Dwie osoby z obywatelstwem ukraińskim stoją za ostatnimi aktami dywersji na kolei - powiedział we wtorek premier Donald Tusk w Sejmie. - To są osoby, które działały na rzecz wywiadu rosyjskiego - mówił w programie "Tak jest" w TVN24 Marek Biernacki (przewodniczący komisji ds. służb specjalnych, PSL). - Każdy, kto zaatakuje Polskę (...) musi wiedzieć, że polskie służby będą go ścigać do końca jego dni - ostrzegał Biernacki. Dodał, że służby będą takie osoby ścigać nawet w razie ich ucieczki na Białoruś. Tłumaczył, że działania dywersyjne na kolei to kontynuacja wojny hybrydowej prowadzonej przez Rosję przeciwko państwom wspierającym Ukrainę. Biernacki ujawnił, że podejrzani przyjechali do Polski z zamiarem dokonania tych aktów. Podkreślił, że sprzęt wykorzystany w aktach dywersji nie był amatorski. Następnie wyraził przekonanie, że staraniem ministra koordynatora służb specjalnych Tomasza Siemoniaka w budżecie znajdą się dodatkowe środki finansowe dla polskich służb specjalnych.