Wprowadzenie ceł przez prezydenta USA Donalda Trumpa nie tylko niszczy relacje handlowe Waszyngtonu z innymi krajami, ale też wpłynie na jego globalne sojusze – ocenił "Financial Times". W sobotę weszły w życie 10-procentowe taryfy na towary z z wielu państw.
Zdaniem brytyjskiego dziennika rozpoczęta przez USA wojna celna, "w połączeniu z często wrogim językiem stosowanym przez administrację Trumpa, nadszarpnęła zaufanie" dotychczasowych politycznych partnerów Waszyngtonu.
Jako dowód gazeta przytacza wypowiedzi premiera Kanady Marka Carneya, który powiedział, że USA "nie są wiarygodnym partnerem", prawdopodobnego kanclerza Niemiec Friedricha Merza, który wezwał Europę do niezależności od USA, oraz premiera Australii Anthony'ego Albanese, według którego nowe trumpowskie cła nałożone na jego kraj "nie są przyjacielskim aktem".
Działania mające doprowadzić do powstrzymywanie gospodarczej potęgi Chin
"FT" zauważył, że administracja Trumpa wydaje się zaangażowana przede wszystkim w powstrzymywanie gospodarczej potęgi Chin w regionie Indo-Pacyfiku.
Według gazety amerykańskie cła "są ciosem w najważniejszych sojuszników USA w Azji Północno-Wschodniej: Japonię i Koreę Południową". Na łamach przywołano wypowiedź premiera Japonii Shigeru Ishiby, który nazwał wprowadzenie ceł "kryzysem narodowym" i zwołał nadzwyczajne rozmowy międzypartyjne.
"Japonia, Korea Południowa i Australia były gotowe do współpracowania z USA w celu powstrzymania chińskiej potęgi, ponieważ wierzyły, że w ostateczności USA staną w ich obronie. Jednak transakcyjne, nieprzewidywalne i coraz bardziej wrogie działania Trumpa niszczą to zaufanie" – czytamy w "FT".
Dodano, że takie działanie może sprawić, że "amerykański system sojuszy znajdzie się pod ogromną presją, z korzyścią dla Chin".
Amerykańskie cła weszły w życie
Nowe cła, które zaczęły obowiązywać o godz. 6.01 w Polsce, stanowią podstawową stawkę celną dla niemal wszystkich importowanych do USA towarów z niemal wszystkich krajów świata.
Wprowadzenie 10-procentowych taryf ominęło Kanadę i Meksyk, na które Trump już wcześniej nałożył cła 25 proc. (dotyczą około połowy importu). Wyłączone z tych taryf są też stal, aluminium, samochody i części samochodowe, (auta i części do nich podlegają osobnym cłom w wysokości 25 proc.), a także miedź, leki, półprzewodniki i drewno (te mają zostać dodatkowo oclone w przyszłości), a także nośniki energii i minerały niewystępujące w USA.
Jest to pierwsza część ogłoszonych przez Donalda Trumpa ceł, mających, według niego, wprowadzić wzajemność w stosunkach handlowych USA z innymi krajami. W środę 9 kwietnia wdrożone mają zostać dodatkowe cła na towary z 57 państw posiadających nadwyżkę w handlu towarami ze Stanami Zjednoczonymi.
W tym gronie są Chiny i UE, które zostaną objęte odpowiednio cłami w wysokości 34 proc. i 20 proc., a także m.in. Japonia (24 proc.), Korea Płd. (25 proc.), Indie (26 proc.), Wietnam (46 proc.) i Tajwan (32 proc.).
Według wyliczeń instytutu badawczego Yale Budget Lab, jeśli wszystkie nowe cła wejdą w życie zgodnie z zapowiedziami Trumpa, nowa średnia stawka celna USA wzrośnie z 2,2 do ponad 22 proc. i będzie najwyższa od ponad stulecia, a także zdecydowanie wyższa od ceł w większości państw świata. W efekcie cła będą wyższe nawet od wprowadzonych przez ustawę w 1930 r. w reakcji na wielki kryzys. Ówczesne cła są uznawane przez historyków za jeden z powodów długiego trwania światowego kryzysu
Źródło: PAP, tvn24.pl
Źródło zdjęcia głównego: PAP/EPA/KENT NISHIMURA / POOL