|

Co jest seksem, a co nie jest? W MEN szukają odpowiedzi

Barbara Nowacka wybrała ekspertów, którzy mają rozdzielić tematy między obowiązkową edukacją zdrowotną a nowym nieobowiązkowym przedmiotem - zdrowie seksualne
Barbara Nowacka wybrała ekspertów, którzy mają rozdzielić tematy między obowiązkową edukacją zdrowotną a nowym nieobowiązkowym przedmiotem - zdrowie seksualne
Źródło: PAP/Radek Pietruszka
Zdrowie seksualne nie będzie częścią edukacji zdrowotnej, a osobnym, nieobowiązkowym przedmiotem. Dlatego ministerialni eksperci do końca maja muszą ustalić, czego właściwie dzieci i młodzież o seksualności się nauczą. - Będzie drama - przyznają nieoficjalnie w resorcie edukacji. Ale ta "drama" już trwa, bo choć projektu zmian jeszcze nie ma, Kościół i prawicowe organizacje już i tak są na nie.Artykuł dostępny w subskrypcji

Do tej pory "zdrowie seksualne" było jednym z dziesięciu modułów nowego, nieobowiązkowego przedmiotu - edukacja zdrowotna (EZ). Jednak od 1 września 2026 roku dzieci mają się uczyć o zdrowiu obowiązkowo (od czwartej klasy szkoły podstawowej w górę). Ale o seksualności - nie.

Te wątki mają zostać z EZ wyłączone do zupełnie nowego przedmiotu - nazywanego na razie potocznie edukacją seksualną. Choć w planach MEN jest mowa o "zdrowiu seksualnym" i należy się spodziewać, że resort będzie się trzymał tej nazwy.

A teraz zaczynają się schody. Sami możecie przekonać się, jak strome, próbując odpowiedzieć na kilka prostych pytań:

  • "Higiena narządów płciowych" - to edukacja zdrowotna czy kwestia zdrowia seksualnego?
  • A "Cykl miesiączkowy i jego wpływ na codzienne funkcjonowanie"?

Dziś oba tematy to elementy modułu "dojrzewanie".

Idźmy dalej.

  • Czym są dla was "oznaki zakochania"?
  • Jak odróżnić "zakochanie od popędu seksualnego oraz od miłości, a także miłość młodzieńczą od miłości dojrzałej"?
Czytaj także: