Jeśli doświadczasz problemów emocjonalnych i chciałbyś uzyskać poradę lub wsparcie, tutaj znajdziesz listę organizacji oferujących profesjonalną pomoc. W sytuacji bezpośredniego zagrożenia życia zadzwoń na numer 997 lub 112.
- W Polsce Messengera używa aż 900 tysięcy, a WhatsAppa - 700 tysięcy dzieci w wieku od 7 do 12 lat. Jest to powszechne, choć oba te komunikatory są przeznaczone dla osób powyżej 13. roku życia.
- Co młodych tam spotyka? "Szał", "spam", "samowolka". Tak mówią o doświadczeniach z komunikatorami internetowymi 10- i 11-latki.
- Czy mogą komunikować się inaczej, bezpieczniej? - Dzieci nie wiedzą, gdzie mieszkają koledzy z klasy, nie uczą się pisać zwykłych SMS-ów, maili czy dzwonić w tradycyjny sposób - wylicza edukatorka cyfrowa Beata Broniek.
- Efekt? - Komunikatory internetowe to nowy darknet, z czego wielu rodziców nie zdaje sobie sprawy - mówi dr Konrad Ciesiołkiewicz z Państwowej Komisji do spraw przeciwdziałania wykorzystywaniu seksualnemu małoletnich poniżej lat 15.
- Przestępstwo zgwałcenia można popełnić także wtedy, gdy nigdy nie doszło do spotkania sprawcy z pokrzywdzonym. Polskie sądy już rozstrzygają w takich sprawach. Ofiarami przestępców są nawet dziesięciolatki, a do krzywdy dochodziło na komunikatorach.
- Równocześnie, jak zwracają uwagę interwenci kryzysowi, to na komunikatorach dzieci często znajdują pomoc, gdy jej potrzebują.
- Jak się w tym wszystkim odnaleźć?
"Nie wiedziałem, że mają więcej niż jedną grupę klasową. W tym taką bez nauczyciela".
"Nie wiedziałem, że w tej aplikacji może do córki zadzwonić ktoś zupełnie obcy".
"Nie wiedziałam, że ten komunikator można mieć też na komputerze. Myślałam, że po odinstalowaniu z telefonu temat mamy zamknięty".
"Nie wiedziałam, że trzeba mieć trzynaście lat, żeby w ogóle móc z tego korzystać. Wychowawczyni założyła im grupę klasową, gdy byli w czwartej klasie. Nikt nie protestował".
"Byłam naiwna".
"Nie byłem dość czujny".
Gdy w mediach społecznościowych zapytałam naszych czytelników i czytelniczki o doświadczenia ich dzieci z komunikatorami internetowymi, zostałam zasypana wiadomościami. W większości o naprawdę trudnych sprawach.
Do 12-latki zadzwonił na wideo onanizujący się obcy mężczyzna. 11-latkowi koledzy zmienili nick na klasowej grupie na "debil". A innemu kolega "dla żartu" wysyłał przez kilka tygodni filmy pornograficzne.
Ktoś był wielokrotnie usuwany z klasowego kanału, a o kimś innym powstawały specjalne grupy do obrażania go. Niektórzy po takich doświadczeniach zmieniali klasy i szkoły.
Wielu rodziców o trudnościach swoich dzieci dowiadywało się po tygodniach cierpień lub serii naprawdę niebezpiecznych doświadczeń. Część aż do tego momentu nie zdawała sobie sprawy, że dzieci na tych komunikatorach w ogóle nie powinno być, bo ich regulaminy zakładają, że dostępne są od 13. roku życia. Nie zastanawiali się nad tym, bo do zakładania komunikatorów niekiedy namawiali nauczyciele, by ułatwić kontakt z grupą lub inni rodzice, by "dzieciom było się łatwiej zaprzyjaźnić".
Dziwisz się tej niewiedzy?
Nie chodzi o usprawiedliwianie. Ale czy ty za każdym razem czytasz regulamin obowiązujący w ściąganej na telefon aplikacji? I czy ty i twoje dziecko na pewno używacie telefonu tak samo? Niekoniecznie? To właśnie czas, by poważnie porozmawiać o komunikatorach internetowych.
Nawet minister polecał
Przełomowy był rok 2020.
- Dlaczego komunikatory internetowe, które miały dzieciom ułatwiać naukę i utrzymywanie towarzyskich relacji, stały się jednym z najniebezpieczniejszych miejsc w sieci.
- Jak setki tysięcy najmłodszych trafiają obecnie do aplikacji, w których w ogóle nie powinno ich być.
- Dlaczego eksperci nazywają komunikatory "nowym darknetem".