List Marcina Romanowskiego z Naddniestrza z wnioskiem o "list żelazny". - To pomieszanie desperacji i sprytu – mówi Przemysław Rosati, prezes Naczelnej Rady Adwokackiej. Szansę na ściągnięcie Romanowskiego do Polski ocenił na zerową, ponieważ – ze względów prawnych – w tej części Mołdawii, w Naddniestrzu, nie ma możliwości podjęcia czynności zmierzających do podjęcia procedury ekstradycyjnej. – Nie ma tam żadnej realnej władzy cywilizowanego państwa – dodawał Rosati. Dla prezesa NRA bardzo ciekawym wątkiem jest posługiwanie się przez Marcina Romanowskiego dokumentami na inne nazwisko. – Tutaj trudno powiedzieć, co jest prawdą, a co teatrem, zmierzającym do tego, żeby grać na nosie polskiemu państwu, albo uzyskać "list żelazny" – mówił gość Agaty Adamek.<br/> <br/><strong>Kluczowe wątki rozmowy: </strong><br/>- Marcin Romanowski pisze z Naddniestrza. Jakie wnioski płyną z jego listu? <br/>- Maciej Berek z kancelarii premiera trafi do Trybunału Konstytucyjnego?