Zgłoszenie wpłynęło w sobotę, tuż przed godziną 16. Pożar wybuchł rezerwacie przyrody Kozłowe Borki niedaleko polsko-białoruskiej granicy.
- Zastaliśmy rozwinięty pożar ściółki leśnej. Początkowo objął około dwóch hektarów. Na miejscu byli już pracownicy nadleśnictwa, żołnierze oraz funkcjonariusze Straży Granicznej, którzy podjęli próbę samodzielnego gaszenia pożaru - mówi brygadier Piotr Sienkiewicz z Komendy Powiatowej PSP w Hajnówce.
Dużo suchych drzew i porywisty wiatr
Dodaje, że pożar bardzo szybko się rozprzestrzeniał.
- Po pierwsze w rezerwacie znajdowało się bardzo dużo leżących czy też stojących suchych drzew. Po drugie wiał akurat silny wiatr, który ciągle zmieniał swój kierunek - zaznacza.
120 osób w akcji
Na miejsce wysłano 14 zastępów strażaków z KP PSP w Hajnówce, OSP z powiatu hajnowskiego oraz z Wojskowej Straży Pożarnej działającej przy jednostce wojskowej w Nieznanym Borze.
- Z ogniem walczyli też funkcjonariusze Straży Granicznej, pracownicy nadleśnictwa oraz pracownicy zakładu usług leśnych. Ci ostatni dysponowali ciągnikami oraz pilarkami - podkreśla bryg. Sienkiewicz.
Łącznie na miejscu było około 120 osób. Po czterech godzinach udało się zahamować rozprzestrzenianie się ognia. Dogaszanie trwało jednak do godziny drugiej w nocy.
Następnego dnia znów ruszyli do gaszenia
- Teren został przekazany do dozorowania pracownikom nadleśnictwa. W niedzielę w godzinach porannych na miejsce znów udali się strażacy. W rezerwacie pojawiały się bowiem pojedyncze zarzewia ognia, które były rozdmuchiwane przez wiatr. Na miejscu było sześć zastępów. Przyjechały o godzinie 7.20. Akcja trwała do godziny 16 - relacjonuje bryg. Sienkiewicz.
Spłonęło łącznie 6,7 hektara lasu.
- Policja będzie ustalać przyczynę pożaru. Przypominamy, że w lasach obowiązuje zakaz używania otwartego ognia, wyrzucania niedopałków papierosów itd. Ściółka jest bardzo sucha. Jeśli chodzi o Puszczę Białowieską, to największy pożar od lat - zaznacza strażak.
Dumni z partnerów i obrońców
O pożarze informowało też w mediach społecznościowych nadleśnictwo Białowieża.
"Dzięki wspólnej akcji udało się opanować żywioł. Jesteśmy dumni, mając takich partnerów i obrońców" - czytamy w jednym z postów.