Czy słuchanie premiera na żywo na sali sejmowej to kwestia smaku? Dla prezesa Jarosława Kaczyńskiego najwyraźniej tak, zresztą nie za bardzo interesowało go, co premier mówił na temat ustaleń dotyczących sabotażu na kolei, bo miał - jak to prezes - znacznie ważniejsze sprawy na głowie. Niewykluczone, że z rozrzewnieniem wspominał, jak Stanisław Piotrowicz, polityk PiS a potem nominat tej partii do upolitycznionego Trybunału Konstytucyjnego, w stanie wojennym jako prokurator dzielnie nadstawiał karku za opozycjonistów, których miał oskarżać z ramienia srogiej podówczas wyjątkowo Polski Ludowej. Dzięki zasługom z tamtego właśnie okresu koledzy z PiS nigdy nie pokrzykiwali na jego widok "precz z komuną". A tak właśnie krzyczeli, gdy marszałkiem Sejmu zostawał Włodzimierz Czarzasty, który oprócz liderowania Lewicy spełnia się jako miłośnik ptaków.