Do zdarzenia doszło w maju 2024 roku w Gałkowie Dużym pod Koluszkami. Podczas awantury domowej Waldemar Ch. oblał swoją żonę łatwopalną substancją i podpalił. Kobieta zmarła po kilkunastu dniach w szpitalu w Siemianowicach Śląskich. Początkowo mężczyzna przyznał się do winy, potem zmieniał zeznania i przekazywał, że żona sama oblała się łatwopalną substancją i podpaliła, bo chciała, żeby trafił do więzienia.
Podpalił żonę, usłyszał wyrok
Sąd Okręgowy w Łodzi skazał 51-latka na 12 lat pozbawienia wolności. Jak podkreślił cytowany przez Radio Łódź sędzia Marcin Masłowski, istotne znaczenie w sprawie miały zeznania ratowników medycznych. - Pokrzywdzona cały czas wielokrotnie pytana przez nich o to, co się stało, wskazywała jeden sposób powstania u niej uszkodzeń na ciele, obrażeń na ciele. Została podpalona przez męża - mówił sędzia.
Oskarżony od początku przyznał, że doszło do oblania i podpalenia, jednak przedstawiał różne wersje wydarzeń. Wyrok nie jest prawomocny, co oznacza, że każda ze stron może się od niego odwołać. Wyrok jest nieprawomocny, na razie nie wiadomo, czy obrona oskarżonego będzie składała apelację.