87 lat temu wybuchła II wojna światowa. Tradycyjnie, uroczystości upamiętniające agresję hitlerowskich Niemiec na Polskę odbyły się o świcie 1 września w Gdańsku na Westerplatte. Wzięli w nich udział kombatanci, żołnierze Wojska Polskiego, harcerze oraz wszyscy ci, którzy wspólnie czczą bohaterstwo polskich obrońców i pamięć wszystkich ofiar II wojny światowej.
Na Westerplatte obecni byli przedstawiciele najwyższych władz państwowych i samorządowych. Wśród nich prezydent Karol Nawrocki, premier Donald Tusk, a także wicepremier szef MON Władysław Kosiniak-Kamysz. Uroczystości rozpoczęły się o godzinie 4.15 od złożenia wieńca na Cmentarzu Żołnierzy Wojska Polskiego.
Syreny alarmowe na Westerplatte
O godzinie 4.45 na Westerplatte zawyły syreny alarmowe. To właśnie wtedy, 87 lat temu, z niemieckiego pancernika "Schleswig-Holstein" padły pierwsze strzały w kierunku Wojskowej Składnicy Tranzytowej.
Jednocześnie na Westerplatte rozległ się zainscenizowany huk wystrzałów, a w powietrzu pojawiły się flary symbolizujące nadlatujące pociski.
Żołnierze i zgromadzeni goście odśpiewali hymn państwowy, a na maszt podniesiona została flaga Polski.
Zapalony został Znicz Pokoju, a następnie odczytano Apel Pamięci.
Karol Nawrocki podczas obchodów rocznicy wybuchu II wojny światowej
Podczas uroczystości przemówienie wygłosił prezydent Karol Nawrocki. - Pamięć o 1 września wymaga od nas prawdy i odpowiedzialności, a prawda ma swoje symbole, ma swoje fakty, prawda ma też swoje znaki - mówił.
Jak powiedział, "z całą pewnością najważniejszym dla Polaków i jednym z najważniejszych dla całej II wojny światowej symboli jest Westerpaltte", gdzie polscy żołnierze "walczyli nie tylko z przeważającą siłą niemieckiego wroga", ale na Westerplatte "wykuwał się także archetyp postaw podczas całej II wojny światowej".
- 1 września 1939 roku rozpoczęła się hekatomba, pandemonium. 1 września to była brama do hekatomby i pandemonium na narodzie polskim wyrządzona przez Niemców i przez Sowietów - mówił Nawrocki. Przypomniał, że "co szósty Polak zginął w czasie II wojny światowej".
- Istnieje prawda o II wojnie światowej, która jest tak słabo słyszalna u naszych zachodnich sąsiadów, u naszych sojuszników w Berlinie, w Niemczech. Prawda, której nie zna albo nie chce poznać Europa. Prawda, która nie dociera za Atlantyk. Prawda, z którą wielki problem, niestety, wielki problem mają dzisiaj rządzący - ocenił. - A musimy wszyscy powtarzać i uzmysłowić sobie, choć to boli, ale jest potrzebne, że Niemcy nie potrzebowały Adolfa Hitlera, żeby gardzić Polską, Polkami, Polakami, polskością - dodał.
Prezydent powiedział, że "reparacje i zadośćuczynienie Polsce powinny zostać wypłacone". - Nie tylko dla przeszłości, dla sprawiedliwości historycznej, ale dla przyszłości. Świat, panie premierze, postawił nas w takiej sytuacji, że prawdziwa, twarda, sojusznicza deklaracja wobec Polski wymaga tego, aby nasi sojusznicy z Berlina i nasi sąsiedzi wypłacili nam zadośćuczynienie, które Polska przekaże na polskie Siły Zbrojne, na polski przemysł zbrojeniowy, żebyśmy nie musieli brać zachodnich kredytów, abyśmy dostali to, co nam się należy - mówił.
- Dlatego aby przyjaźń i sojusz stał się realny, apeluję stąd, z Westerplatte, do kanclerza Niemiec, do narodu niemieckiego. Załatwmy sprawę reparacji i zadośćuczynienia z myślą o sprawiedliwości historycznej, ale z myślą o przyszłości - powiedział Nawrocki.
- Proszę o wsparcie pana premiera i rząd w ubieganiu się o reparacje od naszych zachodnich sąsiadów dla sprawiedliwości historycznej i dla naszej wspólnej przyszłości. Musimy być w tym razem i możemy to zrobić razem, i to apel, który płynie z Westerplatte 1 września 2026 roku - powiedział.
Donald Tusk na Westerplatte: musimy wyciągnąć mądre wnioski
Po prezydencie wystąpił premier Donald Tusk. Jak powiedział, to na Westerpllate "rozpętało się piekło II wojny światowej".
- Tu, z Westerplatte, popłynęły tysiące słów. Przez te dziesięciolecia zawsze mówiliśmy, my, Polacy, zawsze to samo - nigdy więcej wojny, nigdy więcej faszyzmu - mówił. - Mówiliśmy o tym, że odpowiedzialność za koszmar II wojny światowej spada na hitlerowskie Niemcy, a także na sowiecką Rosję - dodał.
Premier powiedział też, że "dzisiaj naszym zadaniem jest przede wszystkim wyciągnąć lekcję, wyciągnąć mądre wnioski, tak, aby nie musieć nigdy więcej polegać na bohaterstwie żołnierzy osamotnionych, na bohaterstwie tych, którzy czekali na reakcję sojuszników". - My dzisiaj musimy polegać na własnej sile, na realnych sojuszach, nie za zaklęciach, nie na mitach - stwierdził.
- Ta lekcja II wojny światowej dzisiaj musi wpłynąć na decyzję i postawę wszystkich przywódców wolnego świata. My z tej ponurej lekcji II wojny światowej musimy wyciągnąć wniosek o solidarności, o jedności zarówno narodu polskiego, jak i całego wolnego świata - Europy i Ameryki, Sojuszu Północnoatlantyckiego. To nie może być sojusz na papierze - mówił Tusk.
- Nie możemy też pozwolić nikomu, ani tu w naszym domu w Polsce, ani w Europie, ani w Stanach Zjednoczonych na dopuszczenie do recydywy brunatnej fali agresji i pogardy. Bohaterstwo naszych żołnierzy tu, na Westerplatte, na Helu, Armii Krajowej, tych którzy szturmowali Monte Cassino, poszłoby na marne - ocenił szef rządu.
Premier przypomniał "bardzo groźną, ale oczywistą prawdę, że agresor, który rozpoczął kolejną okrutną wojnę, to Rosja". - Odpowiedzialnością całego Zachodu jest powiedzieć: los Ukrainy to jest także nasz los w najbliższej przyszłości - powiedział.
- Tu, na Westerplatte musimy to głośno powiedzieć: najbliższe miesiące, ta jesień i zima, które są przed nami, mogą być kluczowe dla niepodległości Ukrainy, ale także bezpieczeństwa Polski, całego wolnego świata - zaznaczył Tusk.
- Mając w pamięci 80 milionów ofiar II wojny światowej, 6 milionów ofiar obywateli Polski, mając w pamięci wymordowanie prawie wszystkich Żydów w Europie przez ogarniętych obłędem nazistów (...), dzisiaj głośno z Westerplatte krzyczymy do całego wolnego świata: bądźcie solidarni, musimy dzisiaj pomóc przetrwać Ukrainie. Nie możemy powtórzyć tamtych błędów, nie może się powtórzyć Monachium, ta upiorna, bezradna, bezsilna polityka ustępowania złu - podkreślił Tusk.
Jak zaznaczył, Polska swoją historią "świadczy o tym, że jak zło zagraża nam, naszym dzieciom, to stajemy w obronie wolności, prawdy, uczciwości".
Władysław Kosiniak-Kamysz: nigdy więcej Polski, która ma tylko odwagę
Podczas uroczystości głos zabrał także wicepremier, szef MON Władysław Kosiniak-Kamysz. - Wspominamy te wydarzenia, wspominamy z dumą bohaterstwo obrońców Westerplatte każdego roku - powiedział.
- Ale chcę też powiedzieć o tym, o czym mówimy rzadziej - zaznaczył. - Odsiecz nie nadeszła. Były porozumienia, były podpisy, były sojusze. Nie przyszedł nikt - przypomniał.
- Odwaga bohaterów obrońców Westerplatte nie miała granic. Granicę miały zapasy - powiedział. - 87 lat po tym, jako minister obrony narodowej, wiem jedno - nie chcę wychowywać kolejnych poległych bohaterów. Chcę, żeby polscy żołnierze zawsze wracali do domu - mówił Kosiniak-Kamysz.
Wicepremier stwierdził, że "bohaterstwo to jest to, co zostaje, jak wszystkiego innego zabraknie". - Naszą rolą jest, żeby nie zabrakło - powiedział.
To dlatego - jak mówił Kosiniak-Kamysz - "pod bronią mamy 220 tysięczną armię, dlatego wydajemy rokrocznie 200 miliardów na polskie bezpieczeństwo, dlatego jesteśmy liderem inwestycji w zbrojenia, w przemysł zbrojeniowy spośród państw NATO".
Zaznaczył, że bohaterstwo żołnierzy Westerplatte, ich odwaga są zawsze wskazówką, są zawsze wyznacznikiem. - Jest takie zabezpieczenie, którego nie wyprodukuje żadna fabryka, żaden zakład zbrojeniowy. Ono zależy od nas, od społeczeństwa, czy buduje tę odporność, to przygotowanie, czy nie buduje. Bo wojna nie rozpocznie się od wypowiedzenia jej, nie rozpocznie się już nawet od wystrzału z pancernika - powiedział wicepremier.
- Żołnierze z Westerplatte nie pytali jeden drugiego, kto na kogo głosował. Mieli jeden mundur i jeden rozkaz - mówił. - Zawsze będziemy się różnić. To jest prawo wolnych narodów. O to prawo walczyli obrońcy Westerplatte. Ale jest granica sporu, za którą on przestaje być już sporem, a staje się prezentem dla tych, którzy nam źle życzą. To jest górnolotnie zwana racja stanu - podkreślił minister obrony narodowej.
- 87 lat temu Polska została sama. Miała tylko odwagę. Nigdy więcej Polski, która ma tylko odwagę - mówił. - Obrońcom Westerplatte, żołnierzom września. Cześć i chwała. Niech żyje Polska - zakończył swoje wystąpienie Władysław Kosiniak-Kamysz.
Uroczystości w Wieluniu
Uroczystości upamiętniające wybuch wojny odbyły się także w Wieluniu, czyli tam, gdzie jako pierwsze spadły niemieckie bomby. W uroczystościach obok nielicznych żyjących jeszcze naocznych świadków tragedii uczestniczyli marszałek Sejmu Włodzimierz Czarzasty i wiceminister obrony narodowej Cezary Tomczyk. O godz. 4.40. w mieście także rozległy się syreny alarmowe.
Przed godz. 10 znicz przed pomnikiem ofiar niemieckiego bombardowania w Wieluniu zapali Donald Tusk, który weźmie udział w inauguracji roku szkolnego w Zespole Szkół nr 1.