Incydent z uzbrojonym dronem na lotnisku w Lipsku to akt rosyjskiej dywersji - nie pozostawiają wątpliwości władze Niemiec. A był to tylko jeden z co najmniej 200 wrogich aktów, do których, według agencji Associated Press, doszło w Europie od momentu rosyjskiej pełnoskalowej inwazji na Ukrainę - zauważył Marcin Wrona w programie "Rozmowy na szczycie" w TVN24+. Jak zauważył, incydent w Lipsku był szeroko komentowany na łamach głównych amerykańskich mediów, zwłaszcza w kontekście niedawnej wizyty szefa CIA w Moskwie i obaw, że Kreml szykuje się do ograniczonego ataku na któreś z państw NATO. Jednocześnie Marcin Wrona zwrócił uwagę, że spośród państw europejskich na razie jedynie Finlandia przeprowadziła ćwiczenia dla obrony cywilnej według scenariusza zakładającego rosyjski atak na infrastrukturę. - W ćwiczeniach wzięło udział około dwóch tysięcy osób. Mam w związku z tym dwie refleksje: myślę, że to w skali całej Europy bardzo mało, i że takie ćwiczenia powinno się zorganizować również u nas - mówił. - Atak w Lipsku to nie był atak hybrydowy. To była próba uderzenia zbrojnego w samoloty używane do dostarczania pomocy Ukrainie - zauważył Jacek Stawiski. Choć w jego opinii nawet w razie powodzenia ataku byłoby za wcześnie na uruchomienie artykułu piątego Traktatu Północnoatlantyckiego, był to jednak "incydent powyżej poziomu ataku hybrydowego".<br/><strong>Pozostałe wątki rozmowy:</strong><br/>- Czy Rosjanie jeszcze ufają propagandzie Putina?- Akty dywersji w Niemczech sprzyjają prorosyjskiej AfD- Drożyzna na stacjach paliw w USA. Co na to Trump i Vance?- Czy do Polski przybędą wreszcie nowi amerykańscy żołnierze?- Rezygnacja wiceszefa Pentagonu