Google wchodzi w nową erę. Zmiany mogą dotknąć całą branżę

GettyImages-2276587453
Prof. Przegalińska: sztuczna inteligencja to technologia, która może wnioskować
Źródło wideo: TVN24
Źródło zdj. gł.: David Paul Morris/Bloomberg/GettyImages
Google zapowiedział największą od 25 lat zmianę w swojej wyszukiwarce. Zamiast zestawu linków otrzymamy produkt napędzany sztuczną inteligencją i "agentów" pracujących dla nas bez przerwy. Zapowiadane rozwiązania mogą całkowicie zmienić sposób korzystania z wyszukiwarki i jednocześnie poważnie wpłynąć na branżę medialną.

Jak czytamy na oficjalnym blogu firmy "celem wyszukiwarki zawsze było pomóc zadać każde pytanie, jakie przyjdzie nam do głowy". By w tym pomóc, wyszukiwanie coraz mocniej opiera się na sztucznej inteligencji. Firma chwali się, że rok po wprowadzeniu do wyszukiwarki "Trybu AI" używa go ponad miliard użytkowników miesięcznie. We wtorek, na konferencji I/O Google pokazano, jak będą wyglądały, a częściowo już wyglądają, kolejne kroki.

Wyszukiwarka Google. Co się zmieni?

Zmieni się samo pole wyszukiwania, które według zapewnień ma być bardziej intuicyjne i dynamicznie się rozszerzać, w zależności od tego, co wpiszemy. Jak pisze na blogu wiceprezes firmy Elizabeth Reid, nowe pole już jest wprowadzane stopniowo we wszystkich krajach i językach, w których dostępny jest Tryb AI.

- Ma być "inteligentne" - co oznacza, że będzie przewidywało nasze intencje i podpowiadało nam formułować nasze zapytania i polecenia.

- Do wyszukiwania będzie można używać obrazów, plików filmów, czy kart przeglądarki Chrome. Blog ilustruje to przykładem, na którym wyszukujący umieszcza w polu wyszukiwania dwa zdjęcia z własnej galerii - sukienki i materiału w innym kolorze - z zapytaniem o wyszukanie podobnej sukienki ale w kolorze z drugiego zdjęcia i w określonej cenie.

- Pojawia się również interaktywna wymiana zdań z przeglądarką z zachowaniem kontekstu, dzięki czemu możemy otrzymywać kolejne trafniejsze linki czy artykuły uzupełniające dotyczące naszych zapytań.

Otrzymamy też agentów wyszukiwania, na początek informacyjnych. Agent będzie działał bez przerwy, w tle, przeczesując dostępne serwisy, i ma dostarczać nam informacji, których potrzebujemy. Firma podaje przykład poszukiwania mieszkania. Jeśli określimy dokładnie nasze wymagania, agent będzie przeszukiwał oferty na bieżąco i podsyłał nam te, które pasują. Agenci mają zadebiutować latem tego roku i początkowo trafić do subskrybentów planów Google AI Pro i Ultra.

Wyszukiwarka ma też tworzyć odpowiedzi w formacie dostosowanym do naszego zapytania - z interaktywnymi grafikami, tabelami, wykresami i symulacjami tworzonymi w czasie rzeczywistym. Funkcje generatywne mają być bezpłatne i dostępne od lata tego roku. Wyszukiwarka może nam też stworzyć mini aplikacje, np. z dostosowanym dla nas planem treningowym i monitorowaniem naszej aktywności. To jednak ma być dostępne początkowo dla subskrybentów w USA.

Sztuczna inteligencja ma być spersonalizowana i lepiej nas znać, mając wgląd w naszą korespondencję z Gmaila, fotografie ze Zdjęć Google, czy plany z Kalendarza Google. Tu zastrzeżenie: to użytkownicy mają kontrolę i decydują, czy i kiedy chcą połączyć poszczególne aplikacje - jak zapewnia wiceprezes Google na blogu.

Zgodnie z zapowiedzią wyszukiwarka ma korzystać z najnowszego modelu Gemini 3.5 Flash - dotyczy to wszystkich użytkowników na całym świecie.

Od linków do inteligentnych agentów

Jak przypomina portal CNN, "dawne Google, z dziesięcioma niebieskimi linkami, wymagało od użytkownika aktywnego udziału w procesie wyszukiwania: oto lista stron, które mogą być istotne, kliknij i sam sprawdź, która ma najlepsze informacje". Proces ten był czasochłonny, ale pozwalał użytkownikowi samodzielnie odkrywać internet, krok po kroku. Wprowadzenie dwa lata temu funkcji AI Overviews, generującej podsumowania treści stron internetowych, a następnie czatowego trybu wyszukiwania AI Mode rok później, zautomatyzowało dużą część tego procesu. Zamiast odwiedzać poszczególne strony, użytkownik otrzymuje podsumowanie AI u góry wyników i tylko w razie potrzeby sprawdza źródła. Nadchodząca ewolucja wyszukiwarki ma pójść jeszcze dalej. Nowy system pozwoli użytkownikowi jedynie określić, czego potrzebuje, a resztą zajmie się agent AI - przeszuka strony, przeanalizuje dane, czy skontaktuje się z firmami, by zdobyć potrzebne informacje. W efekcie to nie użytkownik przemierza internet, lecz sztuczna inteligencja wykonuje całą pracę, konsumując treści w jego imieniu.

"To może być już koniec całej mojej branży"

Portal TechCrunch zwraca uwagę, że te zmiany mogą jeszcze bardziej ograniczyć ruch z Google kierowany do wydawców, który już i tak zmalał po wprowadzeniu AI Overviews. Dla wielu redakcji utrzymujących się z przychodów reklamowych może to oznaczać poważne problemy finansowe.

"Tak, to może być już koniec całej mojej branży. Nie wiem naprawdę, dokąd iść dalej. Jak funkcjonować w ekosystemie, który zabiera całą twoją pracę, a w zamian nie daje ci zupełnie nic?" - zapytał na portalu X redaktor magazynu "Forbes" Paul Tassi, odnosząc się do zmian, jakie zapowiedział Google.

Czasu na dostosowanie się zostało niewiele. Nowe pole wyszukiwania pojawi się już w tym tygodniu, a generatywny interfejs użytkownika - latem.

Źródło: blog.google, CNN, tvn24.pl
Zobacz także: