Pożar pod Biłgorajem. Sztab kryzysowy z udziałem premiera

Donald Tusk podczas posiedzenia sztabu kryzysowego
Black Hawk podczas akcji gaśniczej. Nagrania z wnętrza śmigłowca
Źródło: Polska Policja
Premier Donald Tusk bierze udział w sztabie kryzysowym dotyczącym pożaru lasów pod Biłgorajem. Szef rządu spotkał się z szefami służb, które biorą udział w akcji gaśniczej. Komendant Państwowej Straży Pożarnej poinformował o niepokojącym nasileniu wiatru i zmianie jego kierunku. - To bardzo realne ryzyko - mówił szef MSWiA Marcin Kierwiński.

Sztab kryzysowy dotyczący dużego pożaru na Lubelszczyźnie odbywa się w Rządowym Centrum Bezpieczeństwa w Warszawie. Bierze w nim udział premier Donald Tusk.

Premier rozpoczął odprawę od słów uznania dla strażaków i przedstawicieli innych służb. Jednocześnie zaznaczył, że łączy się w bólu z bliskimi tragicznie zmarłego pilota Dromadera – samolotu gaśniczego, który rozbił się podczas akcji gaśniczej. Podczas sztabu kryzysowego premier połączył się zdalnie z ministrem spraw wewnętrznych i administracji Marcinem Kierwińskim, ministrą klimatu Pauliną Hennig-Kloską i przedstawicielami służb, którzy są obecni w Biłgoraju.

Komendant główny Państwowej Straży Pożarnej nadbryg. Wojciech Kruczek poinformował po godzinie 12, że w akcji bierze udział 101 zastępów strażaków - to 372 ratowników. Wspiera ich między innymi około 50 żołnierzy Wojsk Obrony Terytorialnej.

Około godziny 12 do akcji miał zostać włączony także drugi policyjny Black Hawk oraz trzy kolejne śmigłowce Lasów Państwowych.

Donald Tusk podczas posiedzenia sztabu kryzysowego
Donald Tusk podczas posiedzenia sztabu kryzysowego
Źródło: PAP/Marcin Obara

- Wydawało się po godzinie 6, że sytuacja normuje się, ale (dzień – red.) przyniósł troszkę zaskoczeń i nowej eksplozji, jeśli tak można powiedzieć, ognia (…). Od strony geograficznej zakres terytorialny jest opanowany. Pojedyncze ogniska, cały czas bardzo niebezpieczne, co i raz wybuchające ogniem, są na bieżąco dogaszane przez strażaków - powiedział minister Kierwiński.

"Obawiamy się, że teraz tył pożaru zmieni się we front pożaru"

Szef MSWiA podkreślił, że "od strony geograficznej zakres terytorialny jest opanowany". - Pojedyncze ogniska, cały czas bardzo niebezpieczne, co i raz wybuchające ogniem, są na bieżąco dogaszane przez strażaków - podkreślił. Dodał, że sytuację komplikuje trudny teren.

- To, co niepokoi, panie premierze, to to, że około godziny temu zaczęło bardzo mocno wiać. To stwarza bardzo realne ryzyko - podkreślił szef MSWiA.

Komendant główny PSP poinformował, że strażacy realizują zadania na dwóch odcinkach ze strony południowej, bo właśnie w tamtą stronę przesuwał się pożar. - Tam sytuacja została opanowana dzięki zrzutom wody przez Black Hawka i śmigłowiec Lasów Państwowych. Niestety wiatr, który nasila się z godziny na godzinę i z tego, co obserwujemy tutaj, wewnętrzne prognozy (wskazują, że – red.) do 17, będzie silniejszy. Jest północno-wschodni. Obawiamy się, że teraz tył pożaru zmieni się w front pożaru. Niestety zarzewia, rozgrzana ściółka i miejsca, w których pojawiają się zarzewia ognia, jest zagrożeniem rozpowszechnienia się dalszych miejsc pożaru – powiedział nadbryg. Kruczek.

Szef Państwowej Straży Pożarnej dodał, że dobrą wiadomością jest zaangażowanie do akcji gaśniczej łącznie dwóch śmigłowców Black Hawk, czterech śmigłowców Lasów Państwowych i czterech samolotów gaśniczych Dromader. - Ze względu na trudną dostępność terenu to wsparcie lotnicze jest absolutnie dla nas najważniejsze – podkreślił.

- Tak naprawdę jedynie wiatr jest tym elementem niepokojącym, który potrafi przenieść iskrę i doprowadzić do zapłonu w innym miejscu - zaznaczył nadbrygadier.

Minister Kierwiński dodał, że w ciągu najbliższych godzin do akcji zostanie skierowany wojskowy dron FlyEye, który w ubiegłym roku był wykorzystywany również w akcji gaśniczej w Biebrzańskim Parku Narodowym. To polski bezzałogowy statek powietrzny, pomocny w lokalizowaniu źródeł pożaru.

"Pogoda za was tego nie załatwi"

Dyrektor Instytutu Meterologii i Gospodarki Wodnej, profesor Robert Czerniawski, poinformował podczas posiedzenia sztabu kryzysowego, że "z wiatrem będzie problem do godzin wieczornych". Dodał, że zbierają się chmury burzowe, jednak jeśli nawet spadnie z nich deszcz, to będzie on przelotny. Opady mogą być gwałtowne, ale trudno wskazać, w którym dokładnie miejscu one spadną.

- Noc ma być spokojniejsza, bez burzy. Jutro przewidujemy podobną pogodę, podobny wiatr jak dzisiaj popołudniu (…). W jednym zdaniu można powiedzieć, że pogoda nie sprzyja i tak będzie do godzin wieczornych jutro – powiedział profesor Czerniawski.

- Tego się obawialiśmy – skomentował premier po wysłuchaniu szefa IMGW. – Nie ma co robić sobie iluzji z prognoz, które mówią o możliwości przelotnych opadów deszczu na Lubelszczyźnie, w okolicach Biłgoraju. Raczej niestety pogoda nie jest naszym sprzymierzeńcem (…). Pogoda za was tego nie załatwi – dodał szef rządu.

Ministra klimatu: nadzwyczajne środki prewencyjne

Paulina Hennig-Kloska zwróciła uwagę także na inny problem w postaci niskiej wilgotności ściółki leśnej. - Podjęliśmy nadzwyczajne środki prewencyjne w wielu terenach, nie tylko tutaj na terenie województwa lubelskiego. To są w wielu miejscach zakazy wstępu do lasów czy parków narodowych. Tutaj, na terenie województwa lubelskiego, dotyczy to Roztoczańskiego Parku Narodowego, który znajduje się bezpośrednio w sąsiedztwie akcji ratowniczej wydarzenia pożaru tego dużego – powiedziała ministra klimatu i środowiska.

Polityczka dodała, że zakaz w lasach odbywają się wzmożone kontrole, jest też "większy monitoring z użyciem dronów". Dodała, że w działania związane z walką z pożarem zaangażowanych jest kilkudziesięciu pracowników Lasów Państwowych.

Generał inspektor Marek Boroń, komendant główny policji, poinformował, że do działań skierowano ponad stu policjantów, a droga wojewódzka numer 849 jest nadal zablokowana. Poinformował o działaniach związanych z ustalaniem przyczyn katastrofy samolotu gaśniczego - Dromadera. Dodał, że od rana do godziny 12 śmigłowiec Black Hawk wykonał 23 zrzuty wody.

Ministrowie na Lubelszczyźnie

Wcześniej do powiatu biłgorajskiego przyjechał minister spraw wewnętrznych i administracji Marcin Kierwiński, a także ministra klimatu i środowiska Paulina Hennig-Kloska. Szef MSWiA przekazał wczesnym rankiem, że w miejscach prostych do zlokalizowania pożar został już ugaszony. - Są natomiast zarzewia ognia, które cały czas są w trudnych terenach bagnistych - wyjaśnił. Dodał, że zmiana kierunku wiatru "może dodatkowo utrudniać akcję walki z pożarem".

Hennig-Kloska zwróciła z kolei uwagę na niesprzyjające warunki pogodowe. - Na Lubelszczyźnie, jak w wielu innych województwach, przez ostatnie tygodnie nie padało. Mamy już bardzo suchą ściółkę leśną i te warunki niestety sprawiają, że na rozprzestrzenianie się tego typu pożarów tereny leśne są szczególnie podatne - zwróciła uwagę - powiedziała ministra klimatu.

Duży pożar i katastrofa samolotu

Pożar w lasach w powiecie biłgorajskim na Lubelszczyźnie wybuchł we wtorek w godzinach popołudniowych na terenie Puszczy Solskiej, obszaru, na którym znajduje się szereg form ochrony przyrody, jak rezerwaty przyrody, parki krajobrazowe, obszary sieci Natura 2000, pomniki przyrody czy ochrona gatunkowa roślin i zwierząt.

Pożar w bardzo krótkim czasie objął łącznie 250 hektarów lasów. W lasach województwa lubelskiego obowiązuje najwyższy stopień zagrożenia pożarowego. W akcji gaśniczej bierze udział kilkuset strażaków oraz samoloty i śmigłowce, w tym policyjny Black Hawk. Dogaszenie pożaru może potrwać nawet dobę.

W związku z pożarem w środę rano RCB ostrzegło przed pożarem lasu i groźnym zadymieniem w powiecie biłgorajskim. W komunikacie zaapelowano, by wyłączyć wentylację, ograniczyć przebywanie na otwartym powietrzu oraz przygotować dokumenty, leki i najpotrzebniejsze rzeczy na wypadek ewakuacji. Przypomniano również, aby nie zbliżać się do miejsca pożaru i nie utrudniać działań służb. "W przypadku zagrożenia życia lub zdrowia dzwoń pod numer 112" - głosi wydany w środę rano komunikat RCB.

Widok na miejsce pożaru ze śmigłowca Black Hawk
Widok na miejsce pożaru ze śmigłowca Black Hawk
Źródło: Polska Policja

We wtorek wieczorem podczas akcji gaśniczej rozbił się samolot gaśniczy Dromader z bazy lotniczej Regionalnej Dyrekcji Lasów Państwowych w Warszawie. W wypadku zginął pilot maszyny.

OGLĄDAJ: TVN24
pc

TVN24
NA ŻYWO

pc
Ten i inne materiały obejrzysz w subskrypcji
Czytaj także: