Do ataku na 24-latka doszło pod koniec lipca na krakowskim Bieżanowie. Mężczyzna miał zostać zaatakowany zaraz po tym, jak wysiadł z autobusu.
"Z jego relacji wynikało, że grupa mężczyzn w pewnym momencie zaczęła głośno krzyczeć, a następnie zaczęli oni biec w jego kierunku. Zdając sobie sprawę z powagi sytuacji, podjął on ucieczkę, lecz przewrócił się. Wtedy też został dogoniony i zaatakowany przez grupę osób, a następnie okradziony. Dodatkowo jeden z agresorów miał posiadać niebezpieczny przedmiot, którym uderzył poszkodowanego w rękę" - podaje małopolska policja.
Nie uciekł przed policją
Poszkodowany wezwał policję, ale napastnicy zdążyli uciec. 24-latek z obrażeniami ręki trafił do jednego z krakowskich szpitali.
Nieco ponad tydzień później policjanci patrolujący rejon Bieżanowa zauważyli jedną z osób, które mogły brać udział w pobiciu.
"Mężczyzna na widok funkcjonariuszy zaczął uciekać, jednak bezskutecznie. Policjanci szybko dogonili uciekiniera, który po poinformowaniu o powodzie policyjnych działań został zatrzymany" - czytamy w komunikacie. 42-latek usłyszał zarzuty rozboju i pobicia z użyciem niebezpiecznego przedmiotu oraz spowodowania uszczerbku na zdrowiu innej osoby. Grozi za to do 20 lat więzienia, jednak podejrzany działał w warunkach recydywy, co oznacza, że kara może być wyższa. Mężczyzna został tymczasowo aresztowany na trzy miesiące.
Pozostali zatrzymani
Kilka dni później na Grzegórzkach zatrzymany został kolejny podejrzany. Ponieważ w chwili zatrzymania miał przy sobie mefedron, oprócz zarzutów udziału w pobiciu oraz kradzieży szczególnie zuchwałej usłyszał też zarzut posiadania narkotyków. Grozi mu do ośmiu lat więzienia.
"Jak się okazało w zdarzeniu z 26 lipca br. brały udział jeszcze dwie osoby. Policjanci z Komisariatu Policji VI w Krakowie ustalili ich personalia. Jak się okazało były to osoby nieletnie. Zarówno 15-latek jak i 16-latek zostali zatrzymani, a o ich dalszym losie zdecyduje teraz sąd rodzinny. Obydwie osoby finalnie zostały umieszczone w schronisku dla osób nieletnich" - podaje policja.