- Prezydent zawodzi, blokując niezbędne regulacje - stwierdził w programie "Rozmowa Piaseckiego" Bogusław Grabowski, ekonomista, były członek Rady Polityki Pieniężnej, odnosząc się do dwóch wet prezydenta Karola Nawrockiego do ustawy o kryptowalutach.
Były członek RPP: lepiej przeregulować, niż nie regulować
Nawrocki weto argumentował między innymi zbyt dużą liczbą regulacji. - W rozwijającym się i niedojrzałym rynku - niedojrzałym również ze względu na społeczeństwo - lepiej przeregulować, niż nie regulować - stwierdził gość Konrada Piaseckiego, dodając, że "Polacy oczekują, bardziej niż w Europie Zachodniej, większej opiekuńczości państwa".
- Jak mamy zacząć (regulować rynek kryptowalut – red.), a już widzimy, że zaczęliśmy od sparzenia się na poważną skalę, lepiej żeby to było przeregulowane, niż nie - powiedział. Odnosząc się do głosu prezydenta, że przygotowane przez rząd regulacje, które zawetował, były przeregulowane, stwierdził, że to "polityczna hucpa".
- Absolutnie nie powinien nawet za pierwszym razem tego wetować, a jeżeli dba o regulacje rynku, to dlaczego nie zgłosi inicjatyw do mniejszego regulowania rynku bankowego, zarządzania aktywami? Tam też jest parę rzeczy do zrobienia - powiedział.
Zapytany, czy wejście w życie tej regulacji prawnej z początkiem roku, mogłoby pomóc osobom, które obecnie mają problemy z odzyskaniem pieniędzy zainwestowanych w Zondacrypto, powiedział, że gdyby ona była uchwalona w listopadzie, to mogłyby pojawić się szybciej ostrzeżenia ze strony KNF-u. Zaznaczył, że ludzie, którzy w tym czasie zainwestowali, "bo mogli tacy też być", być może nie straciliby pieniędzy, "bo może to by ich jakoś ostrzegło".
W środę wiceminister sprawiedliwości Arkadiusz Myrcha poinformował, że liczba zawiadomień o możliwości popełnienia przestępstwa w śledztwie w sprawie Zondacrypto jest obecnie szacowana na około 1,5 tysiąca.
Grabowski: nie rozumiesz, nie kupuj
Graboski zapytany o inwestowanie w kryptowaluty stwierdził, że "jeżeli nie rozumiesz, skąd bierze się wartość, jakie są czynniki zmiany ceny danego aktywa, nie kupuj".
- Jak ktoś nie ma o tym pojęcia, to albo - po pierwsze - wpłaca pieniądze do funduszy, gdzie zarządzają tym (ci - red.), którzy się na tym znają. Albo w ogóle najlepiej niech nie bierze w tym udziału - powiedział.
Dopytany, czy państwo powinno utworzyć coś na kształt funduszu gwarancyjnego, który umożliwiłby rekompensaty osobom, które utraciły pieniądze, odparł, że nie. - Licencjonowane są u nas przede wszystkim firmy, które zbierają depozyty, czyli sektor bankowy ma odpowiedni fundusz gwarancyjny. Ale nie ma funduszy gwarancyjnych w towarzystwach funduszy inwestycyjnych, w funduszach emerytalnych - wymieniał.
Jak zaznaczył, "co innego jest gwarantować stabilność sektora bankowego, który musi gwarantować wypłacalność depozytów". - A co innego zabezpieczenie kogoś przed ryzykiem, że straci na aktywach, w które chce inwestować - wyjaśnił.
"Ludzie zawsze są pazerni"
Grabowski stwierdził, że przy podejmowaniu ryzykownych decyzji działa tzw. zasada nadziei matematycznej. W jego ocenie, gdy ludzie mają do wyboru dwa warianty - bardzo wysoką nagrodę przy niewielkim prawdopodobieństwie albo częstsze wygrane, ale o znacznie mniejszej wartości - skłaniają się ku pierwszemu rozwiązaniu.
- Ludzie zawsze są pazerni i biorą tę samą nadzieję matematyczną, jeżeli nagroda jest duża - powiedział.
Jak dodał, właśnie dlatego ogromne zyski, obiecywane na rynku kryptowalut, tak silnie oddziałują na emocje inwestorów. - Ta pazerność przyćmiewa racjonalne myślenie i sprawia, że ludzie w to brną. Dlatego także na tym rynku nieuniknione będą straty – zaznaczył.
Co z podwyższeniem drugiego progu podatkowego? "Coraz więcej ludzi w to wchodzi"
Gość "Rozmowy Piaseckiego" w dalszej części programu został zapytany o propozycję podniesienia drugiego progu podatkowego ze 120 tysięcy złotych na 140 tysięcy złotych. - Mamy ogromny problem z deficytem finansów publicznych - jeden z najwyższych w Unii Europejskiej - powiedział.
Jednak zaznaczył także, że, "mamy jedną z najbardziej restrykcyjnych progresji podatkowych - ale dla tych, którzy w tej progresji są". Jak wyjaśnił, przejście na wyższy próg podatkowy oznacza wskoczenie z 12 procent podatku dochodowego na 32 procent. - I coraz więcej ludzi w to wchodzi - zaznaczył.
- Brak waloryzacji - nie tylko tego górnego progu, ale też dolnego (kwoty wolnej od podatku - red.) – powoduje prostą rzecz: średnie wynagrodzenie w 2022 roku było efektywną stawką podatkową. Oprocentowanie było na poziomie 7,3 procent. A w tym roku będzie 8,3 procent - zaznaczył. Oznacza to, że płacimy coraz więcej podatków. - No i to jest świadoma polityka radzenia sobie z deficytem - stwierdził.
Podkreślił także, że "waloryzacja ze 120 (tysięcy złotych - red.) do 140 (tysięcy złotych - red.) to nie jest obniżanie podatków, tylko powstrzymanie jego wzrostu". - Bo prawdziwa waloryzacja realna, to on by musiał do 160 tysięcy wzrosnąć - powiedział były członek RPP.
Zaznaczył jednocześnie, że nie wszyscy płacimy większe podatki, a "tylko niektórzy płacą większe". – Ci, którzy właśnie pracują na etacie i nie mogą uniknąć tego - powiedział. - Bo ci, którzy mają działalność gospodarczą na ryczałcie, karcie podatkowej albo podatku liniowym, to oni tym domiarem nie są obciążani - stwierdził Grabowski.