W poniedziałek Wirtualna Polska poinformowała, że spółka neurochirurgów Spine z.o.o działająca na terenie kilku województw mogła wystawiać rachunki szpitalom na 26 tysięcy złotych za godzinę i ponad 300 tysięcy złotych dniówki. Jednym ze szpitali, który wszedł we współpracę ze spółką neurochirurgów, jest szpital w Mogilnie w województwie kujawsko-pomorskim.
"Lekarze brali za każdy zabieg 65 proc. tego, co płacił NFZ. W soboty wykonywali po kilkadziesiąt zabiegów trwających zgodnie z dokumentacją od 3 do 10 minut. Zdaniem NFZ w dokumentacji sprawozdawali czterokrotnie droższą procedurę: taką, której nie byliby w stanie wykonać w tak krótkim czasie" - podał portal.
Gdy nowe władze szpitala wzięły pod lupę dokumentację medyczną, powiadomiły prokuraturę. Sprawie przyjrzał się też NFZ - kontrola zakończyła się wynikiem negatywnym dla placówki i karą w wysokości ponad 2,6 miliona złotych. Obecnie trwa procedura odwoławcza, ponieważ szpital złożył zastrzeżenia do wyników kontroli.
Kierwiński: umowę podpisano u schyłku rządów PiS
Sprawę skomentował na X szef MSWiA Marcin Kierwiński. "Doktor od '26 tys. za godzinę' za PIS był min: prezesem Agencji Rezerw Materiałowych, w zarządzie ENEA, członkiem Społecznego Komitetu Poparcia J. Kaczyńskiego, dyrektorem w MF [pisownia oryginalna - red.]" - napisał.
Wskazał, że we wspomnianym okresie funkcję szefa rządu sprawował Mateusz Morawiecki, a "umowę podpisano u schyłku rządów PiS". "Pewnie przypadek..." - dodał.
Funkcje wymienione przez ministra pełnił prezes Fundacji "Instytut Neurochirurgii Spine" Józef Aleszczyk - nie jest on jednak lekarzem, a doktorem nauk ekonomicznych.
Tomczyk: kwoty, które bulwersują każdego normalnego człowieka
O skomentowanie doniesień reporterka TVN24 Maja Wójcikowska zapytała na briefingu prasowym wiceszefa MON Cezarego Tomczyka. - To są rzeczy i to są kwoty, które bulwersują każdego normalnego człowieka. Całość tych prac, która jest w ciągu ostatnich tygodni wykonywana w rządzie na czele z premierem Tuskiem, ale oczywiście głównie przez resort zdrowia, zmierza do tego, żeby ten system głęboko naprawić - powiedział.
- Myślę, że to, co się stało też w Szpitalu Południowym, cała ta sytuacja i wiele tych spraw, które gdzieś wychodzą w ostatnich dniach, pokazuje, że ten system wymaga ogromnej przebudowy i że na to jest na pewno dzisiaj dobry czas. Jednocześnie absolutnie trzeba oddzielić wszystkich tych, którzy ratują ludzkie życie (...) od tych, którzy albo wykorzystują system, albo sprawiają, że te kwoty są po prostu totalnie bulwersujące - zaznaczył Tomczyk.
Wiceszef MON był również pytany o wpis ministra Kierwińskiego. Jak ocenił, "Prawo i Sprawiedliwość boi się tych informacji". - Dzisiaj tym, co nas różni, jest to, jak reagujemy. My chcemy sprawę, która dotyczy Szpitala Południowego i całego tego kulawego systemu po prostu rozwiązać. To jest dzisiaj nasze najważniejsze zadanie. Nie będziemy w tej sprawie niczego ukrywać - zapowiedział.
Krupka o "dużo bardziej znaczącym skandalu"
O wpis szefa MSWiA Wójcikowska pytała też posłankę i wiceprezeskę PiS Annę Krupkę. - Przede wszystkim warto, aby nieudolna koalicja 13 grudnia wytłumaczyła się z afery Szpitala Południowego, bo to jest afera, która dotyka nie tylko całego ratusza warszawskiego, czyli pana prezydenta Trzaskowskiego - powiedziała.
Dopytywana o doniesienia Wirtualnej Polski i efekty kontroli NFZ, Krupka przyznała, że "jeżeli to jest prawda, to oczywiście uważa, że to jest skandal". - Natomiast nie zmienia to faktu, że dużo bardziej znaczącym skandalem jest to, co dzieje się w Szpitalu Południowym w Warszawie - oceniła.
Szłapka o "działaniach naprawczych"
Rzecznik rządu Adam Szłapka - pytany o sprawę na konferencji prasowej - ocenił, że "mamy do czynienia z problemami, które rozwiązać ma między innymi ustawa, która leży na biurku prezydenta". Nawiązał do ustawy pozwalającej powiązać informacje o wynagrodzeniach lekarzy i innych medyków z numerem PESEL lub numerem prawa wykonywania zawodu. - W tym zakresie działania naprawcze są już procedowane - powiedział.
Przekazał również, że w środę zostaną ogłoszone decyzje dotyczące zmian w ochronie zdrowia. - Każda taka sytuacja, gdzie [występują - red.] nieprawidłowości, które są ujawniane przez Narodowy Fundusz Zdrowia i budzą wątpliwości prawne, jest zgłaszana oczywiście do prokuratury - powiedział Szłapka.
Dodał, że każda z kontroli służy temu, aby przygotować rozwiązanie zapobiegające nieprawidłowościom i naprawieniu systemu ochrony zdrowia.
Stefaniak: każdy rząd miał problem z reformą ochrony zdrowia
Zastępca szefa Kancelarii Prezesa Rady Ministrów Jakub Stefaniak pytany o to, czy przykład szpitala w Mogilnie pokazuje patologię w systemie ochrony zdrowia, odpowiedział: - Niech się za niego tłumaczą PiS-owcy.
- Szpital w Mogilnie to nie tylko przykład patologii. To również przykład tego, że to, co dzisiaj wykorzystuje do politycznej walki opozycja, pokazuje, że każdy rząd miał problem z reformą ochrony zdrowia i z uszczelnieniem systemu - ocenił.