|

Ropa ostro w górę. "Najgorszy scenariusz"

Ekonomista: cena ropy naftowej może dalej rosnąć
Ekonomista: cena ropy naftowej może dalej rosnąć
Źródło: Shutterstock
Wysokie ceny ropy mogą spowodować podwyżki cen towarów i usług. Piotr Maszczyk, ekonomista ze Szkoły Głównej Handlowej, ostrzega, że jeśli konflikt na Bliskim Wschodzie się przedłuży, Polacy odczują to nie tylko przy dystrybutorach paliw. Artykuł dostępny w subskrypcji

Amerykańsko-izraelski atak na Iran wstrząsa światowymi rynkami. Tankowce płynące z krajów Zatoki Perskiej nie są w stanie sforsować cieśniny Ormuz blokowanej przez Iran. Na skutek działań wojennych zawieszono około jednej piątej globalnych dostaw ropy naftowej i gazu ziemnego.

Od początku działań wojennych cena ropy Brent wzrosła o kilkadziesiąt procent, osiągając przejściowo w poniedziałek nawet poziom 119 dolarów za baryłkę. Później tego dnia spadła poniżej poziomu 100 dolarów, nadal utrzymywała się jednak na wysokim poziomie.

Co dalej z cenami ropy?

Dr Piotr Maszczyk ze Szkoły Głównej Handlowej w Warszawie wyjaśnia, że trudno wskazać, na jakim poziomie wzrost cen ropy może się zatrzymać. - Wszystko oczywiście zależy od tego, jak będzie rozwijał się konflikt i czy włączą się do niego jako zorganizowana siła na przykład Kurdowie - powiedział w rozmowie z TVN24+. Jak zaznaczył, taki scenariusz mógłby oznaczać reakcję Turcji i dalszą eskalację napięcia w regionie, a potencjalna wymiana liderów Iranu przez USA, co wydaje się w tej chwili najważniejszym celem politycznym ataków, w dłuższym okresie niewiele zmieni.

- Dopóki nie będzie wiadomo, kiedy i w jaki sposób skończy się wojna, niepewność na rynkach pozostanie wysoka, a cena ropy naftowej może dalej rosnąć. Mimo uspokajających wypowiedzi premiera z ubiegłego tygodnia o tym, że dostawy surowca nie są zagrożone, ceny na stacjach benzynowych rosną. Piątkowy komunikat służb prasowych Orlenu był jednoznaczny: jeśli cena baryłki ropy naftowej na rynkach światowych wzrośnie, ceny paliw w detalu również będą rosły - stwierdził Maszczyk.

Orlen informował w piątek w mediach społecznościowych, że ma "zabezpieczone dostawy surowca do rafinerii, które pracują normalnie i dostarczają paliwa na polskie stacje". "Dzisiaj jesteśmy pod presją wysokich cen paliw na światowych rynkach i musimy wspólnie tę presję przeczekać. Ze swojej strony stabilizujemy polskie ceny na tyle, na ile to możliwe" - napisano.

Wzrost cen

- Polska jest importerem zarówno ropy naftowej, jak i gazu ziemnego. To oznacza, że gospodarka będzie musiała na ten cel [ze względu na wyższe ceny - red.] wyasygnować większe środki - powiedział Maszczyk.

Podkreślił, że dla kraju, który jest importerem surowców energetycznych, oznacza to wzrost nie tylko kosztów produkcji, ale również wydatków gospodarstw domowych.

- Ceny będą rosły w krótkim i średnim okresie, a być może nawet w długim, jeżeli Amerykanie ugrzęzną w tym konflikcie na dłużej, lub po zakończeniu jego "gorącej" fazy, nie uda się ustabilizować sytuacji w regionie - ocenił.

Za co zapłacimy więcej

W ocenie ekonomisty scenariusz powrotu cen ropy do poziomów sprzed ataku amerykańsko-izraelskiego na Iran jest dziś mało prawdopodobny. - To oznacza, że inflacja w Polsce najpewniej wzrośnie, bo wzrosną koszty wytwarzania towarów - wyjaśnił.

Z tego artykułu dowiesz się:
  • Jak konflikt na Bliskim Wschodzie wpływa na ceny ropy i polską gospodarkę?
  • Co oznacza wzrost cen ropy dla codziennych wydatków Polaków?
  • Jakie branże najbardziej odczują skutki drożejących surowców energetycznych?
  • Czy możliwe są dalsze podwyżki stóp procentowych i co to oznacza dla kredytobiorców?
  • Jakie scenariusze rozwoju sytuacji przewidują eksperci na najbliższe lata?
Zobacz także: