Prezes firmy Elektrix z zarzutem w śledztwie ws. m.in. wyłudzania dotacji

Z kraju

TVN24Prezes firmy energetycznej Elektrix z Warszawy Andrzej W. usłyszał zarzut

Prezes firmy energetycznej Elektrix z Warszawy Andrzej W. usłyszał zarzut udzielenia korzyści za załatwienie sprawy w śledztwie obejmującym m.in. wyłudzenie dotacji z PARP - poinformował PAP rzecznik Prokuratury Apelacyjnej w Katowicach prok. Leszek Goławski.

Chodzi o artykuł kodeksu karnego dotyczący udzielenia korzyści za pośrednictwo w załatwieniu sprawy w instytucji państwowej, samorządowej bądź w organizacji czy jednostce organizacyjnej dysponującej środkami publicznymi - polegające na bezprawnym wywarciu wpływu na decyzję, działanie lub zaniechanie osoby pełniącej funkcję publiczną, w związku z pełnieniem tej funkcji. Przewidziana za ten czyn kara to od 6 miesięcy do 8 lat więzienia. Dyrektor wykonawczy Elektrix Michał Wilamowski odpowiadając na wysłane przez PAP w czwartek pytania napisał w przesłanym w piątek po południu oświadczeniu, że zatrzymanie prezesa "nie ma żadnego związku z działalnością spółki"; nie miało też i nie ma wpływu na jej funkcjonowanie. Wskazał, że w biurze firmy odbyło się przeszukanie, podczas którego jej przedstawiciele w pełni współpracowali z wykonującymi czynności osobami „Prezes zarządu Elektrix jest ofiarą ataku nierzetelnego kontrahenta, z którym przebywa w wieloletnim sporze prawnym. Efektem działań osób zaangażowanych w spór przeciwko prezesowi (...) są liczne oskarżenia, pomówienia oraz doniesienia do organów ścigania oparte o fałszywe i nie poparte żadnymi dowodami insynuacje, które mają na celu wycofanie się zarządu Elektrix z prowadzonych sporów” - napisał dyrektor wykonawczy spółki. Podkreślił też, że zarówno sama spółka, jak i jej prezes deklarują pełną współpracę z prokuraturą i Centralnym Biurem Antykorupcyjnym w celu jak najszybszego wyjaśnienia zaistniałych okoliczności. Według informacji ze strony internetowej firmy, działa ona jako przedsiębiorstwo energetyczne od 2001 r., a głównym przedmiotem działalności jest handel energią elektryczną i gazem ziemnym. Z usług Elektrixu korzystali odbiorcy reprezentujący m.in. przemysł cementowy, obronny, budowlany, farmaceutyczny, ciepłowniczy, hutniczy i wydobywczy.

O zatrzymaniu Andrzeja W. przez CBA poinformowało Radio Zet w środę. Prok. Goławski z nadzorującej śledztwo katowickiej prokuratury przekazał PAP w piątek, że prezes Elektrixu to jedyna teraz zatrzymana osoba - wcześniej zatrzymanych w tym postępowaniu było łącznie jedenaście osób. Andrzej W. został przesłuchany i postawiono mu zarzut; prokurator zastosował wobec niego poręczenie majątkowe w wysokości 450 tys. zł. Wcześniejsze zatrzymania dotyczyły m.in. wyłudzenia wielomilionowych kwot z państwowych agencji, które dysponują środkami europejskimi. Takie zarzuty usłyszeli trzej mężczyźni podejrzani o wyłudzenie 63 mln zł na dwa projekty, z czego wypłacono 16 mln zł. Według nieoficjalnych informacji jednym z tych zatrzymanych miał być b. szef biura poselskiego Jana Burego i działacz PSL na Podkarpaciu Bogusław P. Według wcześniejszych informacji CBA i prokuratury zatrzymani dwaj przedsiębiorcy z Małopolski oraz jeden z Podkarpacia przygotowali, a następnie przedstawili nierzetelną i poświadczającą nieprawdę dokumentację w celu uzyskania na prowadzone przez siebie projekty dotacji z Polskiej Agencji Rozwoju Przedsiębiorczości, która udziela wsparcia pochodzącego z funduszy unijnych i ze środków z budżetu państwa. Jeden z tych przedsiębiorców usłyszał ponadto zarzut powoływania się na wpływy w PARP i podjęcia się pośrednictwa w załatwieniu spraw związanych z przyznaniem dotacji - w zamian za korzyść majątkową w wysokości ponad 350 tys. zł. Katowicka prokuratura wcześniej informowała, że śledztwo dotyczy nie tylko wyłudzenia pieniędzy unijnych z PARP, ale też z innych instytucji. „Śledztwo obejmuje m.in. wyłudzenia dotacji, ale są też inne wątki. Nie wszystkie wątki wiążą się ze sobą” - uściślił w piątek prok. Goławski. Jedną z osób, które już wcześniej usłyszały zarzuty w tej sprawie jest biznesmen z Podkarpacia Łukasz M. Według tvn24.pl w marcu ub. roku miał on poinformować szefa klubu PSL Jana Burego o ofercie, jaką rzekomo mieli mu złożyć agenci CBA - zeznania obciążające Burego w zamian za bezkarność. Bury nagłośnił tę sprawę w liście do prokuratora generalnego. W lipcu 2014 r. CBA - w innej sprawie, na zlecenie warszawskiej prokuratury - przeszukało m.in. biuro poselskie i pokój poselski Burego. Przeszukań dokonano w ramach śledztwa dot. korumpowania urzędników przez biznesmenów z Leżajska oraz powoływania się na wpływy m.in. w resorcie infrastruktury i rozwoju. Przeszukań dokonano także m.in. u wiceministra infrastruktury i rozwoju posła Zbigniewa Rynasiewicza. We wrześniu warszawski sąd rejonowy oddalił zażalenie Burego i Rynasiewicza na działania prokuratury i CBA.

Autor: mb / Źródło: PAP

Źródło zdjęcia głównego: TVN24