|

Polki coraz rzadziej chodzą do ginekologa. Jest nowy raport

shutterstock_2454626295
Coraz więcej porodów wykonuje się ze znieczuleniem. Są jednak różnice między szpitalami
Źródło: Katarzyna Górniak/Fakty TVN
Coraz więcej młodych Polek szuka informacji o zdrowiu w Internecie i w rozmowach z AI, a nie u lekarzy - czytamy w raporcie "Polka u ginekologa 2025". Dane pokazują, że połowa Polek była u tego specjalisty w ostatnim roku, a ponad 7 proc. nie odwiedziło go od ponad 5 lat. W rozmowie z tvn24.pl Joanna Keszka, edukatorka seksualna, komentuje: "Potrzeba przestrzeni na to, żeby kobiety mogły czuć się swobodnie ze swoim ciałem i ze swoją seksualnością". A tej w gabinetach ginekologicznych często brakuje.
Kluczowe fakty:
  • Polki chodzą do ginekologa w kratkę. Te w wieku dojrzałym korzystają z wizyt u specjalisty dużo rzadziej - uważa Ida Karpińska, prezeska ogólnopolskiej organizacji Kwiat Kobiecości.
  • Połowa kobiet z pokolenia Z boi się wizyty u ginekologa - to niepokojący sygnał. Prawie 20 proc. z nich rozmawia o zdrowiu intymnym ze sztuczną inteligencją.
  • Jest także grupa młodych osób pozostających "poza systemem". Dlaczego?
  • Jak według kobiet powinna wyglądać idealna wizyta u specjalisty? To ważna podpowiedź dla lekarzy.
  • Więcej artykułów o podobnej tematyce znajdziesz w zakładce "Zdrowie" w serwisie tvn24.pl.

Polki coraz rzadziej odwiedzają ginekologa, a ich wiedza o zdrowiu intymnym wciąż jest nierówna, czytamy w raporcie "Polka u ginekologa 2025" autorstwa Agnieszki Kędzierskiej-Strzępki, Justyny Czupryniak i Marcina Fiedziukiewicza, który powstał po głośnej internetowej dyskusji o regularności wizyt u ginekologa. W najnowszym raporcie niecałe 52 proc. kobiet zadeklarowało, że było na wizycie u ginekologa w ciągu ostatniego roku. To spadek o blisko 7 proc. w porównaniu z zeszłorocznym badaniem, w którym wynik wynosił ok. 60 proc. Ponad 7 proc. Polek przyznało, że nie było u ginekologa od ponad pięciu lat. Według ekspertów to niepokojący sygnał, szczególnie w kontekście profilaktyki chorób nowotworowych.

Młode kobiety z pokolenia Z (czyli poniżej 30. roku życia) wykazują większą regularność w dbaniu o zdrowie i wizyty kontrolne. W przypadku starszych pokoleń obserwowany jest jednak rok do roku wyraźny spadek liczby wizyt, co budzi niepokój ekspertów. Młodsze pokolenia częściej sięgają też po informacje o zdrowiu w Internecie, a prawie 20 proc. kobiet z generacji Z rozmawia o tym z botami AI.

Jak często Polki chodzą do ginekologa?
Jak często Polki chodzą do ginekologa?

- Polki chodzą do ginekologa w kratkę. Te w wieku dojrzałym korzystają z wizyt u specjalisty niestety dużo rzadziej, bo wydaje im się, że gdy już mają menopauzę, to kontrola u ginekologa nie dotyczy. Natomiast kobiety w wieku od 25. do 50. roku życia odwiedzają lekarza częściej - mówiła w rozmowie z tvn24.pl Ida Karpińska, prezeska ogólnopolskiej organizacji Kwiat Kobiecości. 

Zaangażowane, zawstydzone, zrezygnowane

W raporcie "Polka u ginekologa 2025" wyróżniono cztery segmenty kobiet według ich postaw wobec zdrowia i opieki ginekologicznej. Pierwszy obejmuje osoby aktywnie dbające o swoje zdrowie i regularnie korzystające z wizyt lekarskich, tzw. pacjentki zaangażowane. Kolejną grupę stanowią kobiety unikające kontaktu z lekarzem, często z powodu lęku, wstydu lub złych doświadczeń. Inna kategoria to pacjentki niezaangażowane - osoby, które nie przykładają dużej wagi do profilaktyki i zdrowia intymnego. Ostatni segment obejmuje panie chcące zadbać o siebie, ale z różnych względów - najczęściej psychologicznych lub finansowych - są zrezygnowane lub zniechęcone do wizyt u specjalisty.

Aby stworzyć raport, przebadano przedstawicielki pokolenia Z (urodzone w latach 1997-20212), pokolenia Y (1979-1996), czyli millenialki, pokolenia X (1965-1978) i baby boomers (1946-1964). - Jeśli chodzi o grupy wiekowe, to zetki są dość regularne w tych wizytach, natomiast dane dotyczące kolejnych pokoleń wykazały w 2025 roku tendencje spadkowe - mówiła w rozmowie z tvn24.pl Agnieszka Kędzierska-Strzępka z kliniki.pl, współautorka raportu.

Z jakich powodów Polki zgłaszają się do ginekologa? Rutynowe badania profilaktycznie, ciąża, infekcja intymna, antykoncepcja czy zaburzenia hormonalne - to te najczęstsze.

Nie chodzą, bo się boją

Jednym z najbardziej niepokojących wniosków z raportu jest lęk przed wizytą u ginekologa. Wśród kobiet z pokolenia Z aż 25 proc. przyznaje, że zdecydowanie boi się wizyty, a jeśli doliczyć odpowiedzi "raczej tak", odsetek wzrasta do 50 proc. W starszych grupach wiekowych ten niepokój stopniowo maleje, jednak autorzy badania podkreślają, że to sygnał alarmowy, wskazujący na potrzebę szerszej edukacji zdrowotnej, budowania zaufania do specjalistów i przełamywania tabu wokół zdrowia intymnego.

- Myślę, że na ten lęk wpływają pierwsze doświadczenia młodych kobiet kontaktu z ginekologiem. Bardzo ważne jest żeby młoda dziewczyna trafiła w odpowiednie ręce ginekologiczne, gdzie zostanie łagodnie, dobrze, spokojnie, sympatycznie przyjęta i przebadana. I tutaj mój ogromny apel do ginekologów - jeśli pacjentka przychodzi pierwszy raz, żeby naprawdę bardzo łagodnie i delikatnie, subtelnie do niej podejść, żeby jej nie zrazić do takich badań, bo to niestety później odbije się na jej funkcjonowaniu w życiu i podejściu do lekarzy ginekologów - dodała Karpińska.

Dla wielu kobiet wizyta u ginekologa łączy się ze stresem i obawą przed ocenianiem. Respondentki skarżyły się na brak poczucia empatii i zaopiekowania ze strony personelu medycznego. Często problemem są też trudności z dostępnością terminów. Wśród najmłodszych kobiet - zwłaszcza tzw. zetek - dużą rolę odgrywa wstyd i lęk przed pierwszymi wizytami, a także negatywne opowieści o doświadczeniach innych pacjentek.

- Wstyd związany z wizytą ginekologa to jest wstyd związany właśnie z otwieraniem się na swoje ciało i na swoją seksualność. Traktujemy ciało w tej przestrzeni intymnej jako coś wstydliwego. A jak przyjrzymy się bliżej, to okazuje się, że te właśnie najbardziej rozpowszechnione źródła informacji, edukacji seksualnej, a raczej powiedziałabym dezinformacji seksualnej, one niewiele nam pomagają w budowaniu dobrej relacji z naszym ciałem, z naszą intymnością i z naszą seksualnością - tłumaczyła w rozmowie z tvn24.pl Joanna Keszka, autorka książki "Grzeczna to już byłam", edukatorka seksualna, trenerka relacji intymnych. 

Edukatorka podkreśla, że kobiety nie potrzebują już więcej zawstydzania ani wpędzania w poczucie winy. - Potrzeba przestrzeni na to, żeby kobiety mogły czuć się swobodnie ze swoim ciałem i ze swoją seksualnością. Z tym, jakie naprawdę jesteśmy i z tym, czego same naprawdę chcemy. I wtedy mogłybyśmy wchodzić do gabinetów ginekologicznych i otwierać się na tych fotelach szeroko, jak stokrotki do słońca, bo to jest normalne badanie normalnych części naszego ciała. Ja tak wchodzę do gabinetów, ale trochę mi to zajęło - mówiła Joanna Keszka. 

Prywatnie czy na NFZ?

Z raportu wynika, że większość Polek wciąż korzysta z opieki ginekologicznej w ramach Narodowego Funduszu Zdrowia (NFZ), choć rośnie znaczenie prywatnych i firmowych ubezpieczeń. Aż 62 proc. kobiet deklaruje, że odwiedza ginekologa na NFZ, 14 proc. korzysta z opieki w ramach ubezpieczeń zdrowotnych finansowanych przez pracodawcę, a niemal 5 proc. wybiera wizyty prywatne.

- Młode kobiety chcą mieć możliwość wyboru terminu, specjalisty oraz - co dla nich bardzo istotne - płci lekarza. Zależy im także na poczuciu komfortu psychicznego podczas wizyty. Na NFZ taki wybór często jest ograniczony - pacjentka zapisuje się do lekarza, który aktualnie przyjmuje w placówce - dodała Kędzierska-Strzępka.

Z badania wynika również, że im starsze pokolenie, tym częściej kobiety korzystają z opieki ginekologicznej finansowanej przez NFZ. Wśród młodszych respondentek rośnie natomiast odsetek kobiet, które nigdy nie odwiedziły ginekologa w publicznym systemie ochrony zdrowia. Powody rezygnacji z wizyt w publicznych placówkach są powtarzalne - najczęściej wskazywano niską jakość obsługi i brak komfortu (42 proc.), zbyt długie terminy oczekiwania oraz większa elastyczność wizyt prywatnych.

Ginekolog, który zrozumie

Według raportu idealna wizyta u ginekologa, zdaniem Polek, to taka, w której lekarz wykazuje się nie tylko wiedzą medyczną, lecz przede wszystkim empatią, delikatnością i umiejętnością komunikacji. Najważniejszym elementem, na który zwracały uwagę respondentki, jest delikatność podczas badania - to najczęściej wskazywana cecha idealnego ginekologa. Na kolejnych miejscach znalazły się empatia i zrozumienie pacjentki oraz dokładne wyjaśnianie przebiegu wizyty i wyników. W porównaniu z ubiegłym rokiem wzrosło również znaczenie dostępności terminów - kobiety coraz częściej oczekują, że wizyta będzie możliwa w krótkim czasie i w dogodnym terminie.

Raport "Polka u ginekologa 2025"
Raport "Polka u ginekologa 2025"

Postawy kobiet wobec zdrowia pokazują, że większość Polek deklaruje, iż zdrowie jest dla nich wartością nadrzędną - zdecydowanie zgadza się z tym stwierdzeniem niemal 57 proc. przebadanych Polek. Jednocześnie, gdy pytanie dotyczy indywidualnych działań wokół dbania o zdrowie, odpowiedzi są mniej jednoznaczne: częściej pojawiają się odpowiedzi "raczej tak" lub "trudno powiedzieć". To sugeruje, że świadomość zdrowotna rośnie, ale w praktyce dbanie o zdrowie nie zawsze idzie w parze z deklaracjami.

Profilaktyka nadal kuleje

Jednym z najbardziej niepokojących trendów są spadki w liczbie wykonywanych badań profilaktycznych. Choć kobiety w wieku 25-49 lat stosunkowo regularnie wykonują cytologię czy USG piersi, to wiele osób powyżej 50. roku życia nie wykonuje nawet bezpłatnej mammografii, dostępnej w ramach NFZ co dwa lata. Według danych z raportu 45 proc. kobiet przyznaje, że poddaje się mammografii nieregularnie lub nie robi tego wcale.

- Młode dziewczyny szukają swojego księcia na białym koniu i chcą zajść w ciążę, dlatego też częściej chodzą do ginekologa. Natomiast później, gdy już mamy dzieci, znowu rzadziej odwiedzamy specjalistę, bo bardziej skupiamy się na rodzinie. Chwilę przed menopauzą, gdy coś się z nami dzieje, przypominamy sobie, że musimy umówić się na wizytę. A gdy już jest menopauza i po menopauzie, to ponownie zaczynamy znikać z gabinetów ginekologicznych. Tak wynika z mojego doświadczenia - dodała Karpińska. Co dla ekspertów zaskakujące, więcej młodych kobiet, dla których badanie nie jest jeszcze standardowo zalecane, wykonuje mammografię niż tych powyżej 50. roku życia. W grupie kobiet po 50‑tce odsetek wynosi zaledwie ok. 20 proc.

Obecnie z bezpłatnej mammografii można korzystać do 74. roku życia. To szczególnie ważne, ponieważ mediana wieku zachorowania na raka szyjki macicy wynosi 60 lat, a dla raka piersi - 63 lata. Niestety, mimo dostępności badań profilaktycznych, w Polsce śmiertelność z powodu tych chorób rośnie i liczba zachorowań pozostaje wyższa niż w wielu krajach europejskich. - Panie po pięćdziesiątce często mobilizuje do badań przykład koleżanki czy bliskiej kobiety, która zachorowała na nowotwór. Wtedy zgłaszają się na mammografię - podkreśla Karpińska.

Jest także grupa młodych kobiet, które pozostają poza radarem ginekologów. - Są to młode dziewczyny do 25. roku życia, które zaczynają swoje życie seksualne i one, jeżeli chodzi o NFZ, nie są pod jakąkolwiek kontrolą ginekologiczną, chyba że rodzic (najczęściej matka) jest świadomy i chodzi z córką do ginekologa. Młodej dziewczynie do 16. roku życia podczas takiej wizyty musi towarzyszyć opiekun - wyjaśnia Ida Karpińska.

Według ekspertów regularne wizyty u ginekologa - co najmniej raz w roku - są podstawą profilaktyki chorób narządów płciowych, w tym raka szyjki macicy, raka jajnika i zaburzeń hormonalnych. Konsultacja powinna obejmować nie tylko badanie ginekologiczne, ale też cytologię, USG narządów rodnych oraz - w razie potrzeby - badania laboratoryjne i profilaktykę chorób przenoszonych drogą płciową. W przypadku kobiet po 40. roku życia rekomenduje się również regularne badania piersi i mammografię.

A jak zachęcić Polki do chodzenia na wizyty do ginekologa? - Mówię kobietom na własnym przykładzie, że gdybym się nie badała i nie chodziła systematycznie do lekarza, to już by mnie tu dawno nie było. Po prostu. Gdybym co roku nie chodziła do ginekologa i nie robiła systematycznie cytologii, USG piersi i innych badań profilaktycznych, gdybym te badania zrobiła za 5 lat, to nie byłoby kwiatu kobiecości - tłumaczyła Karpińska, która ma za sobą doświadczenie raka szyjki macicy.

Intymne rozmowy? Coraz częściej z AI

Rozmowy o zdrowiu intymnym stają się coraz bardziej otwarte, choć sposób komunikacji różni się w zależności od pokolenia, wskazuje raport. Najczęściej kobiety rozmawiają o zdrowiu intymnym z partnerem lub partnerką.

Raport "Polka u ginekologa 2025"
Raport "Polka u ginekologa 2025"

Jednak wśród pokolenia Z zauważalna jest nowa tendencja - prawie 20 proc. młodych kobiet wskazuje, że takie rozmowy prowadzi ze sztuczną inteligencją. To wyraźny znak zmieniających się czasów i rosnącej roli technologii w sferze prywatnych, często delikatnych tematów. Wraz z wiekiem odsetek osób korzystających z pomocy AI w tego typu rozmowach znacząco maleje.

Czytaj także: