasador Bodnar, oni w zasadzie wykluczają się z udziału w dialogu międzypaństwowym, bo okazują publicznie brak szacunku państwu polskiemu".
- Minister Sybiha, czego już zupełnie nie rozumiem, czy na przykład spiker Werchownej Rady [parlamentu - red.] Rusłan Stefanczuk, okraszają to obraźliwymi oświadczeniami i te słowa zostaną zapamiętane - skwitował Cichocki.
- Ja bym do obu stron apelował, żeby dziś ważyć słowa i nie dawać emocjom górować, bo z tego kryzysu, tak czy owak, musimy wyjść. Jesteśmy państwami sąsiadującymi. Trwa zbrojna agresja rosyjska - podkreślił.