Żuławski nagrodzony w Locarno za "Kosmos". Staroń wygrywa "Tydzień Krytyki"

Kultura i styl

cosmos-lefilm.comKadry z filmu "Kosmos" Andrzeja Żuławskiego

"Kosmos" Andrzeja Żuławskiego - adaptację prozy Witolda Gombrowicza nagrodzono na Międzynarodowym Festiwalu Filmowym w Locarno za najlepszą reżyserię. Z kolei dokument Wojciecha Staronia "Bracia" wygrał prestiżową sekcję "Tydzień Krytyki", a Karolina Bielawska za obraz "Mów mi Marianna" otrzymała nagrodę "dla filmu, który upomina się o sprawiedliwość i społeczną etykę". Główna nagroda - Złoty Lampart trafiła do koreańskiego twórcy Honga Sang-soo za film "Right Now, Wrong Then".

"Kosmos" - wyprodukowany przez francusko-portugalskich producentów - to powrót Andrzeja Żuławskiego do kina po 15 latach przerwy. Na stronie festiwalu w komentarzu do przyznanej polskiemu twórcy nagrody za reżyserię, czytamy m.in., że organizatorzy mają nadzieję, iż nie każe długo czekać na swój kolejny film. W odpowiedzi reżyser przyznaje, że napisał już nowy scenariusz.

"Kosmos" to ekranizacja głośnej,doskonale znanej nie tylko polskim czytelnikom powieści Witolda Gombrowicza, którą reżyser nazywa "klejnotem, perwersyjnym i ostrym diamentem". Jak można było się spodziewać, Żuławski przeniósł akcję z XX-lecia międzywojennego do współczesności, bo jak mówi, chciał zrobić "film żywy". Sądząc po recenzjach międzynarodowej prasy branżowej, to mu się udało - jest w nich uznanie dla wyrafinowanego humoru dzieła, abstrakcyjnych kontrastów. - "Żuławski utrzymuje tak fachową kontrolę nad treścią i formą, że nie może być żadnych wątpliwości - każdy wybór jest celowy, i ma znaczenie" - ocenia "Variety", podkreślając też "pulsującą pod powierzchnią seksualność obrazu". Z kolei "The Hollywood Reporter" nazywa wprost obraz "metafizyczną komedią".

Kadr z filmu "Kosmos" Andrzeja Żuławskiegocosmos-lefilm.com

Inteligencja perwersyjna

Fabułę "Kosmosu" znamy niemal wszyscy. Witold, i jego przyjaciel Fuks wynajmują pokój w niewielkim pensjonacie. Uwagę Witolda przyciągają nietypowe elementy rzeczywistości - np. wróbel powieszony na gałęzi i dziwnie zagięte usta siostrzenicy właścicielki pensjonatu. Traktuje je jako znaki, których nie potrafi odczytać. W powieści odnajdziemy klimat kryminału, aż po brutalny finał, co z fabułą uczynił Żuławski, dowiemy się po premierze.

Na pytanie organizatorów festiwalu: "Co było głównym wyzwaniem podczas adaptacji powieści?", Andrzej Żuławski odpowiedział: "Subtelna i całkowicie perwersyjna inteligencja Gombrowicza była główną przeszkodą. Ale trudność adaptacji powieści sprawiła, że wszystko było bardziej ekscytujące. Powieść rozgrywa się w małej wiosce w Polsce przed II wojną światową, co uważam za zbyt klaustrofobiczne. Starałem się "otworzyć" to tyle, ile mogłem. Przede wszystkim chciałem być wierny duchowi Gombrowicza. Mam nadzieję, że udało mi się, w przeciwnym razie będzie bił mnie, kiedy dołączę do niego w piekle!"

Kadr z filmu "Kosmos" Andrzeja Żuławskiegocosmos-lefilm.com

Twórca niepokorny

Andrzej Żuławski to jeden z najbardziej oryginalnych i zarazem kontrowersyjnych europejskich filmowców - doceniany bardziej np. w liberalnej Francji, gdzie mieszkał i pracował wiele lat, nie do końca rozumiany zaś w rodzinnej Polsce. Zaczynał w latach 60. jako asystent Andrzeja Wajdy. Zrealizowany w 1971 roku jego pierwszy film "Trzecia część nocy" był adaptacją jednego z opowiadań ojca Mirosława Żuławskiego, pisarza, który opisał własne przeżycia wojenne. Problematyka wojny jest jednak tylko tłem dla rozważań o zagrożeniu i kwestiach moralnych - miłości, wierności i odwadze.

Kolejny obraz "Diabeł" został zatrzymany przez cenzurę rzekomo z powodu okrucieństwa i śmiałych scen erotycznych, jakich dopatrzyli się w nim decydenci. Był to jednak pretekst, by nie wpuścić wizjonerskiego i politycznie zaangażowanego dzieła, (nawiązującego do wydarzeń 1968 r.) do kin. Żuławski musiał wbrew własnej woli opuścić kraj. Wyemigrował do Francji.

Po powrocie do kraju pracował przez dwa lata nad filmem "Na srebrnym globie", opartym na książce stryjecznego dziadka Jerzego Żuławskiego, którego władze nie pozwoliły mu dokończyć - musiał znów wyjechać z Polski. Film, opatrzony komentarzem wyjaśniającym sens nienakręconych scen, uzupełniony ujęciami dokumentalnymi, pokazał w Cannes dopiero w 1988 roku. Pojawiły się głosy, że zniszczone zostało arcydzieło.

Romy Schneider w filmie Andrzeja Żuławskiego "Najważniejsze to kochać"materiały prasowe

Jego międzynarodowa kariera zaczęła się od głośnego filmu "Najważniejsze to kochać" z Romy Schneider i m.in. Klausem Kinskim – historii zamężnej aktorki, z braku ról grającej w filmach pornograficznych, w której zakochuje się z wzajemnością młody fotograf. Za rolę w tym filmie Romy Schneider odebrała Cezara. Potem było "Opętanie" z Isabelle Adjani, "Narwana miłość" z wówczas 20-letnią, swoją późniejszą żoną Sophie Marceau, czy oparta luźno na "Biesach" Fiodora Dostojewskiego "Kobieta publiczna" z Valerie Kaprisky. Niemal dla każdej aktorki obsadzanej przez Żuławskiego w głównej roli, udział w jego filmie okazywał się przełomem.

Do Polski wrócił skandalizującą, nieudaną "Szamanką", opartą na prozie Manueli Gretkowskiej, (1996), która okazała się kompletną klapą. Ostatnim filmem jaki nakręcił przed "Kosmosem" była "Wierność" z Sophie Marceau w 2000 r., po której para rozstała się na dobre.

Żuławski jest także pisarzem, autorem ponad dwudziestu książek, m.in. "Moliwdy", "Litego boru", "W oczach tygrysa", "Zapachu księżyca" czy "Niewierności".

Polskie dokumenty też docenione

Wielkiemu sukcesowi uznanego reżysera w Locarno towarzyszyły też ważne nagrody dla polskich dokumentów. Główną nagrodę w sekcji Tydzień Krytyki Filmowej przyznano dokumentowi "Bracia" Wojciecha Staronia, o sędziwych braciach Mieczysławie i Alfonsie Kułakowskich z okolic Berdyczowa, którzy jako dzieci znaleźli się w gułagu, skąd uciekli.

Zwiastun filmu "Bracia" (reż. Wojciech Staroń)Mazowiecki Fundusz Regionalny

Udało im się uciec z łagru, ale nie mogą uciec od siebie. Kochają się i zarazem nienawidzą. Jeden – marzyciel artysta malarz, drugi – pragmatyk naukowiec. Przez całe życie jeden jest zdany na drugiego: w stalinowskim łagrze, w komunistycznej Rosji i po repatriacji w kapitalistycznej Polsce. Ich życie składa się z nieustannych przeciwności losu, ale pomimo waśni i sporów potrafią je pokonywać, do tego są pełni wigoru i mają mnóstwo nowych, szalonych pomysłów.

Z kolei Nagrodę Premio Zonta Club Locarno - dla filmu, który upomina się o sprawiedliwość i społeczną etykę - otrzymała Karolina Bielawska za "Mów mi Marianna", historii mężczyzny, który zaczyna nowe życie jako kobieta. Marianna to atrakcyjna czterdziestolatka, która odeszła od osób, które kochała. Pozwała rodziców do sądu, bo tylko tak mogła zmienić zapis w metryce. A wszystko po to, by zmienić płeć.

Zwiastun filmu "Mów mi Marianna" (reż. Karolina Bielawska)Studio Filmowe Kalejdoskop

Międzynarodowy Festiwal Filmowy w Locarno, w Szwajcarii, odbywa się od 1946 roku. Główną cechą festiwalu jest pokaz filmów na świeżym powietrzu na Piazza Grande, gdzie mieści się ponad 8000 widzów, na jednym z największych ekranów plenerowych na świecie (26x14 metrów).

Główną nagrodą festiwalu jest Złoty Lampart przyznawany dla najlepszego filmu w konkursie międzynarodowym.

Autor: Justyna Kobus / Źródło: cosmos-lefilm.com, festival-del-film-locarno

Źródło zdjęcia głównego: cosmos-lefilm.com