O wyroku poinformowało Krakowskie Towarzystwo Opieki nad Zwierzętami, do którego w lutym trafił królik. Został znaleziony pod krzakiem w Ogrodzie Kasztanowym nieopodal Dworca Głównego w Krakowie.
Oprócz kary więzienia sąd orzekł dla 21-latka zakaz posiadania zwierząt przez 15 lat i 10 tysięcy złotych nawiązki dla KTOZ.
"Czy to kara adekwatna do popełnionego czynu? Nie nam to oceniać" – komentują animalsi.
Właściciel się przyznał
Historia Marcysia wywołała na początku roku oburzenie wśród miłośników zwierząt. Pracownicy Krakowskiego Towarzystwa Opieki nad Zwierzętami mówili wówczas, że stan królika przedstawiał "okrucieństwo w najczystszej postaci i sadyzm". Wspominali też o "efekcie Marcysia" - czyli o wsparciu finansowym, rzeczowym i duchowym od wszystkich tych, których poruszyła historia królika.
Właściciel królika został zatrzymany 25 lutego między innymi dzięki analizie nagrań z monitoringu wizyjnego znajdującego się w okolicy, w której Marcyś został odnaleziony. 21-latek usłyszał zarzut znęcania się nad zwierzęciem.
- Początkowo mężczyzna twierdził, iż nic nie wie na temat królika, jednak po chwili zmienił zdanie i przyznał, że jakiś czas temu opiekował się takim zwierzęciem - poinformowała Anna Zięcik z zespołu prasowego małopolskiej policji. 21-latkowi groziło do trzech lat więzienia.