Płonęła Puszcza Białowieska. "Największy pożar od lat"

Ogień bardzo szybko się rozprzestrzeniał
Rezerwat Kozłowe Borki. Spaliło się ponad sześć hektarów Puszczy Białowieskiej. Z ogniem walczyło 120 osób
Źródło wideo: Nadleśnictwo Białowieża 
Źródło zdj. gł.: Nadleśnictwo Białowieża
Trwa ustalanie przyczyn pożaru, który wybuchł w rezerwacie przyrody Kozłowe Borki w Puszczy Białowieskiej. Niedaleko granicy z Białorusią spłonęło ponad sześć hektarów lasu. Walkę z żywiołem utrudniał porywisty wiatr. W akcji brało udział około 120 osób. Nie tylko strażaków, ale też m.in. leśników i żołnierzy.

Zgłoszenie wpłynęło w sobotę, tuż przed godziną 16. Pożar wybuchł rezerwacie przyrody Kozłowe Borki niedaleko polsko-białoruskiej granicy.

- Zastaliśmy rozwinięty pożar ściółki leśnej. Początkowo objął około dwóch hektarów. Na miejscu byli już pracownicy nadleśnictwa, żołnierze oraz funkcjonariusze Straży Granicznej, którzy podjęli próbę samodzielnego gaszenia pożaru - mówi brygadier Piotr Sienkiewicz z Komendy Powiatowej PSP w Hajnówce.

Ogień bardzo szybko się rozprzestrzeniał
Ogień bardzo szybko się rozprzestrzeniał
Źródło zdjęcia: Nadleśnictwo Białowieża

Dużo suchych drzew i porywisty wiatr

Dodaje, że pożar bardzo szybko się rozprzestrzeniał.

- Po pierwsze w rezerwacie znajdowało się bardzo dużo leżących czy też stojących suchych drzew. Po drugie wiał akurat silny wiatr, który ciągle zmieniał swój kierunek - zaznacza.

Walkę z żywiołem utrudniał porywisty wiatr
Walkę z żywiołem utrudniał porywisty wiatr
Źródło zdjęcia: Nadleśnictwo Białowieża

120 osób w akcji

Na miejsce wysłano 14 zastępów strażaków z KP PSP w Hajnówce, OSP z powiatu hajnowskiego oraz z Wojskowej Straży Pożarnej działającej przy jednostce wojskowej w Nieznanym Borze.

- Z ogniem walczyli też funkcjonariusze Straży Granicznej, pracownicy nadleśnictwa oraz pracownicy zakładu usług leśnych. Ci ostatni dysponowali ciągnikami oraz pilarkami - podkreśla bryg. Sienkiewicz.

Łącznie na miejscu było około 120 osób. Po czterech godzinach udało się zahamować rozprzestrzenianie się ognia. Dogaszanie trwało jednak do godziny drugiej w nocy.

Trwa ustalanie przyczyn pożaru
Trwa ustalanie przyczyn pożaru
Źródło zdjęcia: Nadleśnictwo Białowieża

Następnego dnia znów ruszyli do gaszenia

- Teren został przekazany do dozorowania pracownikom nadleśnictwa. W niedzielę w godzinach porannych na miejsce znów udali się strażacy. W rezerwacie pojawiały się bowiem pojedyncze zarzewia ognia, które były rozdmuchiwane przez wiatr. Na miejscu było sześć zastępów. Przyjechały o godzinie 7.20. Akcja trwała do godziny 16 - relacjonuje bryg. Sienkiewicz.

Spłonęło łącznie 6,7 hektara lasu.

- Policja będzie ustalać przyczynę pożaru. Przypominamy, że w lasach obowiązuje zakaz używania otwartego ognia, wyrzucania niedopałków papierosów itd. Ściółka jest bardzo sucha. Jeśli chodzi o Puszczę Białowieską, to największy pożar od lat - zaznacza strażak.

Dumni z partnerów i obrońców

O pożarze informowało też w mediach społecznościowych nadleśnictwo Białowieża.

"Dzięki wspólnej akcji udało się opanować żywioł. Jesteśmy dumni, mając takich partnerów i obrońców" - czytamy w jednym z postów.

OGLĄDAJ: Tłumy witają Magyara. Transmisja
19 1640 kra magyar 2-0006

Tłumy witają Magyara. Transmisja
NA ŻYWO

19 1640 kra magyar 2-0006
Ten i inne materiały obejrzysz w subskrypcji
Źródło: tvn24.pl
Czytaj także: