W wydanym w czwartek wyroku, Sąd ds. Handlu Międzynarodowego Stanów Zjednoczonych (CIT) orzekł, że prezydent nie miał prawa nakładać 10-proc. ceł w oparciu o sekcję 122 ustawy handlowej.
Prezydent Donald Trump nałożył je w odwecie za unieważnienie 20 lutego przez Amerykański Sąd Najwyższy wcześniej nałożonych przez niego ceł. Sąd orzekł wówczas, że prezydent przekroczył swoje kompetencje, kiedy zastosował ustawę o sankcjach z 1977 r., by uzasadnić wprowadzenie wyższych taryf celnych. Departament Handlu USA będzie musiał wypłacić do 166 miliardów dolarów.
O tym mówi sekcja 122 ustawy handlowej
Przepisy te pozwalają na wprowadzenie globalnych ceł w wysokości do 15 proc. na okres do 150 dni w wypadku stwierdzenia kryzysu "deficytu bilansu płatniczego" lub zapobieżenia nagłemu spadkowi wartości dolara.
Sąd uznał, że taki stan nie zaistniał w obecnej sytuacji i nie może się odnosić do deficytu handlowego, który jest osobnym pojęciem ekonomicznym.
W rezultacie sąd nakazał wstrzymanie pobierania ceł. Decyzja jest skutkiem skargi wniesionej przez władze 24 stanów, w większości rządzonych przez demokratów oraz grupę importerów.
Skutki
Autorzy pozwu twierdzili, że Trump wprowadzając cła w lutym starał się obejść ogłoszone trzy dni wcześniej orzeczenie Sądu Najwyższego, który zniósł większość wcześniej nałożonych przez Trumpa ceł, w tym obowiązujące globalnie 10 proc. cła minimalne na większość towarów.
Skutek czwartkowego orzeczenia może być ograniczony. Cła przywrócić może sąd apelacyjny, a unieważnione przez niego cła i tak wygasają w lipcu.
Wtedy też spodziewane jest wprowadzenie nowych ceł, już na bardziej ugruntowanej podstawie prawnej, mającej umocowanie w postępowaniach dotyczących nieuczciwych praktyk handlowych, m.in. ze strony Chin i Unii Europejskiej.
Prezydent Trump jak dotąd nie odniósł się do wyroku.
Źródło: PAP
Źródło zdjęcia głównego: PAP/EPA/YURI GRIPAS / POOL