Prezes PiS: zniesmaczyła mnie sprawa zarobków dwóch pań w NBP

Z kraju

Glapiński o ustawie o ujawnieniu płac w NBPtvn24
wideo 2/15

To sytuacja niestosowna, ale trudno się w niej dopatrzeć złamania prawa - powiedział Jarosław Kaczyński w wywiadzie dla tygodnika "Sieci", komentując kwestię zarobków współpracowniczek szefa NBP Adama Glapińskiego. Prezes PiS odniósł się również do sprawy zarzutów dla byłego szefa KNF.

- Afera zaczyna się wtedy, gdy ktoś osiąga wielkie, nielegalne korzyści. Prawdziwa afera jest jednak wtedy, gdy władza na to nie reaguje. Mnie osobiście zniesmaczyła sprawa zarobków dwóch pań w Narodowym Banku Polskim. To sytuacja niestosowna, ale również w niej trudno się dopatrzeć złamania prawa. Zresztą my na sprawę owych pań zareagowaliśmy, przyjmując szybko ustawę o jawności zarobków - zaznaczył prezes PiS.

Chodzi o wynagrodzenia współpracowniczek prezesa NBP Adama Glapińskiego - szefowej departamentu komunikacji i promocji Martyny Wojciechowskiej oraz dyrektor gabinetu prezesa NBP Kamili Sukiennik. "Gazeta Wyborcza" wyliczyła, że zarobki Wojciechowskiej wynoszą ok. 65 tys. zł "wraz z premiami, dodatkowymi dochodami i bonusami". Bank temu zaprzeczył, ale nie chciał poinformować, ile w rzeczywistości zarabia Wojciechowska.

Mamy się tego dowiedzieć na mocy nowej ustawy o jawności zarobków NBP, która wciąż nie została przyjęta przez parlament. Po tym, jak swoją poprawkę wprowadził Senat, ustawa wróciła do Sejmu.

"Żądanie zatrudnienia Kowalczyka naganne"

Prezes PiS w wywiadzie dla "Sieci" został też zapytany o sprawę byłego szefa KNF Marka Chrzanowskiego. Kaczyński podkreślił, że Chrzanowski nigdy nie był członkiem PiS. - Objął stanowisko w wyniku wskazania przez prezesa Adama Glapińskiego, był osobą wcześniej nam nieznaną. Nie mieliśmy żadnych podstaw, by sądzić, że może się okazać człowiekiem, który będzie chciał coś komuś załatwiać za pieniądze - dodał polityk. - Dowody w sprawie "40 milionów" i "kartki" są bardzo słabe, ale ostatecznej weryfikacji dokonają prokuratura i sąd. Natomiast żądanie zatrudnienia Grzegorza Kowalczyka było w oczywisty sposób naganne i także w sensie prawnym nie do przyjęcia. Proszę pamiętać, że nasza reakcja w tego rodzaju sprawach jest bardzo odmienna od tej, do której przyzwyczaiły nas prawie wszystkie poprzednie rządy. I to jest zasadnicza różnica - zwrócił uwagę Kaczyński. - Nie ma środowisk ani formacji politycznych, które składają się z samych uczciwych ludzi, tego się po prostu nie da sprawdzić. Pytanie dotyczy tego, jak się reaguje na nadużycia. My na nie reagujemy wedle zasady, że najpierw kontroluje się swoich i wyciąga wszystkie konsekwencje, również te karne, i to jest zasadnicza różnica - dodał.

W listopadzie "Gazeta Wyborcza" podała, że według właściciela Getin Noble Banku Leszka Czarneckiego, ówczesny przewodniczący KNF Marek Chrzanowski w marcu 2018 roku zaoferował przychylność dla tego banku w zamian za zatrudnienie wskazanego prawnika - Grzegorza Kowalczyka. Czarnecki nagrał tę ofertę i zawiadomił prokuraturę o podejrzeniu popełnienia przestępstwa przez szefa KNF. Chrzanowski zrezygnował ze stanowiska, usłyszał zarzuty i został aresztowany. Pod koniec stycznia opuścił areszt.

Autor: mp//bgr / Źródło: PAP

Źródło zdjęcia głównego: tvn24