Fakty po Faktach

Derek Chollet

Mamy wiele wspólnych wartości i interesów na całym świecie, ale mamy też trudne kwestie, które potrafią nas dzielić. Kwestia wolności mediów jest w tym momencie ważnym tematem dla wielu amerykańskich urzędników. Los koncesji dla telewizji TVN24 to coś, do czego podchodzimy bardzo poważnie i jest to temat, który dziś poruszyłem z moimi polskimi rozmówcami - powiedział w "Faktach po Faktach" w TVN24 doradca Departamentu Stanu USA Derek Chollet. Odniósł się w ten sposób do projektu ustawy anty-TVN. TVN24 wciąż czeka na przedłużenie koncesji przez Krajową Radę Radiofonii i Telewizji. Obecna wygasa 26 września. Wyjaśnił, że jednym z powodów, dla którego Stany Zjednoczone są zaniepokojone sprawą TVN24, są właśnie amerykańskie inwestycje. - To jest bardzo znacząca amerykańska inwestycja tutaj w Polsce i ewentualne nieprzyznanie licencji będzie miało swoje skutki dla przyszłych amerykańskich inwestycji. Ale jest to też kwestia wartości,  kwestia kondycji naszych demokracji. Wolność mediów jest absolutnie kluczowa, posiadanie wolnej prasy jest ważne dla wzmocnienia społeczeństwa. To jest bardzo ważne dla Stanów Zjednoczonych - mówił. Zaznaczył, że "wspólne wartości" czynią polsko-amerykański sojusz "wyjątkowym". - Więc w momencie, kiedy te wartości są kwestionowane, to powód do zaniepokojenia - przyznał.

 

Derek Chollet mówił również o Nord Stream 2. Przyznał, że "amerykańska administracja w dalszym ciągu sprzeciwia się temu gazociągowi". - Prezydent Biden jeszcze jako wiceprezydent sprzeciwiał się jego budowie, ale mimo to budowa postępowała. Wydaje nam się, że amerykańskie sankcje nie powstrzymały inwestorów przed ukończeniem gazociągu. To, co staramy się zrobić, to zapobiec najgorszemu, naszym zdaniem, scenariuszowi, to znaczy ukończony i funkcjonujący gazociąg, który pozostawia naszych partnerów w Środkowej i Wschodniej Europie bez żadnych zabezpieczeń. Ukraina jest tutaj szczególnie narażona na zagrożenie ze strony Rosji, właśnie w związku z tym gazociągiem - powiedział. - Bardzo jasno zaznaczyliśmy we wspólnym oświadczeniu Stanów Zjednoczonych i Niemiec, że nie możemy pozwolić Rosji na wykorzystywanie dostępu do energii jako broni, w szczególności przeciwko Ukrainie. Jeśli to zrobi, to zostaną wyciągnięte wobec niej konsekwencje. Mogą to być sankcje gospodarcze, mogą to być decyzje dotyczące przepływu gazu. Jest wiele scenariuszy, które możemy wybrać, ale to, co naszym zdaniem jest tutaj najważniejsze, to że wraz z niemieckimi partnerami wysłaliśmy do Moskwy jasny sygnał, że wykorzystywanie energii jako broni nie będzie akceptowane i że jeśli się na to zdecydują, to poniosą konsekwencje - mówił doradca Departamentu Stanu USA w TVN24.