Po tym, jak ujawniono, że 28-letni rezydent, zatrudniony m.in. w warszawskim Szpitalu Południowym jako koordynator SOR i w Szpitalu Bródnowskim, zarobił w rok 1,6 mln złotych, w Polsce znów rozgorzała dyskusja na temat zarobków lekarzy. Marek Nowicki przypomniał w "Faktach", że o obecne dobre zarobki lekarze walczyli wcześniej w strajkach, demonstracjach i głodówkach. Reporter wrócił do lekarzy, z którymi rozmawiał o problemach systemu ochrony zdrowia w 2006 roku.
20 lat temu lekarze walczyli o zarobki
Zdzisław Szramik, kiedy rozmawiał z "Faktami" w 2006 roku, był wiceprzewodniczącym Ogólnopolskiego Związku Zawodowego Lekarzy. - W tej sytuacji jesteśmy już od kilkunastu lat i właściwie nie mamy niczego do stracenia - powiedział lekarz 20 lat temu.
Co mówi dziś? - Nie przez zarobki lekarzy ten system źle działa, tylko dlatego, że jest źle przemyślany.
Przemysław Pawłowicz, stomatolog z Legnicy, w 2006 roku w "Faktach" wypowiedział się tak: skończyłem 36 lat. Mniemałem, że moja przygoda i jakikolwiek kontakt z wojskiem jest dożywotnio zakończony. W ten sposób odnosił się do ruchu rządu, który zagroził strajkującym lekarzom "wzięciem w kamasze". Jak przypomina Nowicki, po jego materiale politycy wycofali się jednak z tego pomysłu. - Podejrzewam, że gdyby nie państwa reakcja dziennikarska, to w te kamasze bym poszedł - wspomina po 20 latach Pawłowicz.
W 2006 roku lekarze alarmowali, że nie może być tak, że zarabiają kilka razy mniej niż ich koledzy w państwach Europy Zachodniej. To zaskutkowało ucieczką tysięcy lekarzy do pracy zagranicę. - Też zarabiam kilka razy mniej niż premierzy tych państw i nie narzekam z tego powodu, bo to jest po prostu oczywiste - mówił wtedy Jarosław Kaczyński.
Dekadę później, w 2016 roku, na matach na szpitalnych korytarzach położyło się kolejne pokolenie lekarzy. Znowu głodówkami domagali się godnej płacy i pracy w dobrych warunkach. W tym gronie był lekarz Michał Bulsa, dziś prezes Okręgowej Rady Lekarskiej w Szczecinie, dekadę temu rezydent. - Udało się nam realnie zwiększyć nakłady na ochronę zdrowia - powiedział w rozmowie z Markiem Nowickim w lipcu 2026 roku, zaznaczając jednocześnie, że i tak nie zwiększono nakładów w takim stopniu, o jaki zabiegali.
Nowicki: lekarze nie mają z kim rozmawiać
W piątkowym wydaniu "Wstajesz i wiesz" w TVN24 Robert Kantereit zapytał Marka Nowickiego o to, dlaczego Polska od lat nie może zbudować dobrze działającego systemu ochrony zdrowia. - Nie ma woli politycznej. Politycy boją się podejmować trudne decyzje. Jest kilka takich spraw nierozwiązanych od wielu lat, które są tematem tabu i które są nierozwiązywane przez każdy rząd, niezależnie od opcji - powiedział reporter "Faktów", który jako dziennikarz zajmuje się ochroną zdrowia od 28 lat.
Nowicki wspominał też swoją pierwszą rozmowę z Łukaszem Jankowskim, obecnym prezesem Naczelnej Izby Lekarskiej. Dziesięć lat temu spotkał go na protestach rezydentów. - Od tego czasu mieliśmy w Polsce dwóch prezydentów, trzech premierów, siedmiu ministrów zdrowia. Jeżeli chodzi o ten świat polityczny, cały czas trwa karuzela decyzyjna, cały czas ktoś inny decyduje o naszej ochronie zdrowia, a ci lekarze trwają. Łukasz Jankowski jest tego przykładem - podkreślał reporter "Faktów". Nawiązał też do porannej rozmowy prezesa NIL z Agatą Adamek na antenie TVN24. Jankowski powiedział w "Jeden na jeden", że lekarze są bezsilni i nie mają z kim rozmawiać w resorcie zdrowia. Zaznaczył w niej, że trzykrotnie prosił Donalda Tuska o spotkanie.
- Jeżeli lekarze nie mają z kim rozmawiać na Miodowej, to bardzo źle dla Ministerstwa Zdrowia i bardzo źle dla ochrony zdrowia - skomentował wypowiedź Jankowskiego Nowicki. - Moja dobra rada dla osób, które decydują o tym, co się dzieje na Miodowej - zacznijcie rozmawiać z lekarzami, bo to jest poważny partner. Nie walczą tylko o swoje interesy i zarobki, tylko stają w interesie nas wszystkich, pacjentów. Jeżeli lekarzom się dobrze wiedzie, to nam pacjentom również się dobrze będzie wiodło.