|

Tysiące dzieci w miejscu, gdzie nie powinno ich być. Komu i po co komunikatory?

Komunikatory wykorzystywane są powszechnie w kontaktach szkolnych i pozaszkolnych
Komunikatory wykorzystywane są powszechnie w kontaktach szkolnych i pozaszkolnych
Źródło: Leszek Szymański/PAP
Do 12-latki zadzwonił na wideo onanizujący się obcy mężczyzna. 11-latkowi koledzy zmienili nick na klasowej grupie na "debil". A innemu kolega "dla żartu" wysyłał przez kilka tygodni filmy pornograficzne. To na komunikatorach dzieci padają ofiarami przemocy rówieśniczej i to tam czyhają na nie przestępcy seksualni. Badania międzynarodowej koalicji organizacji WeProtect wskazują, że osobie, która chce seksualnie wykorzystać dziecko, wystarczy zaledwie kilka dni. Co możemy zrobić, by powstrzymać tę falę? Artykuł dostępny w subskrypcji

Jeśli doświadczasz problemów emocjonalnych i chciałbyś uzyskać poradę lub wsparcie, tutaj znajdziesz listę organizacji oferujących profesjonalną pomoc. W sytuacji bezpośredniego zagrożenia życia zadzwoń na numer 997 lub 112.

Kluczowe fakty:
  • W Polsce Messengera używa aż 900 tysięcy, a WhatsAppa - 700 tysięcy dzieci w wieku od 7 do 12 lat. Jest to powszechne, choć oba te komunikatory są przeznaczone dla osób powyżej 13. roku życia.
  • Co młodych tam spotyka? "Szał", "spam", "samowolka". Tak mówią o doświadczeniach z komunikatorami internetowymi 10- i 11-latki.
  • Czy mogą komunikować się inaczej, bezpieczniej? - Dzieci nie wiedzą, gdzie mieszkają koledzy z klasy, nie uczą się pisać zwykłych SMS-ów, maili czy dzwonić w tradycyjny sposób - wylicza edukatorka cyfrowa Beata Broniek.
  • Efekt? - Komunikatory internetowe to nowy darknet, z czego wielu rodziców nie zdaje sobie sprawy - mówi dr Konrad Ciesiołkiewicz z Państwowej Komisji do spraw przeciwdziałania wykorzystywaniu seksualnemu małoletnich poniżej lat 15.
  • Przestępstwo zgwałcenia można popełnić także wtedy, gdy nigdy nie doszło do spotkania sprawcy z pokrzywdzonym. Polskie sądy już rozstrzygają w takich sprawach. Ofiarami przestępców są nawet dziesięciolatki, a do krzywdy dochodziło na komunikatorach.
  • Równocześnie, jak zwracają uwagę interwenci kryzysowi, to na komunikatorach dzieci często znajdują pomoc, gdy jej potrzebują.
  • Jak się w tym wszystkim odnaleźć?

"Nie wiedziałem, że mają więcej niż jedną grupę klasową. W tym taką bez nauczyciela".

"Nie wiedziałem, że w tej aplikacji może do córki zadzwonić ktoś zupełnie obcy". 

"Nie wiedziałam, że ten komunikator można mieć też na komputerze. Myślałam, że po odinstalowaniu z telefonu temat mamy zamknięty".

"Nie wiedziałam, że trzeba mieć trzynaście lat, żeby w ogóle móc z tego korzystać. Wychowawczyni założyła im grupę klasową, gdy byli w czwartej klasie. Nikt nie protestował".

"Byłam naiwna". 

"Nie byłem dość czujny".

Gdy w mediach społecznościowych zapytałam naszych czytelników i czytelniczki o doświadczenia ich dzieci z komunikatorami internetowymi, zostałam zasypana wiadomościami. W większości o naprawdę trudnych sprawach.

Do 12-latki zadzwonił na wideo onanizujący się obcy mężczyzna. 11-latkowi koledzy zmienili nick na klasowej grupie na "debil". A innemu kolega "dla żartu" wysyłał przez kilka tygodni filmy pornograficzne. 

Ktoś był wielokrotnie usuwany z klasowego kanału, a o kimś innym powstawały specjalne grupy do obrażania go. Niektórzy po takich doświadczeniach zmieniali klasy i szkoły.

Wielu rodziców o trudnościach swoich dzieci dowiadywało się po tygodniach cierpień lub serii naprawdę niebezpiecznych doświadczeń. Część aż do tego momentu nie zdawała sobie sprawy, że dzieci na tych komunikatorach w ogóle nie powinno być, bo ich regulaminy zakładają, że dostępne są od 13. roku życia. Nie zastanawiali się nad tym, bo do zakładania komunikatorów niekiedy namawiali nauczyciele, by ułatwić kontakt z grupą lub inni rodzice, by "dzieciom było się łatwiej zaprzyjaźnić".

Dziwisz się tej niewiedzy? 

Nie chodzi o usprawiedliwianie. Ale czy ty za każdym razem czytasz regulamin obowiązujący w ściąganej na telefon aplikacji? I czy ty i twoje dziecko na pewno używacie telefonu tak samo? Niekoniecznie? To właśnie czas, by poważnie porozmawiać o komunikatorach internetowych.

Nawet minister polecał

Przełomowy był rok 2020. 

Z tego artykułu dowiesz się:
  • Dlaczego komunikatory internetowe, które miały dzieciom ułatwiać naukę i utrzymywanie towarzyskich relacji, stały się jednym z najniebezpieczniejszych miejsc w sieci.
  • Jak setki tysięcy najmłodszych trafiają obecnie do aplikacji, w których w ogóle nie powinno ich być.
  • Dlaczego eksperci nazywają komunikatory "nowym darknetem".
Czytaj także: