"Tryb kryzysowy" w polskim przemyśle

przemysł, biznes, inwestycje, budowa, budowanie
Minister finansów Andrzej Domański o udziale w szczycie G20: Polska ma miejsce przy najważniejszym stole decyzyjnym światowej gospodarki
Źródło: TVN24
W kwietniu 2026 roku PMI dla polskiego przemysłu wzrósł do 48,8 punktu z 48,7 w marcu - podała firma S&P Global. Choć dane wskazują na symboliczną poprawę, ekonomiści zwracają uwagę, że sektor znalazł się w "trybie kryzysowym".

Indeks PMI jest wskaźnikiem wyprzedzającym. Jego zadaniem jest prognoza przyszłego stanu przemysłu czy usług zanim realne dane np. o produkcji przemysłowej lub sprzedaży detalicznej trafią na rynek. Wartość wskaźnika powyżej 50 punktów oznacza ożywienie w sektorze, a poniżej - kurczenie się branży.

"W kwietniu polski PMI pozostał poniżej neutralnego progu 50,0, wskazując na ogólne pogorszenie warunków biznesowych już dwunast ymiesiąc z rzędu. Indeks odnotował wartość 48,8, zmieniając się nieznacznie wobec 48,7 w marcu, co stanowi umiarkowany spadek" - przekazała w komunikacie firma S&P Global.

Na słaby wynik wpływ miał przede wszystkim dalszy spadek liczby nowych zamówień - już trzynasty miesiąc z rzędu. "Niektórzy respondenci wiązali ostatni spadek ze słabymi warunkami rynkowymi, niepewnością, niedoborami surowców, wyższymi cenami ropy, zmiennością rynku, a także z wpływem wojny na Bliskim Wschodzie" - dodała S&P.

"Tryb kryzysowy" w przemyśle

"Polski przemysł przechodzi w tryb kryzysowy. Kwietniowy PMI nieznacznie w górę do 48,8 pkt. z 48,7 pkt. w marcu, ale ogólny obraz sytuacji jest raczej negatywny - spadek nowych zamówień, produkcji, wydłużenie czasów dostaw i gromadzenie zapasów, aby zabezpieczyć się przed niedoborami" - wskazali w komentarzu do najnowszych danych ekonomiści ING BSK.

"Wydłużenie czasów dostaw technicznie podbija PMI, ale nie jest tym razem pozytywnym sygnałem świadczącym o dobrej koniunkturze - wynika z problemów logistycznych z powodu wojny. Wyraźnie wzrosły koszty produkcji i ceny wyrobów gotowych" - dodali.

Jak zaznaczyli, dane potwierdzają, że marcowy skok produkcji to raczej efekt gromadzenia zapasów.

"Firmy pamiętają niedawny skok cen spowodowany wojną oraz zablokowanie dostaw spowodowane pandemią, więc kupują na magazyn, bo wojna w Iranie niesie ryzyko obydwu szoków jednocześnie - energetycznego i logistycznego" - wskazali ekonomiści ING BSK.

"Fanami PMI jako miary koniunktury w przemyśle nie jesteśmy. Natomiast jego publikacja daje asumpt do opowiedzenia o najnowszym szoku podażowym. Wpada on do sektora w momencie, gdy nowe zamówienia spadają 13. miesiąc z rzędu a spadki przyspieszają. Jest daleko od dobrze" - ocenili z kolei eksperci mBanku.

Niższy popyt i redukcja zatrudnienia

Również główna ekonomistka Banku Pocztowego, Monika Kurtek, ocenia, że choć wskaźnik PMI w kwietniu uległ minimalnej poprawie, to jego struktura niepokoi.

"Jak wskazała w raporcie S&P Global, na progu II kwartału br. polski sektor przemysłowy zasygnalizował gwałtownie rosnącą presję inflacyjną w sektorze w wyniku wojny na Bliskim Wschodzie. Poprawa wskaźnika PMI w kwietniu wynikała tylko i wyłącznie z faktu, że wzrosły subindeksy związane z podażą, m.in. w największym stopniu od czerwca 2022 r. wydłużył się czas dostaw, a także w najszybszym tempie od maja 2022 r. wzrosły zapasy zakupów w związku z tym, że firmy przygotowywały się na spodziewane niedobory" - napisała ekonomistka.

"Popyt pozostawał wciąż słaby, a kolejny spadek nowych zamówień doprowadził do ponownego obniżenia produkcji. To pociągnęło za sobą dalszą redukcję zatrudnienia, już 12-sty miesiąc z rzędu, i to w nieco szybszym tempie. I choć perspektywy na najbliższe 12 miesięcy pozostały wg polskich firm pozytywne, to jednak ogólne nastroje spadły poniżej długoterminowej średniej" - dodała.

W ocenie Kurtek, najbardziej niepokojące w opublikowanych danych jest nasilenie presji kosztowej, do czego prowadzi wzrost cen surowców i transportu, będący skutkiem wojny na Bliskim Wschodzie.

Czytaj też: "Można zapomnieć o obniżkach stóp"

Wyższe koszty przechodzą na klientów

"Te wyższe koszty polscy producenci już przenoszą na klientów, podnosząc ceny swoich wyrobów w najszybszym tempie od czerwca 2022 r. Zapowiada to niestety podwyższoną inflację w gospodarce, w konsekwencji czego niższe od przewidywanego będzie tempo wzrostu PKB" - wskazała ekonomistka.

"W tych okolicznościach RPP nie obniży już więcej stóp procentowych, a nie można wykluczyć, że będzie wręcz zmuszona do ich podwyżki, jeśli konflikt na Bliskim Wschodzie będzie się przedłużał" - dodała.

OGLĄDAJ: TVN24
pc

TVN24
NA ŻYWO

pc
Ten i inne materiały obejrzysz w subskrypcji
Zobacz także: