Joachim Lamża w rozmowie z Piotrem Jaconiem wspominał, że jego przygoda z aktorstwem zaczęła się w dzieciństwie, gdy mama zabrała go do Teatru Małego Widza. Jak przyznał, nie należał jednak do tych, którzy marzyli o aktorstwie. - Niektórzy marzą od kołyski, żeby zostać aktorem. Ja tego nie miałem - mówił. Lamża opowiadał też o swoim dystansie do aktorskiego środowiska. Jak przyznał, nigdy nie odpowiadał mu panujący w nim snobizm. Aktor wrócił także do dzieciństwa i dorastania bez ojca. Jak wyznał, to doświadczenie w dużej mierze go ukształtowało i wpłynęło na jego wrażliwość. - Jak dorastałem, ciągle miałem z tym problem. Chciałem go odzyskać, szukałem go - wspominał. Przyznał, że brak ojca pozostanie w nim na zawsze. - Nikt nie zastąpi tego ojca. To już jest kompleks taki załadowany - powiedział. Aktorstwo stało się tym samym dla niego także formą ucieczki od własnych problemów. - Jak wejdziesz na scenę, to nie możesz myśleć o swoim życiu - mówił.