Jak dotąd podczas operacji "Epicka Furia" przeciwko Iranowi zmarło ośmioro żołnierzy USA na Bliskim Wschodzie. Ciała sześcioro z nich - którzy zginęli w wyniku uderzenia irańskiego drona na prowizoryczną bazę w Kuwejcie - zostały przywiezione w sobotę do Stanów Zjednoczonych podczas ceremonii z udziałem prezydenta USA.
W niedzielę Dowództwo Centralne USA (CENTCOM) poinformowało w mediach społecznościowych o kolejnych dwóch ofiarach śmiertelnych w armii USA.
>>> Zobacz też: Amerykańscy żołnierze "publikują filmy, na których płaczą". A naprawdę?
Nie żyje dwóch amerykańskich żołnierzy
Dowództwo przekazało na platformie X, że pierwsza z ofiar zmarła w sobotę na skutek "poważnych ran" odniesionych w wyniku irańskiego ataku na amerykańskich żołnierzy w Arabii Saudyjskiej 1 marca.
Drugi to żołnierz Gwardii Narodowej, który zmarł 6 marca w Kuwejcie w "wyniku wypadku medycznego".
"Dokładna przyczyna zgonu jest obecnie ustalana" - napisał CENTCOM. Tożsamość zmarłych zostanie podana do wiadomości po 24 godzinach od poinformowania rodziny.
USA tracą żołnierzy na Bliskim Wschodzie
W sobotę w bazie w Dover w stanie Dealeware prezydent USA Donald Trump wraz z małżonką Melanią oddał hołd sześciu żołnierzom poległym w Kuwejcie. Obecny był także sekretarz obrony Pete Hegseth.
Polegli żołnierze - kobieta i pięciu mężczyzn - służyli w 103. Dowództwie Zabezpieczenia z Des Moines w stanie Iowa. Zginęli w irańskim ataku odwetowym na centrum operacyjne USA w porcie Shuaiba w Kuwejcie. Trafiona została tam centralna część budynku. Atak nastąpił bez ostrzeżenia, które mogłoby zaalarmować żołnierzy o konieczności ewakuacji.
Trump nie wygłosił przemówienia w trakcie ceremonii. - To bardzo smutny dzień - powiedział dziennikarzom na pokładzie Air Force One w drodze powrotnej na Florydę.
Opracowała Aleksandra Sapeta/ads
Źródło: PAP
Źródło zdjęcia głównego: Will Oliver/PAP/EPA