W niedzielę po godzinie 16 w Łaziskach Górnych doszło do zderzenia pociągu osobowego relacji Katowice -Racibórz z samochodem. Informacja o zdarzeniu wpłynęła do nas na skrzynkę Kontakt24.
- Samochód znajdował się bardzo blisko torów lub na nasypie kolejowym. Maszynista zdążył wyhamować, więc pociąg z niewielką prędkością uderzył w samochód. Na miejscu nie było kierowcy auta. Nie wiemy, jak samochód się tam znalazł. Wygląda na to, że został porzucony w pobliżu torów. Po zderzeniu pociąg dojechał do najbliższej stacji, gdzie wszyscy pasażerowie, czyli sto dziesięć osób, bezpiecznie opuściło pojazd i została im zapewniona komunikacja zastępcza - przekazał kpt. Piotr Olesch, oficer prasowy KP PSP w Mikołowie.
Ruch pociągów wstrzymano na około trzy godziny. Wojewódzkie Centrum Zarządzania Kryzysowego w Katowicach w swoim raporcie podało, że według ustaleń policji samochód był kradziony. Mł. asp. Izabela Kempka przekazała tvn24.pl. że w sprawie został zatrzymany 27-letni mężczyzna.
Obława policji
W opublikowanym w poniedziałek komunikacie policja opisała dokładnie cały przebieg zdarzenia. Mężczyzna na ul. Rybnickiej w Mikołowie zatrzymał kobietę i ukradł jej samochód. 27-latkowi z powiatu cieszyńskiego udało się zabrać pojazd mimo tego, że próbowali mu to uniemożliwić świadkowie.
”Sprawca dojechał nim następnie do Łazisk Górnych, gdzie skręcił w ślepą uliczkę kończącą się torami kolejowymi. Próbując przejechać przez torowisko w miejscu do tego nieprzystosowanym, utknął na wysokich szynach. Nie mogąc kontynuować dalszej jazdy, opuścił pojazd. W pozostawionego na torowisku Volkswagena uderzył nadjeżdżający pociąg.” - czytamy w komunikacie Komendy Powiatowej Policji w Mikołowie.
27-latek zaczął uciekać w kierunku Tychów. W obławie na niego wykorzystano policyjne psy oraz drona z kamerą termowizyjną. Mężczyznę złapano tuż przed północą.
Wjechał tuż przed pociąg
Zaledwie kilkadziesiąt minut wcześniej na innej trasie w województwie śląskim inny samochód osobowy również zderzył się z pociągiem osobowym. Tym razem do zdarzenia doszło w Turowie na ul. Joachimowskiej na szlaku kolejowym Turów - Częstochowa - Kucelinka. Jak podaje Wojewódzkie Centrum Zarządzania Kryzysowego w Katowicach, w środku były cztery osoby. Na szczęście nikt nie został poszkodowany.
- Ze wstępnych ustaleń policjantów wynika, że kierujący Audi 44-latek nie dostosował się do sygnalizatora nadającego sygnał czerwony i wjechał na przejazd kolejowy, który nie ma rogatek, tuż przed nadjeżdżającym pociągiem - przekazała tvn24.pl podkomisarz Barbara Poznańska, oficer prasowy Komendy Miejskiej Policji w Częstochowie.
Pasażerowie przewoźnika przy pomocy strażaków musieli się przesiąść do innego składu. Utrudnienia na linii trwały do godziny 23. 44-latek nie został na razie ukarany. Sprawa jest w dalszym ciągu badana przez śledczych.
Źródło: tvn24.pl
Źródło zdjęcia głównego: KP PSP w Mikołowie