Doktor Marcin Fatalski, amerykanista z Uniwersytetu Jagiellońskiego w Krakowie, był pytany w środowych "Faktach po Faktach" w TVN24, czy wtorkowe rozmowy koalicji chętnych w Paryżu przybliżają nas do pokoju w Ukrainie.
- Myślę, że to jest wbrew temu, co mówią niektórzy komentatorzy, ważny moment - odparł. Dodał, że nie wiadomo, na ile postanowienia koalicji chętnych przybliżają nas do porozumienia pokojowego, ponieważ "wszystko w tej chwili będzie zależało od Rosji".
Fatalski: nie wyobrażam sobie amerykańskich wojsk w Ukrainie
- Jeżeli będzie tak, że Rosja będzie czuła, że nie może zlekceważyć tej oferty (pokoju - red.), no to wówczas rzeczywiście ten moment, który obserwowaliśmy wczoraj, będziemy z perspektywy czasu mogli uznać za moment przybliżający nas do porozumienia - ocenił gość TVN24.
Marcin Fatalski mówił również, że nie wyobraża sobie obecności wojsk amerykańskich w Ukrainie. - To jest ostatnia rzecz, jakiej Donald Trump chce - ocenił.
- Natomiast jeżeli Rosja wykona unik, no to wtedy Donald Trump stanie wobec nowej sytuacji - mówił Fatalski.
Wojciechowski: rośnie znaczenie Marca Rubio
Zdaniem drugiego gościa programu, publicysty Marcina Wojciechowskiego, Władimir Putin już dawno powinien wycofać się z wojny, "bo mu się po prostu nie opłaca".
- Nie poszła mu ta wojna. On jednak się uczepił jakiejś nadziei. Jego takim okienkiem nadziei jest Trump. On uważa, że dopóki Trump jest w Białym Domu, to jest szansa, że da się jeszcze coś wylicytować i nie kończy tej wojny - opisał.
W ocenie Wojciechowskiego w administracji Donalda Trumpa zaczyna rosnąć znaczenie sekretarza stanu Marca Rubio. - Wenezuela to była jego sprawa, to było jego oczko w głowie od lat. I on to przeprowadził i teraz jest tam wicekrólem - mówił Wojciechowski.
Opisał też podejście Rubio do Putina, które ma być inne niż Steve'a Witkoffa. - On idzie takim reaganowskim trybem, on mówi jednoznacznie, że trzeba Putina przycisnąć, bo Rosjanie rozumieją tylko presję - powiedział. W jego ocenie Trump i Rubio mogą "rzucić na rynek" ogromne ilości ropy z Wenezueli, co spowoduje spadek cen i skłoni Putina do ustępstw.
Mówił również, że Donaldowi Trumpowi kończy się też cierpliwość wobec rosyjskiego przywódcy. Jak zauważył, relacja prezydentów przypominała sinusoidę. - Raz (Trump - red.) był rozczarowany Putinem, a raz był jego przyjacielem. Potem znowu mówił, że nie zadzwoni do Putina, bo mu żal czasu na rozmowy. A potem znowu rozmawiał z Putinem - wyliczał publicysta. Teraz, według Wojciechowskiego, możemy obserwować fazę, gdy Putin "chwilowo się nie podoba" Trumpowi.
Autorka/Autor: ms/lulu
Źródło: TVN24
Źródło zdjęcia głównego: FRANCIS CHUNG/PAP/EPA