O misji Sławosza Uznańskiego-Wiśniewskiego w kosmosie i powrocie polskiego astronauty na Ziemię rozmawiali eksperci w drugiej części programu "Tak jest" w TVN24. Andrzej Morozowski pytał ich między innymi o to, dlaczego technicy, którzy mocowali kapsułę Dragon na statek, który miał ją zabrać na ląd, mieli założone maski gazowe? - To są podstawowe procedury bezpieczeństwa. Należy wziąć pod uwagę, że taka spadająca kapsuła zbiera po drodze gazy i pyły, które mogą potem wydzielać się do atmosfery i być szkodliwe, a także pozostałości paliwa rakietowego, które użyte były w kapsule do nawigowania. Inna kwestia jest taka, że jest ryzyko, że technicy mogą też zarazić czymś astronautów, którzy wracają z przestrzeni kosmicznej mają osłabione organizmy - tłumaczyła dr Dorota Przepiórka-Skup z Centrum Badań Kosmicznych PAN. Maciej Myśliwiec ze Space Agency mówił z kolei o tym, jak astronauci radzą sobie z potrzebami fizjologicznymi podczas procedury powrotu, która w tym przypadku trwała 22 godziny. - Jest taka możliwość oddania pierwszych, najważniejszych potrzeb za taką, powiedzmy, zasłonką, paradoksalnie na suficie kapsuły. Jest tam takie urządzenie, które wygląda trochę jak "kaczka" w szpitalu. Natomiast podczas samego wejścia w atmosferę astronauci są w skafandrach i jeżeli powrót by się przedłużył, to skafandry są wyposażone w takie, powiedzmy, pieluchy - wyjaśniał Myśliwiec.