"Bardzo ciekawa konstrukcja". Czym wyróżniają się Dromadery?

Pożar na poligonie wojskowym. W gaszeniu ognia wzięły udział trzy samoloty typu dromader
Artur Molęda o samolotach gaśniczych typu Dromader
Źródło wideo: TVN24
Źródło zdj. gł.: RDLP Olsztyn
Samoloty Dromader od lat wspierają strażaków w akcjach gaśniczych. O wyjątkowej konstrukcji polskiego samolotu, przypominającej wielbłąda, oraz o ich stanie technicznym w kontekście ostatniej katastrofy mówił dziennikarz TVN24 Artur Molęda. O tym, jak maszyny są wykorzystane w gaszeniu pożarów, opowiadał natomiast jeden z pilotów.

W trakcie trwającej akcji gaśniczej w powiecie biłgorajskim, w nadleśnictwie Józefów na Lubelszczyźnie doszło do katastrofy samolotu gaśniczego Dromader, w wyniku której zginął pilot maszyny.

>> Wystartował z Warszawy, rozbił się pod Biłgorajem. Ostatnie zdjęcia

O konstrukcji tych samolotów oraz zasadach ich działania opowiadał w porannym serwisie dziennikarz TVN24 Artur Molęda. Jak wyjaśniał, Dromadery są jednomiejscowymi i jednosilnikowymi maszynami produkowanymi w Polsce, a najstarsza maszyna, która wciąż służy polskim strażakom, została wyprodukowana w latach 70 ubiegłego wieku.

Samolot gaśniczy Dromader
Samolot gaśniczy Dromader
Źródło zdjęcia: RDLP Olsztyn

Jak zbudowany jest Dromader? Dziennikarz o wyjątkowej konstrukcji samolotu

- Dromader to jest w ogóle bardzo ciekawa konstrukcja - mówił Molęda. Jak tłumaczył jego nazwa pochodzi od wielbłąda - z dwóch powodów. Po pierwsze, zabiera on ze sobą na raz około dwie i pół tony wody, a po drugie posiada charakterystyczny "garb" stanowiący kabinę pilota.

- To jest trochę na zasadzie samochodów wyścigowych, które też mają bardzo podobne zastosowanie tej klatki, która jest w środku, po to, żeby chronić załogę, która jest w środku. Dokładnie to samo zostało zastosowane tutaj, żeby pilot był bardziej chroniony - dodał.

Zrzuty wody, jak powiedział Molęda, dokonywane są z wysokości 20-30 metrów, a czasem i niżej. Wobec tego - jak tłumaczył dziennikarz - konstrukcja kabiny jest specjalnie wzmocniona, aby zabezpieczyć pilota na przykład na wypadek przekoziołkowania samolotu. Na goleni podwozia maszyna posiada także specjalne noże na wypadek, gdyby wpadł w linie energetyczne i musiał je przeciąć, by zapobiec zaplątaniu się.

Dziennikarz zgodził się też ze stwierdzeniem, że pomimo wieku niektórych samolotów, ostatnia katastrofa najpewniej nie była związana ze stanem maszyny.

- One są zadbane. Najmłodsza maszyna, która cały czas lata, jest w dyżurach, jest wyprodukowana w latach 90 - powiedział. - Silniki produkowane są w Polsce, jest tutaj cały zakład w Mielcu, który zajmuje się produkcją tego, cały czas technicy dbają o to, żeby te maszyny były utrzymywane w jak najlepszej sprawności - zaznaczył.

Aktualnie czytasz: "Bardzo ciekawa konstrukcja". Czym wyróżniają się Dromadery?

Dromadery w akcji. Pilot o dwóch technikach gaszenia pożarów

O tym, jak samoloty Dromader są przystosowane do gaszenia pożarów, opowiadał w TVN24 pilot tej maszyny, dr inż. Marcin Berlik, pełnomocnik zarządu do spraw współpracy lotniczej Mieleckich Zakładów Lotniczych. Jak mówił istnieją dwie techniki zrzucania środków gaśniczych z użyciem tych maszyn.

- Pierwsza, bardziej znana to jest zrzut bomby wodnej - mówił pilot. - W środku kabiny pilot ma specjalną dźwignię i - trochę podobnie jak zapadnię - uruchamia zwolnienie blokady dennicy. Wtedy ze zbiornika w półtorej sekundy schodzą dwie tony wody - wyjaśniał.

Klatka kluczowa-412563
Pilot o metodach gaszenia pożarów z użyciem samolotu Dromader
Źródło: TVN24

Jak tłumaczył, zrzut bomby wodnej stosowany jest przy gaszeniu pożarów lasów czy wysokich traw. W przypadku gaszenia pól stosuje się natomiast drugą technikę - smużenie.

- Wtedy technika zrzutu polega na tym, że, wykonujemy bardzo nisko lot nad polem czy łąką. Wtedy, kiedy nie potrzebujemy aż tyle środka gaśniczego na metr kwadratowy, kładziemy taką smugę, o długości około 4500 metrów, która, odizolowuje nam, pożar, tak żeby nie rozprzestrzeniał się dalej - opowiadał.

OGLĄDAJ: Ostatnie godziny legendarnych śmigłowców. Ratownicy: nikt nic nie zrobił
Ten i inne materiały obejrzysz w subskrypcji
Źródło: TVN24
Czytaj także: