Miejscowy związek zawodowy policjantów Los Angeles Police Protective League poświęcił Marlene Willis środowy post na Facebooku. Określił w nim 90-latkę jako "panią Willis", podkreślając: "Tak, to mama Bruce'a". Jak się dowiadujemy z wpisu, Amerykanka "po cichu stała się filarem posterunku policji w zachodniej części Los Angeles, poświęcając ponad dwie dekady na wolontariat, wspierając funkcjonariuszy i personel".
Pani Willis jest tu wolontariuszką od dokładnie 22 lat. Przychodzi na posterunek kilka razy w ciągu tygodnia, by pomagać w pracach administracyjnych i przy pisaniu raportów. Znana jest tu ze swej "serdeczności i niezawodności" oraz "troski o tych, którzy wracają z trudnych interwencji".
LAPPL dodał, że wolontariuszka nigdy nie chwali się, że ma znanego syna, i skupia się na służbie "swojej drugiej rodzinie", jak nazywa policję w Los Angeles.
Matka Bruce'a Willisa o wolontariacie
Więcej o pracy pani Willis pisze portal NBC News, odnotowując, że sprawdza ona między innymi raporty pod względem... poprawności językowej. Wolontariuszka ma własne stanowisko pracy z komputerem. - Staram się pomagać, jak tylko umiem. Nie wyobrażasz sobie, jak bardzo chcę pomagać - powiedziała Willis w rozmowie z dziennikarzem NBC.
Kierujący posterunkiem kapitan Rich Gabaldon w rozmowie z NBC4 przyznał, że nie wyobraża sobie tego miejsca bez znanej wolontariuszki. - Jest tu ikoną - zaznaczył. O popularności Marlene Willis świadczą choćby komentarze pod środowym wpisem związku zawodowego policjantów z Los Angeles. "Kocham ją", "Jest bezcenna dla naszej społeczności", "Wspaniała kobieta. Nie wiedziałem, że ma znanego syna" - czytamy. Jeden z komentujących zwrócił uwagę, że Willis jest także wolontariuszką w szpitalu Cedars-Sinai w Los Angeles.
Źródło: NBC News, tvn24.pl
Źródło zdjęcia głównego: Frederick M. Brown/Getty Images