"Prawo do bycia zapomnianym". Coraz więcej Polaków z tego korzysta

lupa klawiatura shutterstock_2155903641
Nowacka o regulacji mediów społecznościowych: samo podniesienie wieku niczego nie zmieni
Źródło: TVN24
W ostatnim roku liczba wniosków o usunięcie danych z wyszukiwarki Google w Polsce wzrosła o ponad 75 procent - donosi poniedziałkowa "Rzeczpospolita". To z jednej strony dowód na rosnącą świadomość cyfrową Polaków, z drugiej - sygnał, że w sieci wciąż krąży zbyt wiele nieprawdziwych lub szkodliwych treści.

"Tylko w ciągu ostatniego roku nastąpił ponad 75-procentowy wzrost liczby wniosków kierowanych z naszego kraju do Google o usunięcie danych. W sumie złożyliśmy prawie 24,2 tys. takich żądań, gdy w 2024 r. było to 13,8 tys. To pokazuje, że sprawa jest poważna. Tym bardziej, że tylko co drugi wniosek został rozpatrzony pozytywnie" - napisała "Rzeczpospolita".

Ponad 90 proc. wniosków trafiających do Google pochodzi od osób prywatnych. Wśród pozostałych wnioskodawców przeszło połowa dotyczy małoletnich (w ostatnich ośmiu latach zanotowano 2,4 tys. takich spraw), a co piąty - firm, które walczą z treściami szkalującymi ich wizerunek w mediach społecznościowych.

Czytaj też: Tysiące dzieci w miejscu, gdzie nie powinno ich być

Rośnie świadomość wśród internautów

Zdaniem ekspertów wzrost liczby takich spraw pokazuje, że Polacy coraz lepiej rozumieją znaczenie ochrony prywatności i wizerunku.

"Obserwujemy wyraźny wzrost świadomości polskich przedsiębiorców w zakresie ochrony reputacji w środowisku cyfrowym. Jeszcze kilka lat temu dominowało przekonanie, że jedyną drogą walki z nieprawdziwymi informacjami jest wieloletni proces sądowy, dziś coraz więcej firm rozumie, że unijne "prawo do bycia zapomnianym" daje realne i znacznie szybsze narzędzie reagowania na naruszenia wizerunku" - powiedział, cytowany przez dziennik, Miłosz Stolarz, analityk ds. technologii i ochrony danych.

Jednocześnie eksperci zwracają uwagę na rosnący problem nieprawdziwych informacji publikowanych w internecie. W ostatnich miesiącach głośno było o przypadkach bezprawnego wykorzystania wizerunku przedsiębiorców i osób publicznych, takich jak Rafał Brzoska czy Robert Lewandowski. Rozwój sztucznej inteligencji potęguje to zjawisko, umożliwiając masowe powielanie dezinformacji.

Wojciech Głażewski z Check Point Software Technologies wskazał, że ochrona danych "stanowi fundament zaufania cyfrowego w świecie napędzanym przez sztuczną inteligencję". Dlatego, jak zaznaczył, firmy i instytucje muszą "wyjść poza reaktywne mechanizmy ochrony i przyjąć strategie oparte na prewencji".

Gazeta przywołała również przykład niemieckiej firmy inwestycyjnej, która, dzięki wyrokowi Trybunału Sprawiedliwości UE, doprowadziła do usunięcia linków prowadzących do nieprawdziwych publikacji. Sprawa ta stała się "milowym krokiem w praktyce prawnej dotyczącej ochrony reputacji".

Polska w tyle za Europą

W Polsce narzędzia ochrony wizerunku wciąż są ograniczone. Choć "jedyną bronią jest RODO", potrzebne są też rozwiązania wynikające z unijnego aktu o usługach cyfrowych (DSA).

"Rz" przypomniała, że prezydent Karol Nawrocki zawetował ustawę wdrażającą DSA, co specjaliści oceniają jako szkodliwą decyzję. Z danych DSA Transparency Database wynika, że od uruchomienia systemu platformy internetowe zgłosiły już 3,6 miliarda decyzji moderacyjnych - co pokazuje ogromną skalę zjawiska.

Gazeta opisała też działania aktywisty Roberta Szustkowskiego, autora projektu rozszerzenia "prawa do bycia zapomnianym". Jego propozycja zakłada m.in. powołanie Rzecznika Praw Czytelnika oraz stworzenie rejestru naruszeń praw osobistych. Jak tłumaczył Szustkowski, "każdy człowiek, bez względu na możliwości finansowe, powinien mieć prawo dbania o swoją reputację bez konieczności prowadzenia długoletnich procesów sądowych".

OGLĄDAJ: TVN24 HD
pc

TVN24 HD

pc
Ten i inne materiały obejrzysz w subskrypcji

Opracował Bartłomiej Ciepielewski/ams

Zobacz także: