Od kilku dni obowiązuje rozporządzenie w sprawie czasowego ograniczenia prawa do złożenia wniosku o udzielenie ochrony międzynarodowej w Polsce. Straż Graniczna odmówiła azylu czterem migrantom, którzy nielegalnie przekroczyli polsko-białoruską granicę w okolicy Białowieży i Michałowa (Podlaskie). Jak twierdzą aktywiści, jeden z nich mówił, że ma 17 lat i trafił do szpitala po upadku z muru granicznego. Straż Graniczna twierdzi, że chodziło o 22-latka, a ze szpitala wypisano go w dobrym stanie.
Od minionego czwartku (27 marca) na granicy państwowej z Białorusią obowiązuje rozporządzenie w sprawie czasowego ograniczenia prawa do złożenia wniosku o udzielenie ochrony międzynarodowej. Obowiązywać będzie przez 60 dni.
Straż Graniczna mimo ograniczeń będzie przyjmować takie wnioski od małoletnich bez opieki, ciężarnych kobiet i od osób, które mogą wymagać szczególnego traktowania zwłaszcza ze względu na swój wiek lub stan zdrowia.
Dwaj obywatele Etiopii, obywatel Erytrei oraz Somalijczyk
Rzeczniczka Podlaskiego Oddziału SG major Katarzyna Zdanowicz poinformowała, że od początku obowiązywania rozporządzenia SG odmówiła przyjęcia wniosków o ochronę międzynarodową czterem cudzoziemcom, którzy nielegalnie przekroczyli granicę polsko-białoruską. Chodzi o trzech migrantów zatrzymanych w okolicach Białowieży: to dwaj obywatele Etiopii i obywatel Erytrei, a także Somalijczyk zatrzymany w okolicach Michałowa.
Zdanowicz podała, że migranci ci nie znajdowali się "w katalogu osób, wymienionych w ustawie (...), wobec których nie stosuje się wprowadzonego rozporządzeniem ograniczenia".
- Zgodnie z obowiązującymi przepisami cudzoziemcy, którzy nie składają lub od których nie są przyjmowane wnioski o ochronę międzynarodową, otrzymują postanowienie do opuszczenia terytorium naszego kraju. Czynności związane z wystawieniem postanowienia prowadzone są w placówce Straży Granicznej – dodała rzeczniczka.
Grupa Granica: chłopak mówił, że ma 17 lat
Przypadek jednego z tych migrantów, Somalijczyka, opisali aktywiści z Grupy Granica, którzy zajmują się pomocą humanitarną przy polsko-białoruskiej granicy. Informowali w mediach społecznościowych, że zgodnie z tym, co mówił chłopak, miał 17 lat, trafił do szpitala po upadku z muru granicznego. Był w złym stanie fizycznym i psychicznym, a na Białorusi doświadczył przemocy.
"Nowa ustawa o zawieszeniu prawa do azylu jest niehumanitarna i antyludzka – ale praktyka jest jeszcze gorsza" – pisali aktywiści o przypadku tego migranta. W ich ocenie chłopak miał prawo do przyjęcia jego wniosku o ochronę międzynarodową, bo prawdopodobnie był małoletni i bez opieki, a także wymagał szczególnego traktowania ze względu na stan zdrowia.
Straż Granczna: ma 22 lata
Zdanowicz poinformowała, że SG zweryfikowała wiek chłopaka. Zgodnie z ksero dokumentu, który miał, urodził się w 2003 roku, czyli ma 22 lata. Podała, że chłopak po północy 27 marca wezwaną przez SG karetką trafił na SOR szpitala powiatowego w Hajnówce. Wypisany został z niego w stanie dobrym.
Od początku roku Podlaski Oddział SG zanotował ok. 3 tys. prób nielegalnego przekroczenia granicy z Białorusi do Polski, z czego od początku marca – ponad 2,4 tys. prób. W miniony weekend było ok. 560 prób nielegalnego przekroczenia polsko-białoruskiej granicy: w piątek – ponad 270 prób, w sobotę – ponad 170, a w niedzielę – blisko 120.
Obowiązuje strefa buforowa
Od połowy czerwca 2024 roku roku działa w Podlaskiem tzw. strefa buforowa, którą wprowadzono na podstawie rozporządzenia MSWiA. Po raz trzeci (od 10 marca tego roku) została przedłużona na kolejne 90 dni, a także rozszerzona i obejmuje obecnie długość granicy na odcinku 78,29 km w powiecie hajnowskim oraz części powiatu białostockiego. Chodzi o teren działania placówek SG w Michałowie, Narewce, Białowieży, Dubiczach Cerkiewnych i w Czeremsze.
ZOBACZ TEŻ: Nowe przepisy dają władzę strażnikom granicznym. Jak będą z nich korzystać?
Na blisko 60 km granicy nie wolno przebywać w pasie o szerokości 200 metrów od linii granicy, na odcinku ponad 15 kilometrów położonym w rejonie rezerwatów przyrody pas ma ok. 2 km szerokości, a na odcinku blisko 3,8 km szerokość strefy to ok. 4 km.
Według ministerstwa strefa buforowa się sprawdza
MSWiA w rozporządzeniu wydłużającym bufor oceniło, że "strefa buforowa sprawdza się", spadła liczba prób nielegalnego przekroczenia granicy o ok. 46 proc. w porównaniu do takiego samego okresu sprzed wprowadzenia strefy. Zdaniem resortu bufor wpływa na bezpieczeństwo służb na granicy, a także ogranicza aktywność grup przemytniczych.
W Podlaskiem prowadzona jest też operacja Bezpieczne Podlasie. W jej ramach wojsko i policja wspierają Straż Graniczną na granicy.
Operacja "Śluza" - kryzys wywołany przez Łukaszenkę
Kryzys migracyjny na granicach Białorusi z Polską, Litwą i Łotwą został wywołany przez Alaksandra Łukaszenkę, który jest oskarżany o prowadzenie wojny hybrydowej. Polega ona na zorganizowanym przerzucie migrantów na terytorium Polski, Litwy i Łotwy. Łukaszenka w ciągu ponad 28 lat swoich rządów nieraz straszył Europę osłabieniem kontroli granic.
Czytaj też: Operacja "Śluza" - skąd latały samoloty do Mińska? Oto, co wynika z analizy tysięcy rejsów
Akcję ściągania migrantów na Białoruś z Bliskiego Wschodu czy Afryki, by wywołać kryzys migracyjny, opisał na swoim blogu już wcześniej dziennikarz białoruskiego opozycyjnego kanału Nexta Tadeusz Giczan. Wyjaśniał, że białoruskie służby prowadzą w ten sposób wymyśloną przed 10 laty operację "Śluza". Pod pozorem wycieczek do Mińska, obiecując przerzucenie do Europy Zachodniej, reżim Łukaszenki sprowadził tysiące migrantów na Białoruś. Następnie przewozi ich na granice państw UE, gdzie służby białoruskie zmuszają ich, by je nielegalnie przekraczali. Ta operacja wciąż trwa.
Organizacje pomocowe o sytuacji na granicy
Organizacje niosące pomoc humanitarną na granicy polsko-białoruskiej twierdzą, że pomimo zmiany rządów w Polsce wobec migrantów nadal łamane jest prawo. Przekonują, że mają udokumentowane przypadki wyrzucania za granicę z Białorusią osób, które wyraźnie i w obecności wolontariuszy prosiły o ochronę międzynarodową. W czasie jednej z konferencji prasowych zaprezentowano drastyczny film udostępniony przez Podlaskie Ochotnicze Pogotowie Humanitarne, na którym widać przeciąganie bezwładnego ciała kobiety przez bramkę w płocie granicznym i porzucanie jej po drugiej stronie.
Organizacje pomocowe domagają się od rządu przywrócenia praworządności na pograniczu polsko-białoruskim, prowadzenia polityki ochrony granic z poszanowaniem prawa międzynarodowego oraz krajowego gwarantującego dostęp do procedury ubiegania się o ochronę międzynarodową i przestrzeganie zasady non-refoulement, wszczynania przewidzianych prawem postępowań administracyjnych wobec osób przekraczających granicę, natychmiastowego zatrzymania przemocy na granicy wobec osób w drodze i pociągnięcie do odpowiedzialności winnych przemocy.
"Wiemy o osobach w ciężkim stanie zdrowia wyrzucanych z ambulansów wojskowych, a także wywożonych wprost ze szpitali. Za druty i płot graniczny trafiają mężczyźni, kobiety z dziećmi oraz małoletni bez opieki. Wywózkom cały czas towarzyszy przemoc ze strony polskich służb: używanie gazu łzawiącego, bicie, rozbieranie do naga, kopanie, rzucanie na ziemię, skuwanie kajdankami, niszczenie telefonów i dokumentów, odbieranie plecaków z prowiantem oraz czystą wodą. Ludzie opowiadają nam, że groźbą lub przemocą fizyczną są zmuszani do podpisywania oświadczeń, że nie chcą się ubiegać o ochronę międzynarodową w Polsce, a następnie wywożeni są za płot" - czytamy we wspólnym oświadczeniu organizacji.
Czytaj więcej w tvn24.pl: Kryzys na granicy polsko-białoruskiej
Autorka/Autor: tm/tok
Źródło: PAP
Źródło zdjęcia głównego: Artur Reszko/PAP