Łukasz N. został skazany na osiem lat i pięć miesięcy pozbawienia wolności, a Artur K. na dziewięć i pół roku. Obaj muszą się również poddać obowiązkowej terapii uzależnień.
"Dla niego dzień bez pobicia był dniem straconym"
Jak powiedział w rozmowie z TVN24 sędzia Maciej Czajka z Sądu Okręgowego w Krakowie, obaj mężczyźni byli wcześniej wielokrotnie karani. - Jeden z nich był mocno zdemoralizowany, na co zresztą wskazywali świadkowie. Z informacji przekazanych przez nich wynika, co mówił także sam oskarżony, że dla niego dzień bez pobicia był dniem straconym - dodał.
"Wyrok jest słuszny"
Prokurator Mateusz Berus z Prokuratury Okręgowej w Krakowie przyznał, że "wyrok jest słuszny". - Prokuratura o takie kary wnosiła wobec oskarżonych. Wykonano mozolną i ciężką pracę na etapie postępowania przygotowawczego. Duże podziękowania dla policjantów, którzy ustalili sprawców i okoliczności zdarzenia - dodał prokurator.
Wyrok nie jest prawomocny.
Brutalne pobicie w Krakowie
2 czerwca 2025 roku na placu Na Groblach, u stóp Wawelu, tuż przy zakolu Wisły. Marcin P. wraz z Arturem K. i Łukaszem N. oraz z ich partnerkami pili alkohol pod gołym niebem, a gdy pogoda się popsuła, przeszli pod zadaszoną windę. Doszło tam do sprzeczki, w trakcie której 34-letni Marcin został brutalnie pobity do nieprzytomności przez kompanów.
Artur K. i Łukasz N. zabrali mężczyźnie buty i uciec, zostawiając go bez pomocy. Rannego 34-latka znalazł spaceru z psem przechodzień, który zawiadomił służby. 8 czerwca Marcin P. zmarł w szpitalu.
Policja zatrzymała wówczas dwóch mężczyzn, którzy spędzali tego wieczoru czas z poszkodowanym.
Przedstawiali dwie różne wersje wydarzeń. Jak mówiła rzeczniczka krakowskiej prokuratury, Łukasz N. całkowicie przyznał się do czynu, przy czym wskazał, że to Artur K. był inicjatorem zajścia. Tymczasem Artur K. twierdzi, że jedynym sprawcą był Łukasz N.
Prokuratura przesłuchała również partnerki podejrzanych. Kobiety prawdopodobnie przyglądały się całemu zajściu i nie wezwały pomocy dla ciężko rannego 34-latka. Nie usłyszały żadnych zarzutów.
Źródło: tvn24.pl
Źródło zdjęcia głównego: Google Street View