Oburzony Trump do dziennikarki: czekałem, aż to przeczytasz

Donald Trump
Reakcja Donalda i Melanii Trump na strzały na balu prasowym w Waszyngtonie
Źródło wideo: Reuters
Źródło zdj. gł.: PAP/EPA/Yuri Gripas / POOL
Dodaj do preferowanych źródeł w Google
Dzień po tym, jak uzbrojony napastnik wtargnął na teren hotelu podczas kolacji korespondentów Białego Domu, prezydent Donald Trump został zapytany o to, jak ocenia działanie ochrony i służb. Nie krył oburzenia, gdy rozmawiająca z nim dziennikarka przytoczyła słowa domniemanego napastnika.

Podczas sobotniego balu korespondentów Białego Domu w hotelu Hilton w Waszyngtonie uzbrojony mężczyzna przebiegł przez bramki wykrywające metal. Padły strzały. Prezydent, pierwsza dama, wiceprezydent J.D. Vance i pozostali przedstawiciele administracji zostali ewakuowani.

Po tym groźnym wydarzeniu nie milkną pytania, jak to możliwe, że napastnik z bronią dotarł tak blisko miejsca, w którym przebywał prezydent z żoną i najwyżsi rangą urzędnicy państwowi. Reporterka stacji CBS News Nora O'Donnell powiedziała w programie "60 minutes", że działania Secret Service wyglądały na "chaotyczne". - Zajęło im dziesięć sekund, żeby pana otoczyć, panie prezydencie, a potem dwadzieścia, żeby pana stamtąd wyciągnąć - dodała.

Reakcja służb na strzał na balu prasowym w Waszyngtonie
Reakcja służb na strzał na balu prasowym w Waszyngtonie
Źródło zdjęcia: AP Photo/Mark Schiefelbein

Zapytała też Trumpa, co czuł, gdy dowiedział się, że w lobby hotelu znajduje się uzbrojony napastnik. - Wiesz, przechodziłem przez to już kilka razy - stwierdził prezydent. - (...) Kiedy powiedzieli: 'padnij', to już oznaczało kłopoty - mówił. Dziennikarka dopytywała, dlaczego w ogóle doszło do takiej sytuacji. - Jak udało mu się tak zbliżyć? Był tam tłum ochroniarzy - podkreślała.

- Jego prędkość (napastnika - red.) była wręcz niewiarygodna. Był jak rozmazana plama - stwierdził Trump. - Ale to było niesamowite, bo jak tylko to zobaczyli, widać było, że wyciągają broń. Byli tacy profesjonalni. Wycelowali broń i natychmiast go "zdjęli" - ocenił.

Wykonali świetną robotę

Na "słaby" poziom zabezpieczeń zwrócił uwagę również sam potencjalny zamachowiec Cole Allen, który napisał w swoim tzw. manifeście o "szalonej niekompetencji" Secret Service. Mężczyzna, według mediów, zarezerwował pokój w hotelu już na kilka tygodni przed uroczystą galą i badał kwestię zabezpieczeń. "Spodziewałem się kamer bezpieczeństwa za każdym rogiem, podsłuchów w hotelowych pokojach, uzbrojonych agentów co trzy metry, wykrywaczy metalu za drzwiami. Nic takiego nie było”, stwierdził napastnik.

Donald Trump skomentował ten fragment. - Cóż, on też jest niekompetentny, bo dał się złapać. I dał się złapać dość łatwo. Powiedziałbym więc, że to on jest dość niekompetentny - ocenił prezydent USA. - Wiesz, mogę wziąć każde wydarzenie związane z bezpieczeństwem czy czymkolwiek innym, zawsze znajdę w nim jakiś błąd. Ale ci goście wykonali wczoraj świetną robotę - mówił Trump w rozmowie z CBS News.

Secret Service po usłyszeniu głośnych huków podczas kolacji korespondentów Białego Domu
Secret Service po usłyszeniu głośnych huków podczas kolacji korespondentów Białego Domu
Źródło zdjęcia: PAP/EPA/Yuri Gripas / POOL

Dodał, że "nie martwił się" o możliwe obrażenia po tym, jak słyszał strzały. - Rozumiem życie. Żyjemy w szalonym świecie - stwierdził. Przyznał też, że był ciekawy przebiegu całej akcji z udziałem służb, co mogło spowolnić ich działanie. - Chciałem zobaczyć, co się dzieje. Nie ułatwiałem im tego - powiedział.

- Chciałem zobaczyć, co się dzieje. I wtedy zaczęliśmy zdawać sobie sprawę, że to może być poważny problem, inny rodzaj problemu, poważny problem i inny niż normalny hałas z sali balowej. Byłem otoczony wspaniałymi ludźmi - podkreślał. W jego ocenie prawdopodobnie przez to "działali trochę wolniej". - Chwileczkę, chwileczkę - miał mówić do pracowników ochrony.

Dodał też, że eskortujący go funkcjonariusze polecili, aby on i jego małżonka, Melania, położyli się na podłodze.

Donald Trump
Donald Trump
Źródło zdjęcia: PAP/EPA/WILL OLIVER

Trump: powinnaś się wstydzić

W trakcie rozmowy dziennikarka poprosiła też Donalda Trumpa o komentarz do słów zamachowca zawartych w zostawionej rodzinie notatce, którą brat napastnika przekazał policji. Napisał tam, że "nie zamierza dłużej pozwalać pedofilowi, gwałcicielowi i zdrajcy na obciążanie go swoimi zbrodniami". - Ten tak zwany manifest to szokująca lektura, panie prezydencie - mówiła Nora O'Donnell.

- Cóż, czekałem, aż to przeczytasz, bo wiedziałem, że to zrobisz. Bo jesteście, jesteście okropnymi ludźmi. Okropnymi ludźmi. Tak, rzeczywiście to napisał. Nie jestem gwałcicielem. Nikogo nie zgwałciłem - powiedział Trump. Kiedy dziennikarka zapytała, czy myśli, że Allen miał na myśli jego, mówiąc o gwałcicielu, prezydent dodał, że nie jest pedofilem.

- Nie jestem pedofilem. Przepraszam. Przepraszam. Nie jestem pedofilem. Przeczytałaś te bzdury od jakiegoś chorego człowieka? Zostałem powiązany ze wszystkim… ze wszystkim, co nie ma ze mną nic wspólnego. Zostałem całkowicie oczyszczony z zarzutów - powiedział Trump. - Powinnaś się wstydzić, że to czytasz, bo ja nie jestem żadną z tych rzeczy. Przepraszam, nie powinnaś tego czytać w "60 minut". Jesteś haniebna - dodał.

Źródło: The Guardian, PAP
Czytaj także: