Donald Trump dotarł do Chin i rozpoczął dwudniową wizytę w Pekinie. Jednym z najgłośniejszych nazwisk w amerykańskiej delegacji jest prezes Nvidii Jensen Huang, którego obecność może mieć znaczenie w kontekście rozmów o eksporcie zaawansowanych chipów AI. Według źródła Reutersa decyzja o jego udziale zapadła w ostatniej chwili.
Szef Nvidii reprezentuje jedną z firm, które próbują rozwiązać problemy biznesowe związane z chińskim rynkiem. Nvidia od dłuższego czasu zmaga się z ograniczeniami regulacyjnymi dotyczącymi sprzedaży zaawansowanych chipów AI H200 w Chinach.
"Poproszę prezydenta Xi, przywódcę o wyjątkowej pozycji, aby 'otworzył' Chiny, tak by ci błyskotliwi ludzie mogli pokazać pełnię swoich możliwości" - napisał Trump w serwisie Truth Social, odnosząc się do delegacji prezesów firm.
"To będzie moja pierwsza prośba" - dodał.
Rozmowy o handlu i napięciach geopolitycznych
Trump ma spędzić w Pekinie dwa dni. W planach są rozmowy z Xi Jinpingiem, uroczyste przyjęcie w Wielkiej Hali Ludowej, wizyta w kompleksie Świątyni Nieba oraz państwowy bankiet.
Poza handlem liderzy mają rozmawiać również o wojnie z Iranem, sprzedaży amerykańskiej broni Tajwanowi oraz o napięciach wokół wyspy, którą Pekin uważa za część Chin.
Chiny ponownie wyraziły sprzeciw wobec amerykańskich dostaw uzbrojenia dla Tajwanu. Wciąż nie jest jasne, czy Trump zatwierdzi wart 14 miliardów dolarów pakiet wsparcia wojskowego dla wyspy.
Rzecznik chińskiego MSZ Guo Jiakun oświadczył, że Pekin jest gotowy "rozszerzać współpracę, zarządzać różnicami i wnosić więcej stabilności oraz pewności do burzliwego świata".
Równolegle trwały negocjacje handlowe
W czasie gdy Trump podróżował z Huangiem i Elonem Muskiem na pokładzie Air Force One, sekretarz skarbu Scott Bessent prowadził rozmowy handlowe z chińskim wicepremierem He Lifengiem na lotnisku Incheon w Korei Południowej.
Negocjacje trwały około trzech godzin. Chińska agencja Xinhua określiła je jako "szczere, pogłębione i konstruktywne", ale nie podano szczegółów ustaleń.
Obie strony chcą utrzymać handlowy rozejm osiągnięty w ubiegłym roku. W jego ramach Trump zawiesił wysokie cła na chińskie towary, a Pekin wycofał się z ograniczania eksportu metali ziem rzadkich.
USA liczą także na zwiększenie sprzedaży do Chin samolotów Boeinga, produktów rolnych i energii, co miałoby pomóc zmniejszyć deficyt handlowy, od lat krytykowany przez Trumpa. Pekin z kolei oczekuje złagodzenia amerykańskich ograniczeń dotyczących eksportu zaawansowanych półprzewodników i sprzętu do produkcji chipów.
Trump pod presją przed rozmowami
Reuters zauważa, że Trump przystępuje do rozmów w trudniejszej sytuacji niż Xi Jinping. Amerykańskie sądy ograniczyły możliwości nakładania ceł przez prezydenta, a wojna z Iranem zwiększyła inflację i ryzyko utraty przez Republikanów kontroli nad Kongresem w jesiennych wyborach.
- Administracja Trumpa potrzebuje tego spotkania bardziej niż Chiny, ponieważ musi pokazać amerykańskim wyborcom, że podpisywane są umowy i zarabiane są pieniądze - ocenił Liu Qian, założyciel firmy doradczej Wusawa Advisory z Pekinu.
Mieszkańcy Pekinu, z którymi rozmawiał Reuters, przyjmowali wizytę Trumpa z mieszanką nadziei i nieufności. - Nie wiem, czy naprawdę jest szczery - powiedziała Lou Huilian, pracująca w handlu ropą naftową.
- Jako Chinka i osoba pracująca w handlu mam nadzieję, że wynikną z tego jakieś dobre decyzje polityczne - dodała.