Katowice

Katowice

- Jest to naprawdę zdarzenie, które ciężko ogarnąć umysłem ludzkim. Trzeba współczuć rodzinie ofiar. Jedna osoba zmarła, mąż zmarłej jest ciężko okaleczony - mówił sędzia, uzasadniając wyrok wobec kierowcy, który jadąc po pijanemu i pod prąd, doprowadził do śmiertelnego wypadku. Mógł za to dostać maksymalnie 12 lat, ale sąd wydając wyrok uwzględnił, że "oskarżony nigdy nie kwestionował winy".

Podjechali skuterem i odpięli banery wyborcze Marka Plury. - Koszt produkcji banera nie jest wysoki, ale nie to jest najważniejsze. Najbardziej mi przykro z tego powodu, że one były zawieszane na barierkach przez moich niepełnosprawnych kolegów. Kosztowało ich to dużo trudu i determinacji - mówi kandydat na senatora, który sam porusza się na wózku inwalidzkim.

Kierowca przejechał przez skrzyżowanie na czerwonym świetle, zderzył się z innym samochodem, dachował, staranował dwie latarnie i trzy znaki drogowe. Gdy policjanci przyjechali na miejsce, w samochodzie sprawcy wypadku nikogo nie było. Na poszukiwania ruszył policyjny pies. Dwieście metrów dalej, w zaroślach znalazł dwóch mężczyzn. Jeden był w ciężkim stanie.

Mały autobus komunikacji miejskiej wjechał pod zbyt niski wiadukt. - Nie przewoził pasażerów - podkreślają pracodawcy kierowcy. Ale betonowe sklepienie wiaduktu urwało z dachu auta instalację gazową. - Ludzka pomyłka - dodają. Takie pomyłki zdarzyły się pod tym wiaduktem już ponad 50 razy. W tym roku co najmniej sześć.

Ratownik przyjechał na wezwanie rodziny opatrzyć kobietę pobitą przez męża, a policjant - odseparować ofiarę od sprawcy. Po sześciu latach procesu wyrok w tej sprawie usłyszeli dzisiaj ratownik i policjant. Pierwszy już nie pracuje w pogotowiu, drugi może teraz stracić pracę. - Zostałem uznany winnym tego, że prawidłowo przeprowadziłem interwencję. Czuję się, jakbym dostał w twarz - mówi policjant.

Policjanci zatrzymali czterech mężczyzn, którzy w 2014 roku byli przedstawicielami ścisłego kierownictwa wyższego dozoru górniczego kopalni Mysłowice - Wesoła. Są oni podejrzani o sprowadzenie zdarzenia zagrażającego życiu i zdrowiu ludzi, w następstwie czego pięć osób poniosło śmierć, a wielu zostało rannych oraz o spowodowanie strat materialnych wynoszących blisko 170 mln złotych.