Po zablokowaniu przez Iran cieśniny Ormuz Arabia Saudyjska, położona od wschodu nad Zatoką Perską, a od zachodu - nad Morzem Czerwonym, wykorzystywała ten drugi akwen do eksportu ropy, wysyłając codziennie około czterech milionów baryłek surowca przez cieśninę Bab el-Mandab.
Jednak szlak, który początkowo wydawał się doskonałą alternatywą, stał się obecnie celem - podkreśliła agencja.
Problematyczny szlak przez Kanał Sueski
Liczne statki, które mają przewieźć saudyjską ropę do azjatyckich odbiorców, unikają cieśniny blokowanej przez proirańskich Huti i kierują się na północ, przez Kanał Sueski, a następnie wokół Afryki.
Nie jest to jednak łatwe. Największe tankowce nie mogą przejść przez płytki Kanał Sueski z pełnym ładunkiem. Muszą u jego wejścia odpompować część ropy, pokonać kanał, a następnie ponownie załadować ten surowiec po drugiej stronie.
>>> Huti zaatakowali saudyjskie tankowce na Morzu Czerwonym
Z powodu tych komplikacji podróż nie tylko trwa o co najmniej cztery tygodnie dłużej, ale też staje się znacznie droższa.
Spadek zużycia paliw
Rosnące ceny paliw w coraz większym stopniu wpływają na charakter ich zużycia - podkreśliła agencja. Według szacunków Międzynarodowej Agencji Energetycznej (IEA) globalny popyt na ropę spadł w drugim kwartale 2026 r. o prawie 5 proc. w porównaniu z analogicznym okresem w roku poprzednim. Spadki te były nierównomierne i dotyczyły głównie rynków w Azji i Europie.
Zmniejszone zużycie paliw zazwyczaj odzwierciedla niższą aktywność gospodarczą. Chociaż gospodarki mogą z czasem przejść na inne źródła energii, natychmiastową reakcją na gwałtowny wzrost cen paliw jest spadek popytu.
Główny ekonomista Banku Światowego Indermit Gill ocenił, wskazując na to ryzyko, że konflikt USA i Izraela z Iranem może ostatecznie obniżyć globalny wzrost gospodarczy w 2026 r. z 2,9 do 1,3 proc.
Topniejące zapasy ropy
Istnieją krótkoterminowe rozwiązania, pozwalające złagodzić skutki tej sytuacji, jednak im więcej szlaków transportu ropy zostanie odciętych, tym poważniejsze mogą być skutki gospodarcze. Rezerwy strategiczne i komercyjne pomogły złagodzić skutki nagłej utraty dostaw z Bliskiego Wschodu we wczesnej fazie konfliktu z Iranem, ale w miarę upływu czasu zapasy te zaczęły się wyczerpywać - podkreślił Reuters.
W rezultacie, jak dodano, świat dysponuje obecnie znacznie mniejszą rezerwą bezpieczeństwa niż w lutym.
>>> Gospodarka może mocno wyhamować. "To po prostu katastrofa"
Najnowsza eskalacja konfliktu na Morzu Czerwonym jest zatem czymś znacznie poważniejszym niż tylko kolejnym zakłóceniem transportu morskiego. Zagraża ona jedynej realnej trasie alternatywnej, która zapewniała przepływ ropy z Bliskiego Wschodu po zablokowaniu cieśniny Ormuz przez Teheran - podkreśliła agencja.
Choć przez wiele miesięcy rynek ropy absorbował kolejne wstrząsy geopolityczne, to równoczesne zakłócenia w obu cieśninach mogą doprowadzić tę zdolność adaptacyjną do granic możliwości - ostrzegł Reuters.